Strona główna » Aktualności » Atak Juventusu na wagę złota. Gazzetta wylicza: każdy gol kosztuje prawie 3 miliony
Atak Juventusu na wagę złota. Gazzetta wylicza: każdy gol kosztuje prawie 3 miliony
La Gazzetta dello Sport bierze pod lupę napastników Juventusu i wskazuje na problem, który ciągnie się przez cały sezon. Jonathan David, Lois Openda i Arkadiusz Milik kosztują dużo, ale dają mało bramek. W tle pojawiają się już kolejne nazwiska: Lewandowski i Kolo Muani.
Gdyby walka o Ligę Mistrzów była wyłącznie starciem napastników, Juventus i Roma musiałyby oglądać plecy rywali. La Gazzetta dello Sport zwraca uwagę, że Luciano Spalletti ma punkt przewagi nad Gian Piero Gasperinim, ale w klasyfikacji skuteczności środkowych napastników to trener Romy wygląda znacznie lepiej. Donnyell Malen strzelił od stycznia 11 goli w Serie A, podczas gdy czwórka napastników Juventusu uzbierała w tym samym czasie tylko 8 trafień: Jonathan David 6, Dusan Vlahović 4, Lois Openda 1 i Arkadiusz Milik 0. Problem nie dotyczy tylko boiska. Dziennik wylicza, że Juventus wydał dotąd około 2,8 miliona euro netto na każdego gola swoich napastników. To bardzo wysoka cena, szczególnie przy zespole, który wciąż walczy o miejsce w Lidze Mistrzów i nie może pozwolić sobie na tak małą skuteczność w decydującej fazie sezonu.
David ma 8 bramek w Juventusie – 6 w Serie A i 2 w Champions League. Do klubu trafił jako wolny zawodnik po odejściu z Lille, ale nie był darmową operacją. Zarabia 6 milionów euro netto, czyli około 12 milionów brutto. Openda, sprowadzony z Lipska, ma kosztować 44 miliony euro i inkasuje 4 miliony netto, czyli 8 milionów brutto. Jego bilans to tylko 2 gole, po jednym w lidze i Lidze Mistrzów. Milik zamknął sezon praktycznie zanim się rozpoczął: 2 występy i 0 bramek. Gazzetta podkreśla, że te liczby nie powiedzą wszystkiego, ale w przypadku napastników często mówią wystarczająco dużo. A na tym tle Juventus wygląda źle. Szczególnie że David i Openda mieli być odpowiedzią na problemy z poprzednich miesięcy, a zamiast tego sami stali się częścią problemu.
Spalletti liczy jeszcze, że ostatnie 270 minut sezonu przeciwko Lecce, Fiorentinie i Torino przyniesie zmianę. Stara Dama musi utrzymać miejsce w pierwszej czwórce, a bez goli będzie to znacznie trudniejsze. Dobrą wiadomością jest powrót Vlahovicia, który przełamał się z Veroną po 180 dniach bez trafienia. Serb wrócił po długiej przerwie i dziś wygląda jak najbardziej konkretny punkt odniesienia w ataku.
Równolegle Juventus już pracuje nad kolejną przebudową. Damien Ottolini spotkał się w Mediolanie z Pinim Zahavim, agentem Roberta Lewandowskiego, któremu latem wygasa kontrakt z Barceloną. Ze względu na wiek i koszty pensji Polaka ta ścieżka pozostaje jednak trudna. Mocniejsza ma być opcja Randala Kolo Muaniego. Francuz wróci do PSG po wypożyczeniu do Tottenhamu, ale nie powinien zostać w Paryżu. Juventus myśli o nim jako o graczu, który mógłby stworzyć nowy duet z Vlahoviciem albo zastąpić Davida, jeśli Kanadyjczyk zostałby włączony w inną operację.
Wniosek Gazzetty jest prosty: atak Juventusu jest dziś za drogi w stosunku do tego, co daje na boisku. A jeśli Bianconeri chcą zbudować drużynę zdolną do czegoś więcej niż nerwowa walka o czwarte miejsce, latem ten problem będzie musiał wrócić na biurko działaczy.