Buffon i Bonucci przed finałem
Gianluigi Buffon (na zdjęciu) oraz Leonardo Bonucci wzięli udział w konferencji prasowej przed jutrzejszym finałem Ligi Mistrzów. Obaj przyznali, że Juventus nie jest faworytem w starciu z Barceloną, ale zastrzegli, że Bianconeri nie wyjdą jutro na murawę Stadionu Olimpijskiego w Berlinie ze spuszczonymi głowami.
Dobry wieczór Gigi. Marzyłeś o tym meczu?
Buffon: Finał był celem, który razem z kolegami postawiliśmy przed sobą w ostatnich latach, a teraz udało nam się go osiągnąć. Być może nie spodziewaliśmy się, że dojdziemy do niego w tym roku, ale ten sezon okazał się idealny pod wieloma względami. Pierwszym i najważniejszym z nich jest wielka zmiana na poziomie technicznym trenera, który moim zdaniem mógł nas doprowadzić do finału w ciągu 2-3 lat. Doszło do tego wcześniej, nie spodziewaliśmy się tego. I tak jak wszystkie dobre niespodzianki, daje nam to wielką radość.
W takim meczu emocje mogą być ważniejsze niż schematy i taktyka. Jak tego uniknąć?
Buffon: Aspekt emocjonalny z pewnością pojawi się podczas jutrzejszego meczu i zagra w nim ważną rolę. Prawdą jest też to, że spotykają się dwa zespoły, mające w składach graczy, którzy niezależnie od tego czy są młodzi czy nie, posiadają bogate doświadczenie, dzięki któremu radzą sobie w takich sytuacjach. Myślę, że na początku jednej lub drugiej drużynie będzie trudniej, ale po tych pięciu czy dziesięciu minutach, w perspektywie całego meczu, zobaczycie dwie prawdziwe drużyny, które udowodnią, dlaczego były w stanie dojść do finału.
Zambrotta grał w obu drużynach i powiedział, że Barca jest nie do pokonania u siebie, ale słabsza poza domem. Berlin to miejsce bardzo włoskie, wiesz coś o tym. Czy to może wpłynąć na szanse?
Buffon: Żadna z drużyn nie gra u siebie. Nasza wiedza i podobieństwo tego obiektu do naszego stadionu z pewnością działają na naszą korzyść. W finale, pojedynczym meczu, takim jak jutro, na wierzch wychodzą pewne wartości. Nieco ponad tydzień temu mówiłem trzeźwo i obiektywnie, że oni zasłużenie są uważani za faworytów, ponieważ mają wspaniałe indywidualności. Zespół z Messim, Neymarem, Suarezem i Iniestą nie może nie być stawiany w roli faworyta, to normalne, gdy mówimy o takich zawodnikach. Po drugiej stronie stanie jednak zespół Juve, który ma wartościowych piłkarzy jak Tevez, Bonucci, Marchisio, Pirlo, Pogba i niekoniecznie musi być kozłem ofiarnym, jestem co do tego mocno przekonany.
Gigi, mówiłeś o zmianie na poziomie trenera. Jakie znaczenie mają trzy lata pod wodzą Conte? Leonardo, angielska prasa opisuje atak Barcelony jako jeden z najlepszych na świecie, a włoska szkoła obrony jest bardzo znana. Czy zamierzasz korzystać ze swoich słynnych czosnkowych pastylek, czy to w ogóle jest prawda?
Buffon: Conte składał nam gratulacje i bardzo nas to ucieszyło. On pozostawił po sobie to, co uczyniło nas w ostatnich latach najsilniejszą drużyną we Włoszech, wielką determinację, zacięcie i wiedzę taktyczną. To wartości, które razem z pracą i z czasem stały się częścią nas i mam nadzieję, że minie jeszcze trochę czasu, zanim je stracimy.
Bonucci: Czosnkowe pastylki są częścią mojej diety, która pozwala mi na zachowanie dobrej kondycji fizycznej, ponieważ w tym sezonie grałem naprawdę dużo. Do finału dotarliśmy dzięki fantastycznej grupie, a jutrzejszy mecz nie będzie tylko pojedynkiem defensywy Juve i ataku Barcy, który jest bardzo silny. W meczu z Borussią Dortmund pokazaliśmy, że jesteśmy wielką drużyną, dotarło to do nas właśnie wtedy. Dzięki temu jesteśmy tu dzisiaj.
Barcelona jest faworytem na całym świecie. Co o tym myślicie?
Bonucci: Przybyliśmy tutaj, zdając sobie sprawę z tego, że nie my jesteśmy faworytami. Jesteśmy przy tym świadomi tego, że w takich meczach różnice są naprawdę minimalne. Musimy walczyć o każdą piłkę i udowodnić, że nie zamierzamy być kozłami ofiarnymi, o czym mówił Gigi.
Jak oceniasz ten sezon w wykonaniu ter Stegena?
Buffon: Doświadczenie gra rolę. Za nim dobry sezon, potwierdził to, co mówiło się o nim, gdy grał w Borussii Monchengladbach. Widziałem go tam i przekonał mnie do siebie, a w tym roku potwierdził moje zdanie o nim. Jest młody, może mieć długą karierę, pełną zwycięstw. Oby zaczął je zdobywać dopiero po jutrzejszym meczu…
Czy w parze z Barzaglim zmieni się twój sposób gry? Jak opisuje się ciebie jako obrońcę?
Bonucci: Nie zmienia to sposobu, w jaki gram – moja charakterystyka od tego nie zależy. Mówi się o mnie jako o graczu z charakterem i ponownie chcę to udowodnić jutro. Barzagli, który w tym roku także miał pecha, jest wśród najlepszych na świecie. Gra w sposób fizyczny i nie ma nikogo, kto byłby od niego lepszy w pojedynkach 1-na-1.
Leonardo, fani w Berlinie mówili dziś, że to ty strzelisz decydującą bramkę. Co byś wtedy zrobił?
Bonucci: W tym meczu mogę odegrać ważną rolę, podobnie jak w trakcie całego sezonu. Na pewno nie jednak to nie ja wygrałbym ten mecz, zrobiłby to cały Juventus. Na wypadek, gdybym strzelił bramkę, złożyłem pewną obietnicę żonie i przyjaciołom, ale zachowam ją dla siebie.
Wracacie do finału 30 lat po Heysel. Czy to może was naładować? Wiele mówi się o porównaniu ataku Barcy i defensywy Juve, ale oni tracą bardzo mało bramek. Gdzie rozstrzygnie się mecz?
Bonucci: Wspomnienie Heysel wzbudza w nas emocje, pamięć o tej tragedii to dla nas dodatkowa motywacja, by wygrać Ligę Mistrzów i zadedykować zwycięstwo tym, którzy stracili życie, goniąc za marzeniami. Barcelona to nie tylko atak, w lidze hiszpańskiej stracili tylko 21 bramek, wiedzą jak bronić. Musimy wygrać ten mecz w linii pomocy, możemy tam zrobić różnicę na poziomie fizycznym i charakteru.
Strata Chielliniego mocno was obciąża?
Bonucci: Strata Giorgio jest ciężka, jest nam przez to trudniej. Włosi w trudnych momentach pokazują się z najlepszej strony, wykonaliśmy dobrą pracę i chcemy zadedykować mu to marzenie, na które ciężko pracował. Chcemy zadedykować to jemu i każdemu, kto jest związany z Juventusem.
Rozmawialiście o finale ze swoimi dziećmi?
Bonucci :Lorenzo spytał mnie: “Tato, gdzie jedziesz?”. Odpowiedziałem: “Do Berlina”, na co on odparł: “Ech, chciałem jechać nad morze”. Powiedziałem mu, że w niedzielę zabiorę go nad morze razem z mamą, to będzie miły prezent.
Buffon: Jeden z moich synów jest fanem Messiego, drugi – Neymara. Będą podzieleni, ale jeśli przegramy, będą rozczarowani, bo są wielkimi kibicami Juve. Woleli, żeby zmierzył się z nami Manchester City albo Real Madryt.
Wygrana jutro byłaby największą radością w twojej karierze?
Buffon: Fakt, że Juventus był zawsze reprezentowany przez wielkich mistrzów, którzy potwierdzali swoją klasę zdobywając trofea, mówi nam, że nie jesteśmy tu przez przypadek. Historia mówi, że Juventus powinien zawsze grać przynajmniej w półfinale Ligi Mistrzów. Ciąży na nas duża odpowiedzialność, jeśli wszystko pójdzie dobrze, to będzie fantastycznie. Nie zamierzam jednak wyrywać sobie włosów z głowy jeśli wygramy – będę po prostu szczęśliwy, a za półtora miesiąca zaczniemy na nowo. To nasze podejście, reprezentujemy to, co najlepsze we włoskiej piłce.
www.tuttojuve.com