#FINOALLAFINE

Biało na czarnym #10: Juventus – Bologna 3:0

fot. @ juventusfc / twitter.com

Po przerwie reprezentacyjnej wróciliśmy do rozgrywek klubowych, a przede wszystkim do ponownego śledzenia poczynań ekipy Starej Damy. Na niedzielne spotkanie z Bologną czekałem tylko z umiarkowanym optymizmem, ponieważ miałem w pamięci „występy” Juventusu od początku sezonu, ale nie oznacza to, że nie liczyłem zwycięstwo gospodarzy, którym ta sztuka ostatecznie się udała. Nasi zgarnęli ważne trzy punkty ligowe prezentując się zupełnie inaczej niż w starciu z Monzą, ale zmiany nie zaszły jedynie na murawie. Inna będzie także struktura naszego felietonu. Tym razem bowiem wysłaliśmy do Turynu swojego korespondenta i ubogacimy nasz tekst, przedstawiając obraz gry Bianconerich z jego naocznej perspektywy. Zapraszamy!

Juventus – Bologna 3:0

Bramka

Marcin: Ciężko mi ocenić Wojtka w tym spotkaniu, gdyż zawodnicy przyjezdnych nie straszyli zbyt mocno bramkarza Juventusu. Muszę zatem pozostawić golkipera bez oceny, proponując w zamian małe uzupełnienie. Sądzę  mianowicie, że warto wrócić do udanych występów Szczęsnego na ostatnim zgrupowaniu kadry. Znakomity mecz z Walią jest w mojej opinii dobrym prognostykiem i potwierdzeniem, że Polak jest w wysokiej formie. Jednocześnie kolejny raz dochodzą nas słuchy o rzekomej chęci zastąpienia Wojtka Donnarummą. Widząc dyspozycję naszego golkipera i znając wymagania finansowe Włocha pytam jednak sam siebie czy rozsądnym byłoby przeprowadzać taki transfer. A ty, Łukaszu, jak to widziałeś z trybun? Warto szukać alternatywy dla Polaka?

Łukasz: Wojtek nie miał nic do roboty w spotkaniu, ale był skoncentrowany i kilkukrotnie trzeźwo wyszedł do cofniętej przez obrońców piłki. Poprawny mecz w jego wykonaniu. Natomiast, co do ewentualnych roszad, to pozostają mu jeszcze dwa lata umowy z Juve i z tego, co sam mówił w jednym z wywiadów, zdaje sobie sprawę z tego, że to może być ostatni tak wysoki kontrakt w jego karierze. Zobaczymy zatem co będzie dalej. Donnarumma to z kolei totalna fantazja. Zaczął regularnie występować w bramce paryżan i jest poza finansowym zasięgiem Juventusu. Ponadto wiemy, jak świetnie zaprezentował się Perin podczas nieobecności Wojtka. Moim zdaniem jego solidność sprawia, że możemy i powinniśmy skupić się na wzmocnieniu innych pozycji.

Defensywa

Marcin: Po bardzo kiepskim występie Gattiego w spotkaniu z Monzą, do pierwszej jedenastki wrócił Bonucci, który stworzył parę stoperów z Bremerem. Obaj zawodnicy spisali się praktycznie bez zarzutu, ale wciąż potrzebują wspólnych minut, by lepiej się rozumieć. Brazylijczyk dalej prezentuje co najwyżej średni poziom w rozprowadzeniu futbolówki z defensywy, natomiast Bonucci nie po raz pierwszy w tym sezonie, miał kilka momentów utraty koncentracji, przy których minął się z piłką lub źle obliczył jej lot. Tym razem te mniejsze lub większe błędy nie miały konsekwencji, bo Bologna w żaden sposób nie potrafiła ich wykorzystać. Prawy defensor w osobie Danilo miał trochę kłopotów z dokładnością podań w fazie ofensywnej, lecz w defensywie grał uważnie i generalnie nie dopuścił przeciwników do gry. Z lewej strony zagrał Alex Sandro i wyglądał świetnie. Brazylijczyk emanował pewnością siebie, wygrywał pojedynki z przeciwnikami i pod koniec spotkania mógł mieć gola lub asystę po założeniu „sombrero” na Cambiaso. Bardzo dobry występ tego obrońcy. Oby to nie był jednorazowy wyskok w celu zapewnienia sobie przedłużenia kontraktu w Turynie. 


Łukasz: W obronie Bremer wyglądał na trochę elektrycznego, piłka po każdym przyjęciu odskakiwała mu od buta. Bonucci, mimo że 2-3 krotnie minął się z piłką, był najjaśniejszym punktem defensywy i  bez zarzutu spisywał się w rozegraniu akcji od bramki. Dobrze funkcjonowała też nasza lewa strona, gdzie niezłe zawody rozegrali Sandro oraz Kostić. 

Pomoc

Marcin:  Gdy przed spotkaniem zobaczyłem wyjściową jedenastkę, a w niej osobę Westona Mckenniego, to złapałem się za głowę. Amerykanin jest dla mnie ciałem obcym w drużynie i nie dojeżdża umiejętnościami do reszty ekipy Starej Damy. Wydaje się jednak, że – ze względu na taktykę i potrzebę posiadania pomocnika umiejętnie wchodzącego w pole karne – trener często nie ma innego wyjścia niż postawienie na reprezentanta USA. Ponadto, mimo mojej krytycznej opinii o Westonie przyznaję, że odnajdywanie wolnych przestrzeni w ostatniej tercji boiska często wychodzi mu bardzo dobrze. Dorzucenie do tego asysty czy wyjście na czystą pozycję i oddanie strzału tylko to potwierdza. Wyleczony Manuel Locatelli rozpoczął jako regista i wyglądał nieźle, a razem z nim do  wyjściowego składu powrócił Adrien Rabiot. Muszę tu podkreślić, że w fazie destrukcji nie mamy lepszego aktualnie pomocnika w kadrze. Francuz może irytować głupimi próbami strzałów czy stratami, ale nie odmówię mu chęci naprawy swoich błędów. Generalnie linia pomocy w fazie defensywnej wyglądała bardzo dobrze, umiejętnie blokowaliśmy boczne sektory poprzez włączenie się skrajnych obrońców do rozegrania i podwajania krycia. Jednakże w fazie ofensywnej, każdy z pomocników wyglądał kiepsko. Dużo niepotrzebnych strat, niechlujnych podań i złych pomysłów. To niestety norma w wykonaniu naszych piłkarzy. Tym razem obyło się bez większych konsekwencji. Łukasz, czy miałeś podobne wrażenia?

Łukasz: Zdominowaliśmy Bolognę taktycznie i fizycznie w środku pola, gdzie Locatelli, Mckennie i Rabiot wygrywali większość pojedynków w defensywie. Zdublowaliśmy boczne sektory, zabierając  gościom szansę na przeprowadzenie akcji flankami. Jednakże, zwłaszcza w pierwszej połowie, pomocnicy po przekroczeniu linii środkowej „potykali się o własne nogi”. W drugiej części spotkania uległo to poprawie. Z perspektywy kogoś, kto regularnie bywa na stadionach Ekstraklasy, dodam, że nie widziałem ogromnej różnicy ani w kulturze gry, ani w tempie, ani w technice. Poziom tych elementów był zbliżony i to boli.

Ofensywa

Marcin: Na początek zaznaczę, że do formacji ofensywnej wrzucam również Filipa Kostica, mimo że na papierze występował jako lewy pomocnik. Cieszę się, że on i Vlahovic występują razem w reprezentacji, gdyż odniosłem wrażenie, że obaj – oprócz tego, że dobrze współpracują – zwyczajnie się lubią. To zawsze dobry prognostyk, zwłaszcza w sytuacji, kiedy trzeba szukać się wzajemnie na boisku. Filip dobrze podłączał się do akcji ofensywnych, doskonale uzupełniał się z Alexem Sandro i „produkował” tzw. trójkąty zarówno ze wspomnianym Brazylijczykiem jak i Locatellim czy Rabiotem (szok i niedowierzanie). Zanotował też pierwszego gola w barwach Juventusu i wygląda coraz lepiej w swojej grze. Vlahović wypadł nieco gorzej. Zawodnik z Bałkanów niekiedy zachowuje się jakby walka wręcz z przeciwnikami interesowała go bardziej niż gra zespołowa. Poza tym Serb wciąż pokazuje  mankamenty swojego wyszkolenia widoczne już w poprzednich spotkaniach – są to problemy z przyjęciem futbolówki i panowanie nad nią czy ogólna surowość techniczna. Mimo tego, Vlaho odnotował bramkę i asystę, więc na pewno nie był to zły mecz w jego wykonaniu. Potwierdza się zatem to, co wiedziałem o Serbie przez transferem do Juve. Celne podanie do Vlahovica to praktycznie gwarancja zdobycia bramki. Łukasz, chciałbym wiedzieć, jak wyglądała współpraca między dwoma rodakami i jak oceniasz ich występ, gdyż telewizor z pewnością nie oddaje wszystkiego, co można zobaczyć z wysokości trybun.

Łukasz: Współpraca między nimi dobrze funkcjonowała, widać było, że zawodnicy się szukają. Jednocześnie w 2-3 sytuacjach zabrakło zrozumienia i Vlahovic uciekał w przeciwną stronę do podania. Nie zapominamy jednak, że sam przytomnie obsłużył Filipa przy golu na 1:0. Ogólnie u Dusana jest sporo do poprawy, ale wygląda to obiecująco. Ponadto w pierwszej połowie Vlahović w kontakcie z obrońcami pokazał to, do czego ostatnio przywykliśmy. Machanie rękoma, surowizna techniczna, złe decyzje, nieudane próby dryblingu i ciągłe spóźnienie do piłki. W drugiej części uległo to poprawie, ale przeciwnicy nie sprawiali mu wielkich kłopotów.

Marcin: A jak widzisz Arka Milika? Według mnie wczorajszy mecz to był top. Wypracował pierwszą bramkę, przy drugiej świetnym kilkudziesięciometrowym podaniem minął linie zawodników gości, a trzeci gol to już cudowny strzał jego autorstwa. Poza tym miał jeszcze słupek oraz świetną okazję obronioną przez Skorupskiego. Przed transferem nie spodziewałem się po nim takiej jakości i to nawet w obliczu tego, jakie liczby generował choćby w Napoli. Niestety w Polsce zapewne dalej będzie piłkarzem memem, gdyż sam sobie nie pomaga w zdjęciu tej opinii (via mecz z Holandią i przestrzelona patelnia).

Łukasz: Milik to ,póki co, top. Poza bramkami, to naprawdę inteligentna i dobra gra. Jak jest na boisku z Vlaho to jesteśmy jakby bardziej konkretni z przodu, a Serb nie jest osamotniony w pojedynkach z obrońcami. Czasami Dusan wymieniał się z Arkiem pozycjami, schodząc niżej i zostawiając Polakowi treningi zapasów z defensorami. Na ten moment dobrze funkcjonują razem na boisku. 

Marcin: W obliczu możliwości wykupienia Arkadiusza za 7 milionów, które mogą wzrosnąć o kolejne 2 bonusu, zapytam, bierzemy? 

Łukasz: Na ten moment wykup, tym bardziej za taką kasę. Gdzie znajdziemy zawodnika na podobnym poziomie za takie pieniądze?  Oczywiście sezon dopiero się zaczyna i by zostać Polak musi utrzymać dobrą formę. Jeśli zakończy sezon z 10-15 bramkami w lidze to jak najbardziej zasługuje na kontynuowanie przygody w Turynie. Po co mamy kombinować z jakimiś Murielami czy innymi podobnymi grajkami, jak mamy gościa który już wszedł do drużyny i dobrze się zaprezentował? Cieszę się, że zamknął mi usta, bo byłem co do niego sceptyczny. Poza tym bramka wyglądała perfekcyjnie. Niesamowitą armatę w lewej nodze ma Arek. Do tego ta owacja na stojąco od trybun – wspaniały moment dla Polaka na stadionie. 

Zmiennicy

Marcin: Przy obrazie nędzy jaką prezentowała Bologna zmiany nie wniosły wiele do gry Juve. Wpuszczenie Paredesa pozwoliło Locatellemu rozgrywać piłkę bliżej pola karnego gości. Argentyńczyk jest potrzebny w taktyce Allegriego jak woda na pustyni. Drugi rezerowy Miretti próbował nieudolnie naciągnąć sędziego na rzut karny, a sam Arnautović wiedział, jak skutecznie wytrącić młodego z równowagi. Moise Kean nie pokazał nic szczególnego, podobnie jak Mattia De Sciglio. Cuadrado zaś miał okazję strzelecką, ale trafił wysoko nad bramką. Podobała mi się powtórka telewizyjna tuż przed oddaniem strzału przez Kolumbijczyka, na której w zwolnionym tempie zauważyłem, jak skrzydłowy podniósł głowę i rozejrzał się nad opcjami, czyniąc to w pełnym biegu. Nie wszyscy profesjonalni zawodnicy to mają, a powinni. 

Łukasz: Dobre wejście zaliczył Paredes mocno odciążając Locatellego od zadań związanych z pozycją registy. Pozostali piłkarze niczego nie popsuli i niczego szczególnego nie pokazali. Szkoda tylko, że przy tak korzystnym wyniku nie wszedł ktoś z najmłodszych graczy.

Allegri

Marcin: Przerwa po spotkaniu reprezentacyjnym pozwoliła odpocząć od wizerunku Toskańczyka przy ławce rezerwowych, ale skoro wiedziałem, że nie zostanie zwolniony, to niech będzie, że ma drugą  czy tam czternastą szansę.  Wygraliśmy spotkanie tak taktycznie, jak i fizycznie. Zdominowaliśmy przeciwników i skutecznie podwajaliśmy boczne sektory, uniemożliwiając jakiekolwiek rozegranie skrzydłowym. Za te aspekty trenerowi należy się pochwała, ale mam też zastrzeżenia. W 70 minucie prosiłem w myślach o Soule, a dostałem Keana i De Sciglio. Kiedy wpuszczać Argentyńczyka, jeśli nie takim spotkaniu, panie Massimiliano? A ty Łukaszu, co sądzisz o Allegrim i tym spotkaniu? Dasz mu jeszcze jedną szansę?

Łukasz: Pewne zwycięstwo w spotkaniu to na pewno dobry prognostyk. Chociaż były momenty „calmy” to mieliśmy głód bramek i tworzyliśmy bardzo dobre sytuacje nawet przy stanie 3:0. Drużyna była zaangażowana, agresywna i zdeterminowana. Mały kamyczek do ogródka trenera za niewpuszczenie Fagiolego i Soule, którzy powinni się ogrywać właśnie w takich spotkaniach.  Generalnie rzecz ujmując straciłem już cierpliwość do trenera, chociaż resztka nadziei jeszcze się tli. Zdaję sobie sprawę z uwarunkowań finansowych i wiem, że jego zwolnienie w trakcie sezonu jest niemożliwe. Wczoraj oglądaliśmy naprawdę inny Juventus. Głodny, zdeterminowany, agresywny, chcący rozszarpać rywala. Jednakże dopiero najbliższe 3-4 spotkania nam pokażą, czy Max faktycznie coś zmienił w swoim podejściu, czy też był to jeden dobry występ na tle słabiutkiej Bologni.

Podsumowanie

Marcin: Z perspektywy kanapy spotkanie z Bologną wyglądało dobrze. Juventus nie cofnął się po pierwszej bramce, konstruował wiele sytuacji bramkowych i grał bardzo uważnie w defensywie. Stracie mogło skończyć równie dobrze wynikiem 5-6:0 dla gospodarzy i byłoby to sprawiedliwe  odzwierciedlenie przewagi Turyńczyków nad bardzo kiepską Bologną. Jestem umiarkowanym optymistą, bo jedna jaskółka wiosny nie czyni, a mental drużyny bardzo łatwo może ponownie spaść i znów zaczniemy „cieniować”. Łukasz, jak ogólne wrażenia i nadzieje na następne spotkania?

Łukasz: Naprawdę, trudno się do czegoś przyczepić. Bologna nie zaprezentowała nic ciekawego i na naszym tle wyglądała jak Miedź Legnica, szczególnie jeśli mówimy o intensywności, kulturze i organizacji gry. Było tak jednak także dlatego, że my zagraliśmy o wiele lepiej niż dotychczas. Jeśli miałbym szukać negatywów w grze, to dalej bywały momenty, w których będąc na połowie rywala cofaliśmy piłkę do obrony. Ponadto po wejściu na plac, Juan kilkukrotnie miał autostradę po prawej stronie, ale Paredes i Miretti nie dostrzegali go i wybierali rozegranie lewą strona, gdzie było tłoczno. Moglibyśmy częściej zmieniać kierunki zagrań, uruchamiać te wolne przestrzenie, mieć większą dynamikę i rozmach w zdobywaniu terenu na połowie przeciwnika. Niepokojąca była też elektryczna gra Bremera w obronie. Choć fizycznie dobrze sobie radził z Arnautovicem, to każde jego przyjęcie mocnego passa od kolegi z obrony było niechlujne i często spowalniało wyprowadzenia piłki lub zmuszało do wybicia jej na aut. W ofensywie przeciętnie wyglądał Danilo, ale tutaj też miał średniej jakości wsparcie w wykonaniu McKenniego. Amerykanin dobrze wyglądał w grze obronnej, a i z przodu lepiej niż zwykle, ale dalej jest tam surowy jak biała kiełbasa. Niezależnie od postawy Westona widać, też, że Brazylijczyk potrzebuje trochę odpoczynku. 

Jeśli chodzi o kolejne spotkania, to nie ma już miękkiej gry, mamy przed sobą dwa trudne wyjazdy do Mediolanu i na derby z Torino. W międzyczasie jest też Maccabi w Lidze Mistrzów, gdzie trzeba wygrać. Najbliższe dwa tygodnie pokażą nam czy mecz z Bologną był jednostkową reakcją drużyny na słabą grę i krytykę, czy może jesteśmy świadkami nowego, dobrego otwarcia. 

A wy drodzy Czytelnicy, jak myślicie? Widzicie światełko w tunelu? Może tym razem nie jest to pociąg, a może nie mamy czym się ekscytować i Juventus znów wróci do prezentowanego przez siebie marazmu? Czekamy na wasze opinie. 

Autorzy: Marcin Zalewski, Łukasz Faliszewski

Dołącz do redakcji JuvePoland! Dla każdego fana Juve znajdzie się miejsce!

2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Informacja zwrotna
Zobacz wszystkie komentarze
Voracious
1 miesiąc temu

Ciągle wierzę mimo krwawiących oczu i pękającego serca. Kbicem się jest a nie bywa. Zawsze.
Było lepiej ale to w sumie tylko Bologna. Przy czym Monza też była tylko Monzą.
Podoba mi się forma tego felietonu jako dialogu.

Andryu
1 miesiąc temu

Też byłem na tym meczu i przyznam, że po ostatnich meczach obawiałem się czy zawodnicy mi nie popsują wypadu 😅