Strona główna » Aktualności » To dopiero połowa Juventusu Spallettiego. Zwycięstwo, które nie zamyka problemów
To dopiero połowa Juventusu Spallettiego. Zwycięstwo, które nie zamyka problemów
Juventus wygrał z Lecce 1:0 i zrobił to, co musiał zrobić w walce o Ligę Mistrzów. La Gazzetta dello Sport zwraca jednak uwagę, że drużyna Luciano Spallettiego nadal ma ten sam problem: potrafi dominować fragmentami spotkania, ale wciąż zbyt często nie zamyka meczów wtedy, gdy ma ku temu okazje.
Juventus wrócił z Lecce z trzema punktami, czystym kontem i golem Dusana Vlahovicia już w pierwszych sekundach meczu. Na papierze zadanie zostało wykonane. W praktyce, jak zauważa La Gazzetta dello Sport, obraz Bianconerich pozostaje niepełny. Gazzetta sugeruje, że to wciąż tylko połowa Juventusu, jaki chciałby oglądać Spalletti. To określenie dobrze oddaje stan obecnego Juventusu. Drużyna potrafi wejść w mecz z energią, narzucić rywalowi swój rytm i stworzyć sytuacje, ale później zbyt łatwo oddaje kontrolę albo nie potrafi zamienić przewagi na spokojny wynik. Z Lecce skończyło się na 1:0, choć okazji było więcej, a dwa trafienia Bianconerich zostały anulowane.
Gazzetta zwraca uwagę na statystyki, które sugerują wyraźną kontrolę Juventusu. Bianconeri mieli 65,4% posiadania piłki, oddali 8 celnych strzałów przy 3 Lecce i wykonali 430 celnych podań wobec 197 po stronie gospodarzy. Do tego dochodzą dane z analizy dziennika: 62 długie podania, 159 zagrań do przodu, 32 akcje w polu karnym rywala i 14 strzałów oddanych z jego obrębu. To liczby, które pokazują, że zespół Spallettiego nie był bierny i nie wygrał przypadkiem. Jednocześnie właśnie te liczby sprawiają, że wynik 1:0 wygląda bardziej jak ostrzeżenie niż dowód pełnej kontroli. I właśnie dlatego po meczu trener mówił o spotkaniu “kopiuj-wklej” z wielu wcześniejszych występów: najpierw dominacja, potem powierzchowność, błędy i nerwowość.
W tym sensie wygrana na Via del Mare bardziej uspokaja tabelę niż diagnozę gry. Juventus wykonał obowiązek, ale nie rozwiązał problemu, który wraca od tygodni: braku bezwzględności w ostatniej tercji boiska i braku umiejętności zamykania meczów, gdy rywal jeszcze żyje.
Vlahović dał jakość, reszta musi dać więcej
Najważniejszą odpowiedzią na problemy Juventusu był Vlahović. Serb wrócił do podstawowego składu i od razu dał drużynie to, czego brakowało: obecność w polu karnym, siłę fizyczną i instynkt. Gazzetta podkreśla, że Bianconeri potrzebują właśnie takich “złych twarzy”, czyli zawodników z boiskową zadziornością, gotowych przepchnąć akcję nie tylko techniką, ale też charakterem.
Nie oznacza to jednak, że sam Vlahović wystarczy. Juventus musi lepiej wykorzystywać fazy dominacji, szybciej podejmować decyzje pod bramką rywala i unikać momentów, w których po kilku złych wyborach cały mecz zaczyna się chwiać. W ocenach pomeczowych Gazzetta najwyżej wyróżniła właśnie Vlahovicia oraz Michele Di Gregorio, który musiał ratować wynik w kluczowych momentach.
Wynik jest, pewności jeszcze nie ma
Najważniejsze dla Juventusu jest to, że zwycięstwo zostało dowiezione. W tej fazie sezonu punkty ważą więcej niż styl, a Bianconeri nie mogli pozwolić sobie na kolejne potknięcie. Jednocześnie tekst Gazzetty przypomina, że ta drużyna nadal jest w budowie. Potrafi wyglądać dobrze, potrafi narzucić warunki, ale wciąż zbyt często zostawia przeciwnikowi szansę na powrót.
Dlatego wygrana z Lecce jest cenna, ale nie zamyka dyskusji. Juventus zrobił krok w stronę Ligi Mistrzów, lecz jeśli chce utrzymać kontrolę nad finiszem sezonu, musi stać się drużyną pełniejszą niż ta “tylko w połowie”.