Supermercato
Supermercato
Już po niewiele ponad miesiącu widać, że w wykonaniu Juventusu i Milanu to nie było zwykłe calciomercato, ale “supermercato”. Jednak o ile okno transferowe Bianconerich z przymrużeniem oka można opisać jako “super”, to w odniesieniu do działań Rossonerich na rynku transferowym, określenie “supermercato” należy raczej tłumaczyć dosłownie na język polski, czyli supermarket. Milan bowiem w tym roku zorganizował wakacyjną wyprzedaż i oddał do PSG dwóch swoich najlepszych piłkarzy. Sukces tej transakcji, co włodarze klubu usilnie próbowali wbijać do głów swoim kibicom, miał polegać na tym, że nie zrobili tego w cenie promocyjnej. Efekt tego jest taki, że chociaż sezon dopiero się zaczął, już widać kto będzie w tej bajce strusiem, a kto kojotem.
No allegri
Milan może mieć pretensje tylko do siebie. Nie można sprzedać w jednym oknie transferowym dwóch absolutnie kluczowych zawodników zespołu, nie tracąc na jakości. Tak więc zamiast znów uprawiać “gorzkie żale” na decyzje sędziów, tym razem po derbach Mediolanu, Rossoneri raczej powinni uderzyć się w pierś, Berlusconi nieco mocniej i nieco wyżej. Zlatana bowiem zna każdy, nie trzeba długo przekonywać ile znaczył dla Milanu. Wystarczy napisać, że w trakcie dwóch sezonów w 86 meczach strzelił dla Rossonerich 57 bramek. Ponadto miniony miał zdecydowanie lepszy od i tak dobrego pierwszego. Strzelił w nim w 44 meczach aż 35 bramek. Kim natomiast był Thiago Silva dla Milanu w obronie? Tym kim był dla Rossonerich Ibra w ataku! Bez wątpienia nikim mniej! Wszystkie problemy Milanu w obronie w zeszłym sezonie pod koniec rozgrywek, zaczęły się wraz z kontuzją Brazylijczyka. Możliwe, że jego brak, mediolańczycy przepłacili także porażką w Lidze Mistrzów z Barceloną. Zarząd Milanu zachował się jak generał, który najpierw wycofuje z pierwszej linii frontu swoje największe armaty, ale nie przygotowuje defensywy, tylko każe jeszcze rozebrać mury i zasypać okopy, i tak czeka na nadjeżdżające czołgi. Póki co wozami bojowymi nie do powstrzymania okazały się Sampdoria, Atalanta, czternaste w lidze Udinese i band Tego-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać. Nie wiem czy cięcie kosztów na zespół jest spowodowane wzrostem cen bardzo młodych pań do towarzystwa, ale zazwyczaj kto chce oszczędzić, często traci podwójnie. Milan stracił nawet potrójnie. Z powodu znacznego osłabienia drużyny nadął się Cassano, minął linie frontu, bynajmniej nie w celu heroicznej walki dla czerwono-czarnych barw, ale aby leniwym krokiem przejść na stronę wroga. Na marginesie – ach ta specyficzna wdzięczność Włochów – Przekonał się o tym Juventus, gdy odbierał podziękowania od Federazione Incompetente Giuoco Calcio za wkład w włoską piłkę i reprezentację, przekonał się teraz o tym Milan przyjmując podziękowania od Cassano.
Jednak pomimo sprzedania dwóch najlepszych piłkarzy, w składzie przecież są wciąż Nocerino, Boateng i Robinho, którzy w zeszłym sezonie również dużo dawali drużynie. Poza tym są Abbiati, Mexes, Bonera, Ambrosini, Emanuelson a także bardzo utalentowany El Shaarawy. Ponadto przyszli między innymi Montolivo, Nigel de Jong, czy Krkic. Dobrych zawodników więc nie brakuje, może po odejściu Ibry, Alegri nie potrafi zmienić stylu drużyny na zespołowy?
Bez wisienki, ale też smacznie
Na przeciwległym biegunie znajduje się Stara Dama, która mimo, że bez “wisienki na torcie” wyraźnie wzmocniła swój skład. W tym sezonie Juventus w walce o scudetto wspierają dodatkowo Asamoah, Giovinco, Lucio, Isla, Pogba i Bendtner. Rubinho raczej nie powącha murawy. Są to zakupy, które przede wszystkim poszerzyły kadrę przy jednoczesnym zwiększeniu jej konkurencyjności. A Giovinco i Asamoah już zdążyli zaprezentować się z dobrej strony. Asamoah strzelił już 2 bramki i przy 4 asystował, z kolei Giovinco ma na swoim koncie 3 bramki i jedną asystę. A swoich umiejętności wciąż nie mieli prawdziwej okazji zademonstrować wracający po kontuzji Isla oraz poznający Serie A Pogba i Bendtner. Z zespołu odeszli natomiast jedynie piłkarze, którzy albo odgrywali mało znaczącą rolę w drużynie (Estigaribia, Borriello, Manninger) albo nie odegrali jej wcale. Jedni bowiem sezon przesiedzieli na trybunach (Krasic, Elia), a inni grali na wypożyczeniach (Pazienza, Melo, Motta, Grosso).
Gdzie tamten Milan?
W tamtym sezonie obie drużyny prawie do ostatniej kolejki zażarcie walczyły o mistrzostwo, w tym wydaje się, że Juventus pokonał Milan już w przedbiegach, czyli w oknie transferowym. Ale jeśli chcesz wysuszyć ubrania w lesie tropikalnym nie rozbierasz szałasu i nie gasisz ogniska. Ulewa przyszła, bo prędzej czy później musiała przyjść i szybko zmyła mrzonki Milanu o scudetto. Co prawda jeszcze mnóstwo kolejek do końca, ale na razie każda kolejna zbliża Rossonerich raczej do końca świata, a nie mistrzostwa. Juventus natomiast jeśli wygrał mistrzostwo w zeszłym sezonie, to po wzmocnieniach, w tym wydaje się tym bardziej zdecydowanym faworytem. I o ile nie przeszkodzą mu, tak jak Milanowi w poprzednim sezonie, kryzys formy, przy rewelacyjnej grze drugiego zespołu, – w tym tę rolę będzie odgrywać Napoli, – gra na trzech frontach i (albo) kontuzje, obroni tytuł.
Autor: Bartłomiej Olek, Bartek(Juventino)