Bologna – Juventus 0:1

Juventus w dość szczęśliwych okolicznościach pokonał Bolognę 1-0 dzięki bramce Pavla Nedveda. Było to 300 zwycięstwo Fabio Capello w Serie A, jednak trener Juventusu powinien jak najszybciej wyciągnąć wnioski z nieudolności swoich piłkarzy. Zwłaszcza w drugiej połowie.
Już w meczu z Lazio Bianconeri mieli problemy ze strzeleniem bramki. Dzisiaj było podobnie. Bologna nastawiła się na obronę i szybkie kontrataki. Kto wie czy teraz nie cieszyli by się podopieczni Carlo Mazzone, gdyby decyzje sędziego były inne.

Pierwsza połowa mogła, a wręcz musiała się podobać. Z obu stron obserwowaliśmy piękne zagrania i ciekawe akcje. Akcje, po których piłka kilkakrotnie mogła wylądować w siatce obu bramkarzy. Przeszkodziły temu wspaniałe interwencje Buffona lub szczęście Pagliuki.
Pierwszą akcję mieli piłkarze Bologni. Z prawej strony rzut wolny wykonywał Bellucci, piłka wpadła w pole karne gdzie źle głową uderzył Cipriani. W odpowiedzi Dobre podanie Del Piero do Ibrahimovica jednak Szwed w towarzystwie Gamberiniego nie skierował piłki do siatki. Chwilę później Zebina wrzucił piłkę w pole karne Bologni. Niestety Emerson przeniósł ją głową nad poprzeczką.
W 23 minucie groźna kontra Bologni. Cipriani pięknie obsłużył Zagorakisa jednak ten pośpieszył się ze strzałem i Buffon nie miał większych problemów z jego obroną. Po chwili jedna z dogodniejszych okazji dla Juve w meczu – Camoranesi wrzucił piłkę w pole karne, tam zapanowało małe zamieszanie, w którym najwięcej zimnej krwi zachował Emerson. Dokładnie wycelował koło Pagliuki i kiedy miał już podnieść ręce w geście tryiumfu z linii bramkowej piłkę wybił Zagorakis.
Bologna nie miała zamiaru czekać, aż w końcu Pagliuca zostanie pokonany i sama wzięła się za tworzenie akcji. Cipriani próbował głową pokonać Buffona jednak ten nie dał się zaskoczyć. To tylko wzmogło ataki Juventusu. Mecz rozkręcał się coraz bardziej. W 30 minucie najlepsza okazja do objęcia prowadzenia przez Juventus – Nedved po dośrodkowaniu Zebiny trafił główką w słupek. Pagliuca mógł jedynie odprowadzić piłkę wzrokiem.
I zgodnie z tradycją pierwszej połowy kolej na Bolognę. Daino dośrodkował w stronę niepilnowanego Meghniego, który mocnym strzałem próbował pokonać Buffona. “Numero uno” we Włoszech popisał się jednak kapitalną interwencją i wynik nie uległ zmianie.
Juventus nie rezygnował. W 42 minucie Ibrahimovic uwolnił się od opieki obrońcy Bologni i samotnie popędził lewą stroną w kierunku bramki Pagliuki. Tam wyłożył piłkę Del Piero, jednak podanie było niezbyt dokładne i strzał Aleksa minął bramkę o dosłownie 10 centymetrów.

O drugiej połowie piłkarze obu drużyn powinni jak najszybciej zapomnieć. Nie ma sensu wymieniać nazwisk, bo wszyscy piłkarze Juve zagrali fatalnie. Akcje dochodziły do pola karnego, gdzie ginęły szybką śmiercią w gąszczu niecelnych zagrań. Chyba wszystkie okazje spotkania zostały stworzone w pierwszej części skoro w drugiej mecz zbrzydł, że aż cierpiało się oglądając go. Do tego poziomu dopasował się także sędzia, który swoimi pomyłkami zapewne wznowi dyskusję na temat “pomocy Juventusowi ze strony arbitrów”.
W 60 minucie miała miejsce pierwsza kontrowersyjna okazja. Cipriani, najlepszy zawodnik Bologni w tym meczu, wpadł w pole karne, gdzie został lekko kopnięty przez Zebinę. Nie na tyle aby spowodować upadek jednak Francuz piłki nie dotknął co pokazały powtórki. Sędzia nakazał jednak grać dalej. Pięć minut później, ponownie Cipriani upadł w polu karnym. Tym razem z prawej strony został podcięty przez Thurama. O ile w pierwszej akcji można było mieć wątpliwości tak tutaj żadnych. Piłka nie została dotknięta przez obrońcę Juve. Sędzia jednak przekazał napastnikowi Bologni, że za kolejne wymuszenie karnego zostanie ukarany żółtą kartkę.
W tym momencie gra trochę siadła. Bologna nie potrafiła stworzyć groźniejszych akcji, a Juventus grał jeszcze gorzej. Wprawdzie mieli przez większość czasu piłkę, ale nic z tego nie wynikało. Jedyne na co było stać Bianconerich to strzał Nedveda z 20 metrów w okienko Pagliuki, który jednak został wspaniale wybroniony.
Widząc nieporadność w grze, Capello zdecydował się na zmiany. Wprowadził Tacchinardiego, Zalayetę, a w końcówce Kapo. Niestety piłkarze ci nie zagrali niczego wielkiego, aczkolwiek bardzo się starali. Zalayeta miał nawet niezłą akcję jednak przeniósł piłkę nad bramką. Zagranie to skwitował Ibrahimovic deprymującym spojrzeniem.
W końcu na 5 minut przed końcem spotkania kolejna kontrowersyjna akcja. Capuano, wprowadzony chwilę wcześniej, pociągnał na linii pola karnego za koszulkę Ibrahimovica. Arbiter Pieri zarządził rzut wolny bezpośredni. Bardzo to zdeprymowało gospodarzy, którzy dziwili się czemu wcześniej nie podyktował dla nich dwóch rzutów karnych za groźniejsze faule. Do piłki podszedł Nedved i fantastycznym strzałem podarował Juventusowi prowadzenie. Pagliuca źle ustawił mur, a Czech nie zwykł marnować takich prezentów.
Końcówka meczu całkowicie nie przypominała sportowego widowiska. Zdenerwowany Mazzone prawie wtargnął na boisko widząc nieporadność sędziego. Do tego dołożyło się niezbyt ciekawe zachowanie piłkarzy Juve (Zambrotta, Ibrahimovic i Cannavaro), którzy tylko dolewali oliwy do ognia. W ostatnim rzucie rożnym pod bramkę Buffona podbiegł nawet Pagliuca licząc, że swoją obecnością pomoże napastnikom doprowadzić do wyrównania. Nic takiego nie miało miejsca i Juventus zachował czteropunktową przewagę nad Milanem.
Zatem już pewne jest, że Stara Dama w Nowy Rok wejdzie jako lider Serie A. Pytanie tylko czy drogą, którą obrał Capello jest dobra? Na razie bronią go wyniki. A co będzie jeśli to się zmieni? Miejmy nadzieję, że za tydzień, w meczu z Rossonerimi zobaczymy taki Juventus jak z pierwszej połowy dzisiejszego wieczora. A Juventusu z drugiej połowy już więcej nie będziemy musieli oglądać.

Bologna – Juventus 0:1
85′ Nedved

Bologna (4-5-1): Pagliuca – Daino (79′ Capuano), Juarez, Gamberini, Sussi – Bellucci, Zagorakis, Colucci, Amoroso (67′ Leviso), Meghni (66′ Locatelli) – Cipriani
Juventus (4-4-2): Buffon – Zebina, Thuram, Cannavaro, Zambrotta – Camoranesi (81′ Kapo), Emerson, Appiah (59′ Tacchinardi), Nedved – Ibrahimovic, Del Piero (71′ Zalayeta)

Kartki: Pagliuca, Colucci – Ibrahimovic

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę JuvePoland!

Subskrybuj
Powiadom o
55 komentarzy
oceniany
najnowszy najstarszy
55
0
Jesteśmy ciekawi Twojej opinii, zostaw proszę komentarz!x

Lub zaloguj się za pomocą: