Strona główna » Aktualności » Co naprawdę stało się z boiskiem w Stambule?
Co naprawdę stało się z boiskiem w Stambule?
Dziennikarze La Gazzetta dello Sport opublikowali artykuł dotyczący wczorajszego stanu boiska w Stambule. To już kolejny wpis z tej serii, tym razem jednak redakcja nie skupia się na tym, czy to boisko było przyczyną porażki Juventusu, a raczej na fatalnym – jeśli nie wręcz skandalicznym – podejściu organizatorów do całej sprawy.
Boisko nie może być wymówką, bo koniec końców Juventus może mieć pretensje głównie do siebie – w taki sposób dziennikarze Gazzetty zaczynają wspomniany artykuł, chcąc podkreślić, że to nie o przyczynach porażki Juve chcą pisać. Okazuje się jednak, że tak a nie inny stan boiska w Stambule miał swoją przyczynę – i nie chodzi tu wyłącznie o aurę.
Ci, którzy oglądali mecz na żywo na stadionie, ale również widzowie przed telewizorami, mogli wyraźnie zauważyć pewną różnicę w stanie murawy na obu połowach boiska. Po prawej stronie – tam, gdzie atakowała drużyna Galatasaray – murawa była w dużo lepszym stanie. Lewa połowa była niczym innym, jak istną breją. Skąd taki stan rzeczy? Czyżby śnieg i grad padał tylko do połowy boiska?
Przyczyna takiego stanu rzeczy była bardzo prosta. Już w zeszłym roku podobną “przygodę” przeżyła ekipa Cluj, wówczas jednak chodziło o rzęsiste opady deszczu. W przerwie tamtejszego meczu tylko jedna z połów boiska została oczyszczona z wody i ogarnięta przez organizatorów – rzecz jasna nie ta, na której atakowali piłkarze Cluj. W wyniku tego nie byli w stanie wyprowadzić choćby jednej składnej akcji, dzięki której mogliby doprowadzić do wyrównania.
Wczoraj w Stambule wydarzyło się coś bardzo podobnego. Po tym, jak drużyny zeszły do szatni po piętnastu minutach gry, ekipa odpowiedzialna za murawę – dziesięciu dobrze poinstruowanych wcześniej przez dyrektora generalnego Lutfiego Aribogana pracowników – przy użyciu drewnianych “łopat” zajęła się lewą połową boiska tak, iż pozostawili ją w wybitnie beznadziejnym stanie. W rezultacie akcje Juventusu kończyły się zazwyczaj w błocie, gdyż na powierzchni boiska pozostawiono wręcz nienaturalne “kanały” wypełnione błotem i wodą.

Co ciekawe, niedługo po meczu zdjęcie ukazujące stan murawy na swoim stadionie opublikowało Fenerbahce, lokalny rywal Galatasaray. “
Na naszym boisku zagralibyście bez problemu” – napisali, dołączając
ten obrazek. Wczorajszy mecz ma więc w mediach dwa oblicza – z jednej strony porażka Juventusu i awans Galatasaray, z drugiej zaś porażka Galatasaray jako gospodarza niezwykle ważnego meczu rozgrywanego w ramach – bądź co bądź – jednego z najbardziej prestiżowych turniejów na świecie.