Taktyka: Juventus – Bayern 0:2
Bayern rozstrzyga rywalizację
Ten ćwierćfinał miał być starciem niemal równie mocnych zespołów, a okazał się być jednostronną potyczką.
Antonio Conte musiał sobie radzić bez zawieszonych Arturo Vidala i Stephana Lichtsteinera. W związku z tym desygnował do gry Paula Pogbe i Simone Padoina. Mirko Vucinić wrócił do składu i zastąpił Matriego, natomiast Asamoah zajął miejsce Peluso. Jupp Heynckes postawił na Javiego Martineza, który powrócił z zawieszenia za żółte kartki. Reszta składu była taka sama, jak od momentu kontuzji Toniego Kroosa w pierwszym meczu. Juventus rozpoczął grę żwawo, ale Bayern ostatecznie przejął inicjatywę i uspokoił tempo gry.
Juventus szybko podaje, Bayern trzyma się z dala
Juventus przegrał w Monachium głównie dlatego, że nie potrafił sobie poradzić z tempem gry. Jednak w środę okazało się, że przeanalizowali swoją słabą postawę i lepiej przygotowali się do tego spotkania. W ciągu pierwszej minuty – czyli w czasie w którym Bayern przejął inicjatywę w pierwszym meczu – Juventus grał szybko na własnej połowie, odpowiednio omijając atakujących Bayernu. Bayern nie naciskał tak mocno, jak na początku pierwszego meczu. Mario Mandzukić i Thomas Muller nadal ciężko pracowali, szczególnie przy wyeliminowaniu z gry Andrei Pirlo. Jednak ogólnie mistrzowie Niemiec poruszali się głęboko na własnej połowie, zapraszając naciskający Juventus i uspokajając tempo gry.
Odwrócenie ról
To było zupełne przeciwieństwo sytuacji z pierwszego meczu – wtedy Pirlo negatywnie zaskoczył realizacją najgorszych podań podczas jego całej kariery w Juventusie. Tutaj Bastian Schweinsteiger doświadczył podobnego uczucia w pierwszej połowie, marnował podania i miał problemy z trzymaniem pozycji, kiedy Juve utrzymywało tempo wysoko i stworzyło w środkowej strefie zaciętą bitwę. Dwaj środkowi, “zewnętrzni” obrońcy Bianconerich grali bardzo odważnie na swoich pozycjach, przenosząc się wysoko i szybko wygrywając nadchodzące piłki.
Schweinsteiger starał się opanować sytuację, ale wyglądał na poddenerwowanego, powodując utratę pewności siebie wśród szeregów Bawarczyków. Juve przeżyło to samo z Pirlo w ostatni weekend – kiedy kluczowy pomocnik gra gorzej, cały zespół męczy się podczas rozgrywania piłki. Na szczęście Bayern miał też Javiego Martineza, który pomógł odzyskać kontrolę nad sytuacją. Monachijczycy mogli jednak radzić sobie lepiej, gdyby Kroos cofał się po piłkę z pozycji trequartisty. Jego absencja pomogła Bayernowi w pierwszym meczu, ale tutaj (i przeciwko Barcelonie w półfinale) go brakowało. Poprzez dobry pressing Juve stworzyło szansę w pierwszych 25 minutach. Wpływ Vucinicia na grę był trudny do przeoczenia – przechodził między liniami, by dostać piłkę, ale też wybiegał za obrońców. Podania kierowane na skrzydło do Padoina również stwarzały problemy, a dzięki temu, że Juventus lepiej utrzymywał się przy piłce na połowie Bayernu, Claudio Marchisio znalazł się w kilku ciekawych sytuacjach, podczas gdy w pierwszym meczu był zupełnie niewidoczny.
Bayern kończy zawody
Z perspektywy czasu staje się jasne, że Juventus musiał zdobyć bramkę w tym czasie. Bayern przetrzymał początkową burzę, przejął kontrolę i powoli spowalniał tempo spotkania. Stwarzali sobie szanse na połowie przeciwnika, zwłaszcza wtedy, gdy Ribery przeszedł na stronę Robbena, żeby przycisnąć Juventus w tej strefie boiska. Jednak przede wszystkim koncentrowali się na utrzymaniu piłki i zamykaniu gry. Juventus nie był w stanie mocno naciskać przeciwnika w odpowiednim czasie i Schweinsteiger stopniowo przestawał być najsłabszym zawodnikiem, by zostać kluczowym. Dostawał więcej miejsca w środku pola i spędził w drugiej połowie więcej czasu na wędrowaniu po bokach boiska i zbieraniu piłek od jednego ze środkowych obrońców, by podać ją do przodu. Różnica pomiędzy jego występem w obu połowach była ogromna.
Bayern utrzymywał piłkę w niegroźnych obszarach boiska i po chwili zdobył dwie bramki – pierwszą po wykonaniu stałego fragmentu gry i kolejną w doliczonym czasie, kiedy rywalizacja była skończona. Ich jakość zadecydowała o tym, że zabili ten mecz. Formacja 3-5-2 stosowana przez Juventus nie była szczególnie pomocna, gdyż żaden z ich zawodników nie grał na odpowiedniej pozycji, żeby wyeliminować z gry Lahma i Alabę. Bayern bardzo łatwo utrzymywał posiadanie piłki. Podania Schweinsteigera były generalnie mało ambitne, ale udało mu się uruchomić Pizarro, który strzelił drugą bramkę.
Wnioski
Widać, że Juventus rozumiał, jakie zadanie musi wykonać i – mimo identycznego wyniku co w pierwszym meczu – poprawił się znacząco pod względem tempa gry i stosowanego pressingu. Koniec końców umiejętności Bianconerich nie stoją jednak na takim poziomie jak piłkarzy Bayernu i nie mogą oni zdominować meczu tak bardzo jak piłkarze Heynckesa. Bawarczycy wyglądali słabo w pierwszych minutach, lecz ostatecznie pokazali wspaniałą elastyczność podczas tego pojedynku. Tempo meczu było kluczowe – zaskoczyli Juventus, który im uległ w Monachium i zagrali z nieustępliwością w drugim meczu, kończąc tę rywalizację. Ta dojrzałość i zdolność adaptacji pokazuje, że Monachijczycy mają dużą szansę na wygranie tych rozgrywek.
Tłumaczenie: ewerthon
Źródło: www.zonalmarking.net