#FINOALLAFINE

Vialli o chorobie

Gianluca Vialli w rozmowie z brytyjskim The Times opowiedział o dwukrotnej wygranej w walce z rakiem trzustki. Dawny gwiazdor Juventusu przyznaje, że w dalszym ciągu obawia się o swoje zdrowie.

Fizycznie czuję się dobrze, udało mi się nawet odzyskać mięśnie – ćwiczyłem codziennie w tym celu z moją żoną. Jednak nadal martwię się i boję. Potrzeba będzie czasu, bym otrząsnął się z tego uczucia, które sprawia, że mówisz sobie “Dobry Boże, wrócił” każdego dnia, gdy budzisz się czy kładziesz z bolącym brzuchem, czy głową. Jesteś kruchy“.

W 2017 roku Vialli zaczął odczuwać ostry ból dolnej części pleców: “To było tak, jakby ugryzł mnie mały pies“. Zdiagnozowano u niego rwę kulszową, a także przepuklinę. Napastnik przeszedł operację w Mediolanie, jednak wciąż tracił na wadze i czuł się fizycznie wycieńczony. Jak opowiada, nie był w stanie przejść nawet kilku kroków na raz. Dopiero rezonans magnetyczny wykrył raka trzustki – “jeden z najgorszych nowotworów, jakie można mieć“. Vialli leczył się osiem miesięcy, przechodził między innymi sześć tygodni chemioterapii. Rak wycofał się, by powrócić w marcu 2019 roku i skazać byłego zawodnika na kolejne dziewięć miesięcy walki, tym razem zakończonych sukcesem.

Vialli wspominał niełatwe momenty, gdy przechodził chemioterapię i radioterapię: “To było jak bombardowanie. Przez większość czasu byłem otępiały i półprzytomny. Nikt nie chce przeżyć coś takiego, ale skoro musisz, dobrze jest potraktować to jako szansę na lepsze poznanie samego siebie. Możesz zastanowić się, kim byłeś, kim jesteś i jaki chciałbyś być w przyszłości. Odkrycie swojego “ja” staje się nieuniknione. Pracowałem nad tym, by wiele rzeczy poprawić“.