Strona główna » Aktualności » Klasyczna 10 na wymarciu w Serie A
Klasyczna 10 na wymarciu w Serie A
“Oddajcie nam dziesiątkę” – wzywa La Gazzetta dello Sport. Jeśli w szatni pełnej młodych chłopaków zapytać się, jaki chcieliby numer na koszulce w pierwszej drużynie, wielu z nich natychmiast odpowie: “Mister, mogę 10-tkę?“. Legendarna dycha wciąż zachowała swoją magię, zwłaszcza we Włoszech, ale w Serie A dziesiątki są na wymarciu, zwłaszcza w klubach mierzących w czołowe lokaty w tabeli. Juventus zostawił swoją dziesiątkę wolną, Napoli ma ten numer zastrzeżony od czasów Maradony, Roma wciąż czci w ten sposób Tottiego, który jednak przez większość czasu spogląda na swoją drużynę z ławki rezerwowych, podobnie jak dziesiątka Interu, czyli Jovetić. Drugą dychą w Mediolanie jest Keisuke Honda, a rywalizujące ostatnio o europejskie puchary Sassuolo oddało swoją 10-tkę Alessandro Matriemu, który dopiero dołączył do zespołu. W Lazio z dziesiątką biega Felipe Andreson, we Fiorentine Bernardeschi, ale obu brak regularności i nawet pod względem charakterologicznym nie są liderami swoich ekip. Antonio Di Natale twierdzi, że “Jedyną prawdziwą dziesiątką jest dziś we Włoszech Riccardo Saponara“, od którego najwięcej zależy w Empoli, lecz trudno mówić w tym przypadku o walce o najwyższe laury.

W Serie A klasyczna dziesiątka wymiera, choć kiedyś tylu wielkich nosiło ten wyjątkowy numer, na całym świecie w dalszym ciągu wokół jej legendy buduje się marki marketingowe. Messi, James, Rooney, Aguero, Hazard, Goetze czy Pastore to zawodnicy, którzy goszczą na pierwszych stronach gazet. Paulo Dybala wydaje się idealnym kandydatem i miał okazję do wzięcia 10-tki, ale do porównań do Sivoriego, Platiniego, Baggio i Del Piero doszłoby jeszcze w Argentynie nasilenie się przymiarek Paulo do roli nowego Messiego, więc postanowił zostać przy 21 (nie tak znowu skromnym, bo z tym numerem grali Zidane i Pirlo).
W odpowiedzi na ten artykuł, Alessandro Del Piero napisał na Twitterze: “Gazzetto, skoro pandy już nie są gatunkiem zagrożonym, chrońmy 10#! Znam jedną dobrą, mieszka teraz w LA” – Alex miał oczywiście na myśli samego siebie.