Strona główna » Aktualności » Juventini na mistrzostwach (cz. 2)
Juventini na mistrzostwach (cz. 2)
Za nami koniec drugiej rundy fazy grupowej. Niestety i tym razem Juventini nie dali wiele radości swoim kibicom. Żaden z nich nie potrafił pokonać bramkarza przeciwników. Nieliczni zagrali na wysokim poziomie. Do nich należeli niewątpliwie Gianluca Zambrotta i Fabio Cannavaro. Pierwszy powrócił do gry po kontuzji, która prawie wyeliminowała go z mistrzostw świata i od razu pokazał co to znaczy ofensywny futbol. Mimo pozycji obrońcy co chwilę widać go było pod bramką Kellera. Właśnie taka gra podoba się kibicom!
Równie dobrze zagrał Cannavaro. Razem z Nestą jest prawdziwą twierdzą nie do zdobycia. Piłkarzom Stanów to się nie udało więc wyręczył ich w tym Zaccardo. Buffon był bezradny przy tym strzale. W pozostałych okazjach, choć nie było ich aż tak dużo pokazał, że ciężko będzie mu umieścić piłkę w siatce.
W reprezentacji Włoch zagrał również Del Piero. Alex dostał tym razem więcej czasu, ale poza dwoma groźnymi strzałami nic ciekawego nie pokazał. Nie potrafił rozgryźć skomasowanej obrony USA, więc trzeba poczekać na kolejny mecz – może przeciwko Czechom błyśnie geniuszem?
Zagadką jest brak Camoranesiego. W meczu z Ghaną należał do wyróżniających się zawodników, zatem czemu nie zagrał z USA?
Z dobrej strony pokazał się Robert Kovac. Japończycy za wiele nie zdziałali w ataku, jednak Chorwaci również nie potrafili sforsować obrony przeciwnika (a niewiele brakowało bo raz piłka uderzyła w poprzeczkę, a Darijo Srna nie wykorzystał rzutu karnego) i mecz zakończył się bezbramkowym remisem.
Kolejna grupa piłkarzy nie wyróżniła się niczym specjalnym. Emerson wprawdzi odnotował z Brazylią kolejne zwycięstwo jednak mecz z Chorwacją w jego wykonaniu był o wiele lepszy. Przeciwko Australii nie był już tak widoczny. Thuram oraz Vieira zaprezentowali podobny poziom, co w pierwszej potyczce ze Szwajcarią. Francja męczyła się niemiłosiernie i gdy się już wydawało, że wywalczą pierwsze zwycięstwo na mistrzostwach od ośmiu lat, Korea Południowa skarciła ich niemiłosiernie.
Bez wątpienia najgorzej zaprezentował się Ibrahimović. Jeden celny strzał na bramkę to za mało jak na napastnika, więc nie dziwi postawa Larsa Lagerbacka, który ściągnął Zlatana już po pierwszej połowie. Na szczęście dla Szwedów potyczka z Paragwajem zakończyła się zwycięstwem i nadal mają szanse na awans do fazy play-off. Wystarczy osiągnąć satysfakcjonujący rezultat z Anglią.
Ostatni Juventino, czyli David Trezeguet, śmiał się wchodząc na jedną minutę meczu z Koreą. Śmiech ten zapewne komentował decyzje Domenecha, który nie wiedząc czemu, przy tak marnej postawie pozostałych napastników wystawia będącego w formie Trezegueta jako zmiennika… taktycznego. Przy wyniku, który bardziej pasował… przeciwnikom.
Wykaz meczów z udziałem Juventinich:
15.06. Szwecja – Paragwaj 1:0 (Ibrahimović 45 min.)
17.06. Czechy – Ghana 0:2 (Nedved 90)
17.06. Włochy – USA 1:1 (Buffon 90, Cannavaro 90, Zambrotta 90, Del Piero 37, Camoranesi 0)
18.06. Japonia – Chorwacja 0:0 (Kovac 90)
18.06. Brazylia – Australia 2:0 (Emerson 90)
18.06. Francja – Korea Płd. 1:1 (Vieira 90, Thuram 90, Trezeguet 1)
Przypominamy, że na głównej stronie, na dole (w tabelce “na czasie”) aktualizujemy po każdym meczu szczegółowe statystyki każdego piłkarza Juve.