#FINOALLAFINE

Biało na czarnym #15: Benfica – Juventus 4:3

fot. @ juventusfc / twitter.com

Pociąg zwany Champions League odjechał już dawno i tylko niepoprawni optymiści liczyli, że wydarzy się cud i Juventus awansuje do fazy pucharowej tych rozgrywek. Przed Turyńczykami rysuje się jedynie szansa na występ wyłącznie w Lidze Europy, a widząc jak się układa gra wątpię, że i tam uda się awansować. Mimo to, tradycyjnie zapraszam do podsumowania występów poszczególnych kopaczy naszej wspaniałej drużyny.

Benfica – Juventus 4:3

Bramka

Wojtek Szczęsny wpuścił aż cztery gole i mimo że to niepopularne wśród naszej kibicowskiej braci, stwierdzam że nie zawinił przy żadnym z nich. Ponadto wybronił świetny strzał, który mógł doprowadzić do zdobycia przez Portugalcxyków piątej bramki. Polak, jako jeden z niewielu, podtrzymywał tlen swoim zawodnikom w spotkaniu.

Obrona

Środek obrony zaprezentował się tragicznie. Wobec kontuzji Bremera Max Allegri postawił na Gattiego i eksperyment ten kompletnie się nie powiódł. Rozumiem, że Włoch dopiero „liznął” gry na najwyższym poziomie, ale jest zwyczajnie średni. Skoro w rozgrywkach ligowych często w środku obrony występują nominalni boczni obrońcy, jak Danilo czy Alex Sandro, to jak beznadziejnie na treningach muszą wyglądać właśnie Gatti czy Rugani? Drugi z pary – Leo Bonucci -wypadł jeszcze gorzej. Reprzezentant Italii zagrał na alibi, wolno i niedokładnie. Zupełnie nie prezentował poziomu choćby zbliżonego do tego, czego kibice oczekują od kapitana drużyny. Nasz defensor coraz częściej wygląda na zawodnika, który przekroczył granicę, zza której nie ma już powrotu. Grający z boku Juan Cuadrado znowu był kiepski i dobra druga połowa mogła zamydlić oczy widzom i utrudnić ocenę jego postawy. Na domiar złego Kolumbijczyk  sprokurował idiotyczny rzut karny. Doświadczenie i wysokie umiejętności w opozycji do coraz większych braków fizycznych to już zbyt mało na grę w Juve. Ostatni z czwórki, Danilo wyglądał najlepiej, ale obowiązki łatania dziur w pomocy i asekuracji słabego Bonucciego również i jemu nie pozwoliły na pokazanie pełni swoich możliwości. O fatalnej postawie obrony świadczą także poszczególne bramki. Podsumowując, można napisać, że pierwsza trafia na konto Gattiego, druga obciąża Gattiego do spółki z Cuadrado, bo pierdołowatość naszych obrońców w tej kuriozalnej sytuacji była ogromna. Trzecia bramka to znów Gatti do spółki z Bonuccim, gdyż pierwszy złamał linię spalonego, a drugi udawał że zależy mu na skutecznej interwencji, zaś czwarta  to złe wyprowadzenie Bonucciego. Jaka piękna katastrofa.

Pomoc

Max postawił na ten sam zestaw pomocników, co w spotkaniu z Empoli. Bohater tamtego meczu, czyli Rabiot po kilku dobrych spotkaniach zagrał na poziomie z poprzedniego sezonu. Przegrywał większość pojedynków, gubił piłkę i ogólnie nie był pod grą. Locatelli wyglądał ciut lepiej od Francuza, ale nie zbliżył się do poziomu prezentowanego w zeszły piątek. Ostatni z trójki – Mckennie, dobrze odnalazł się w sytuacji bramkowej i wlał resztki nadziei w serca kibiców, ale poza tym zrównał się poziomem z kolegami z formacji. Nasz środek pola został totalnie zdominowany przez zawodników Benfiki. Ze względu na hybrydowe ustawienie 4-4-2 jakie zastosował Max, jako pomocnika zakwalifikuje również Filipa Kostica. Serb wyglądał „byle jak” – większość zagrań w jego wykonaniu  lądowała bowiem „byle gdzie” w imię zasady „byle kopnąć w pole karne i nie patrzeć, czy doleci”. Czas zacząć podnosić głowę przed zagraniem, panie Filipie.

Ofensywa

Oprócz sytuacji, w której ostatecznie to Moise Kean zdobył bramkę Dusan Vlahović miał jeszcze jedną zepsutą okazję. Poza tym kolejny raz był zupełnie wyłączony z gry, a jak już udało mu się odnaleźć odrobinę wolnej przestrzeni, to nie otrzymał celnego zagrania. Moise Kean ma gola zapisanego na swoje konto, ale większość spotkania był nieobecny. Niewiele brakowało, aby przez włoskiego napastnika, bramka została nieuznana ze względu na ryzyko spalonego.

Zmiennicy

W przerwie bezproduktywnego Keana zastąpił Milik i zdobył bramkę na 4-2 po świetnym zagraniu Ilinga. Chociaż Allegri zaklina rzeczywistość, to pewnie sam nie wie dlaczego Polak nie zagrał od początku spotkania. Alex Sandro zmienił słabego Bonucciego i zagrał zwyczajnie, bez polotu. Fabio Miretti próbował nieco ożywić grę w środku pola nieszablonowymi zagraniami, ale większość z nich nie trafiała do kolegów. Matias Soule zmienił sygnalizującego kontuzję Vlahovica i wniósł nieco ożywienia w grę ofensywną, ale też zmarnował świetną sytuację bramkową na wagę remisu. Szkoda. Ostatni rezerwowy – Samuel Iling wdarł się przebojem na lewą stronę i wypracował drużynie z Turynu dwie bramki. W młodym zawodniku widać duży talent. Może tym razem coś z tych naszych młodzików wyrośnie.

Trener

Na usta cisną się różne epitety skierowane do szkoleniowca, ale zachowajmy resztki przyzwoitości. Juventus został zniszczony, zgruzowany i zdeklasowany w spotkaniu z Benficą, klubem który na papierze co najwyżej aspiruje do topu europejskiego, ale w rzeczywistości wygląda doskonale. Bianconeri nie nadążali za Portugalczykami, którzy w niektórych sytuacjach wręcz bawili się z Turyńczykami, jakby byli na orliku. Według mnie Toskańczyk nie ogarnie już tej drużyny, ale mam wrażenie, że nie tylko on powinien przemyśleć dymisję. Przebudowa musi nastąpić od podstaw. Należy postawić na zawodników chcących grać dla Juve, nie dla kasy z Juve. W drużynie brakuje odpowiedniego lidera, bo nie nazwę takim Rabiota czy Bonucciego.

Nie rozumiem również decyzji personalnych trenera. Oszczędzamy świetnego Milika na Benficę, po czym zasiada on na ławce rezerwowych i pojawia się Moise Kean, który rozegrał jedno poprawne spotkanie w sezonie. W pierwszym składzie występuje Gatti, który choćby w spotkaniu z Monzą udowodnił, że jest co najwyżej średnim obrońcą. Doceniam Włocha za pojedynki 1 na 1, ale cala reszta jak ustawianie się, czytanie gry czy pilnowanie linii defensywy to już dużo gorszy poziom. Allegri otrzymuje pałę za decyzje w spotkaniu z Benficą, stawiając ją zastanawiam się, czy to, że aktualnie drużyna zbudowana jest z przeciętnych zawodników, którym nie wychodzą nawet proste zagrania, jest wyłącznie winą szkoleniowca?

MVP spotkania

Ciężko wybrać MVP tego spotkania, w którym doszło do kolejnego blamażu w wykonaniu Bianconerich. Docenianie któregokolwiek z piłkarzy jest w mojej opinii nie na miejscu, bo po prostu obraziłem się na nich i pewnie przejdzie mi dopiero za jakiś czas. Niemniej chciałbym wyróżnić Samuela Ilinga, gdyż wszystko, co dobre w drugiej części spotkania wydarzyło się za jego sprawą. Asysta do Milika, świetne dośrodkowanie przy trzecim golu, dobre zagranie do Soule. W 20 minut zrobił tyle, ile Filip Kostić niekiedy robił w ciągu łącznie dwóch spotkań. Fajną perełkę wyrwaliśmy z Chelsea i mam nadzieję, że rozmowy w sprawie przedłużenia kontraktu będą pozytywne, gdyż umowa kończy się on już po tym sezonie.

FLOP spotkania

Zastanawialiśmy się na łamach redakcji, czy postawić na Gattiego czy Bonucciego. Po negocjacjach (pozdrawiam Łukasza) wybieram Bonucciego. Obaj obrońcy zaliczyli gówniane spotkania, ale to od kapitana należy wymagać, by nie grał na pół gwizdka czy szukał alibi dla swoich błędów. Bonucci w swojej karierze występował u boku świetnego Chielliniego i to często maskowało jego niedoskonałości. Teraz nie ma takiego partnera i widać, że nie dźwiga bycia liderem defensywy. Od kapitana oczekuję dużo więcej. Pora się ogarnąć i zamiast głosić peany na temat lekcji, chęci poprawy czy frazesy o skupieniu na pracy, bo jesteśmy wielkim Juventusem. Czas na gadanie dawno się bowiem skończył.

Podsumowanie

W spotkaniu z Benficą widać było, gdzie jest obecnie Juventus, a gdzie Europa. Bianconeri wyglądali ślamazarnie, grali niedokładnie, byli przewidywalni i słabi technicznie. Portugalczycy robili z piłkarzami Bianconerich, co chcieli i mieli szansę na wciśnięcie kolejnych bramek Turyńczykom. Piąty sezon z rzędu Juve wykłada się na teoretycznie słabszych ekipach w Champions League. Skoro dzieje się tak co rok, to chyba już oficjalnie czas wpisać się do grupy ekip co najwyżej aspirujących, a nie topowych. Gratuluję pozostałym włoskim klubom awansu, a nam życzę chociaż pierwszej czwórki w lidze. W awans do Ligi Europy jakoś nie wierzę, bo od Paryżan zapewne również dostaniemy manto, a Maccabi może urwać na własnym stadionie punkty Benfice.

Autor: Marcin Zalewski

Dołącz do redakcji JuvePoland! Dla każdego fana Juve znajdzie się miejsce!

1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Informacja zwrotna
Zobacz wszystkie komentarze
TheBill
1 miesiąc temu

Ten sezon i tak jest stracony w LM, tak więc na PSG wystawiłbym parę stoperów Gatti-Rugani, a w Serie A rotował nimi do pary z Bremerem. Może to zaprocentuje w przyszłości chociaż obaj wyżej wymienieni to nie są juniorzy. Bonucci powinien grać tylko w przypadku absencji któregoś z kolegów, niestety On i Cuadrado mają straszny zjazd formy. Ewentualnie Leo i Juan powinni wchodzić w drugiej połowie dając odpocząć podstawowym zawodnikom.