Pepe: Serce zostaje w Juve
Nieco w cieniu powrotu do ojczyzny Carlosa Teveza i niepewnej przyszłości Andrei Pirlo z Turynem po pięciu latach żegna się Simone Pepe (na zdjęciu). Kontrakt skrzydłowego z Juventusem wygasa za trzy dni i nie zostanie przedłużony, a Tuttosport publikuje dziś obszerny, pożegnalny wywiad z Pepe, który przyznaje: “Opróżnianie szafki w Vinovo dało mi uczucie wielkiego smutku. Pomijając kontuzję, spędziłem pięć fantastycznych lat w niesamowitym klubie. Na telefonie komórkowym często oglądam nagrania z otwarcia stadionu, z moim golem strzelonym Parmie, ze zdobywanymi mistrzostwami. Dałem swoje serce, duszę, a także… nogę. Kibice Juventusu rozumieli to i zawsze obsypywali mnie pochwałami i obdarzali miłością“.
Czy ta miłość wystarczy jako rekompensata za przegrany w końcówce finał Ligi Mistrzów?
Z kibicami na zawsze będą łączyły mnie wyjątkowe relacje. Mam trzy piłkarskie domy – Teramo, Udinese i Juventus. Nic nie może jednak zrekompensować przegranego finału. W Berlinie, po meczu, powiedziałem kolegom: “Chłopaki, teraz jest źle, ale jutro będzie gorzej”. Nie myliłem się. Tego dnia poszedłem do łóżka o 6 rano, a obudziłem się o 6:45. Nie mogłem spać i nie byłem jedyny – połączyłem się na WhatsApp z chatem, który dzielimy z niektórymi kolegami z drużyny i zobaczyłem, że wszyscy są zalogowani. Rozgoryczenie po tym, jak zabrakło nam tak niewiele, by wygrać Ligę Mistrzów, było zbyt wielkie.
Juventus bardzo się zmienia. Potrafisz wyobrazić sobie szatnię bez Teveza i Pirlo?
Byliśmy świetną grupą, ale jestem pewien, że ta, która się uformuje, będzie równie solidna. Siłą Juventusu jest to, że piłkarze i trenerzy się zmieniają, ale ta koszulka i zwycięska mentalność pozostają. Łączyły nas silne więzi. Przykłady? Chiellini i jego żona przeprowadzili się do mojego domu, by pomóc mojej partnerce po ostatnim porodzie, gdy ja miałem mieć operację. Storari czekał przed moją salą w szpitalu w Pavii, aż skończą mnie operować.
Tevez był także twoim kolegą od gry w golfa. Kiedy poczułeś, że odejdzie?
Powiedzmy, że trochę się tego spodziewałem. Powrót do Boca Juniors był dla Carlosa wielkim marzeniem i uważam, że Juventus słusznie uszanował jego decyzję. Tevez w mojej pamięci zawsze będzie świetnym piłkarzem i bardzo skromną osobą.
Biorąc pod uwagę, że jesteś wolnym piłkarzem, Tevez próbował wziąć cię do Boca?
W zasadzie, to ja mu to proponowałem. Mówiłem mu: “Carlos, weź mnie ze sobą”. To był oczywiście żart, jeden z wielu… (śmiech). Chcę zostać i grać we Włoszech. Udinese? Rozglądam się…
Komu należy się nagroda za najlepszy żart w ciągu tych pięciu lat?
Pepe! (śmiech) Tak naprawdę, to nie wiem, czy na nią zasługuję. Nawet jeśli na to nie wygląda, byliśmy szatnią pełną wariatów. Wszyscy wybuchali śmiechem, gdy Asamoah naśladował magazyniera, nie wspominając o żartach Buffona. Ja sam wymyśliłem ich na pewno ponad tysiąc, ale swój najlepszy numer wykonałem na Barzaglim.
Jaki?
Udało mi się zrobić z niego gadułę… Andrea jest wspaniały.
Udało ci się skontaktować z Vidalem po wypadku w Ferrari?
Wysłałem mu wiadomość, by sprawdzić jak się ma. Arturo odpisał: “Mamy tu mały chaos, dzięki bracie”. Jesteśmy ze sobą bardzo blisko. O Vidalu za dużo się mówi, nawet gdy nic nie robi. Liczy się to, co na boisku, a tam Arturo zawsze zostawia swoją duszę. Nie ma przypadku w tym, że jest jednym z najbardziej uwielbianych przez tłum.
Komu dałbyś koszulkę z numerem 10 po odejściu Teveza?
To decyzja, którą musi podjąć klub. To tylko numer, ale w Juve nosili go ludzie ja Platini, Del Piero, Tevez. Powiedzmy, że to numer 10, który waży jak 100.
A komu pasowałaby twoja siódemka?
Nie robi mi to różnicy, ale myślę, że wziął ją Dybala. To fantastyczny chłopak. Juve to inny świat w porównaniu do Palermo, ale widziałem jego niewiarygodne zagrania. Przypomina mi Montellę, który był wyjątkowym napastnikiem.
Jak podoba ci się Mandżukić zastępujący Teveza?
Oni różnią się pod względem charakterystyki, ale łączy ich duch walki. Mandżukić także walczy jak lew, ileż ciosów w ostatnich latach wymienił z Chiellinim… Mario to typ piłkarza, który rozcina sobie głowę, a po sekundzie jest z powrotem w grze.
Punktem, nadającym ciągłość w ataku jest Morata.
On ma DNA wielkiego piłkarza, na poziomie Ligi Mistrzów. Łączy w sobie technikę, siłę i szybkość. Alvaro może zostać jednym z pięciu-sześciu najmocniejszych na świecie.
Kogo bardziej nauczyłeś włoskiego – Moratę czy Pogbę?
Po transferach doradzałem im, by przyzwyczaili się do brzydkich słów podczas meczów. Pogba zaczynał z trochę wyższego poziomu – Manchesterze wiele nauczył się od Machedy (śmiech).
Jaki będzie kolejny sezon dla Juve?
Będą faworytem do tytułu, ponownie spróbują w Lidze Mistrzów. Jeśli awansują do finału w Mediolanie, będę tam im kibicował.