Strona główna » Aktualności » Del Piero o Indiach, Juve i Romie
Del Piero o Indiach, Juve i Romie
Alessandro Del Piero (na zdjęciu) przyznał, że w ostatniej kolejce Ligi Mistrzów to Roma, a nie Juventus zrobiła na nim większe wrażenie. Były gwiazdor Starej Damy jest obecnie zawodnikiem Dynamo Delhi, występującym w nowo utworzonej Indian Super League.
“Jestem dumny z roli, jaką ta liga ma odegrać w Indiach. Tutaj nie ma szkółek piłkarskich. Idea ligi jest podobna do mistrzostw świata z grą co kilka dni przez trzy miesiące. Piłka nożna zaczyna tutaj swoje życie od fundamentów. Jest to także sposób, aby poprzez sport dać nadzieję ludziom, którzy spotykają się tutaj z wieloma problemami. Tutejsi zawodnicy muszą znacznie poprawić swoją grę, dlatego staram się im przekazać to, co potrafię najlepiej. Największą satysfakcją jest patrzenie na ich rozwój. Wystarczy spojrzeć im w oczy, by dostrzec ich wdzięczność” – mówił w rozmowie z La Gazzetta dello Sport Alessandro Del Piero.
“Czy zostanę trenerem? Kilka lat temu pewnie powiedziałbym nie. Teraz jednak zaczynam rozumieć jak bardzo może to być pasjonujące, choć oczywiście nie jest to moim priorytetem. Z wielkim zaciekawieniem obserwuję, jak toczą się ścieżki Inzaghiego, Gatusso, Cannavaro, Materazziego, Zambrotty, a nawet Grosso, który pracuje z młodzieżą“.
“Juventus na pewno zrobił odpowiedni krok w przód decydując się na wybudowanie własnego stadionu, jednak należy się zastanowić nad tym, jak wiele lat musiano na to czekać w porównaniu z zespołami z ligi angielskiej, niemieckiej czy hiszpańskiej. W Serie A wygrali trzy ostatnie mistrzostwa, jednakże muszą jeszcze wiele popracować, aby poziomem dorównać pięciu czy sześciu klubom, które mogą powalczyć o triumf w Lidze Mistrzów. Ten krok może zająć nawet kilka lat“.
“Roma został zmiażdżona przez Bayern, jednak w ich grze było coś, co zasłużyło na duży plus. Chociaż mecz był już praktycznie przegrany to drugą połowę rozpoczęli z ogromnym animuszem, jakby było 0:0. Zaprezentowali odpowiednią mentalność. Trener był gotowy, by odpowiedzialność za porażkę wziąć na siebie, natomiast kibice bili brawa po ostatnim gwizdku. Pomyślałem tak, to jest odpowiedni sposób, aby umocnić swego ducha“.