Strona główna » Aktualności » Melo (anty)bohaterem Brazylii
Melo (anty)bohaterem Brazylii
Przed kilkunastoma minutami zakończył się pierwszy ćwierćfinałowy mecz tegorocznego mundialu. Na boisku w Port Elizabeth reprezentacja Holandii sprawiła nie lada niespodziankę, wysyłając do domu pięciokrotnych mistrzów globu – drużynę Brazylii. Antybohaterem meczu okrzyknięty został Felipe Melo (na zdjęciu z prawej), ostatni piłkarz Starej Damy na tych mistrzostwach.
Mecz rozpoczął się od mocnego uderzenia Brazylijczyków i samego Melo. W 10. minucie piłkarz Juventusu posłał idealne podanie z głębi pola do wybiegającego Robinho, który strzałem po ziemi nie miał problemów z pokonaniem Maartena Stekelenburga. Po pierwszej połowie wydawało się, że zawodnicy Carlosa Dungi półfinał mają na wyciągnięcie ręki.
“Melodramat” Canarinhos swój początek wziął od niefortunnego zagrania Felipe z 53. minuty. Po rzucie wolnym piłka trafiła do Wesley’a Sneijdera, który mocno dośrodkował ją w pole karne. Po tym zagraniu Melo zderzył się Julio Cesarem i… skierował piłkę do własnej bramki. Po raz drugi Brazylijczyk “popisał się” dwadzieścia minut później. Najpierw dwukrotnie kopnął Arjena Robbena, później nadepnął go, a chwilę później wyleciał z boiska z czerwoną kartką.
Grający w dziesiątkę Brazylijczycy bezradnie próbowali odmienić losy spotkania. Wyniku spotkania nie udało im się zmienić. Wraz z drużyną Dungi z mistrzostwami pożegnał się ostatni piłkarz reprezentujący Juventus w na turnieju w Republice Południowej Afryki.