Strona główna » Aktualności » Ravanelli wspomina triumf Juventusu po 30 latach
Ravanelli wspomina triumf Juventusu po 30 latach
Były napastnik Juventusu, Fabrizio Ravanelli, wrócił wspomnieniami do zwycięstwa w finale Ligi Mistrzów przeciwko Ajaxowi sprzed 30 lat. W rozmowie z La Gazzetta dello Sport opowiedział o atmosferze tamtego wieczoru, pracy Marcello Lippiego oraz ocenił obecną sytuację Juventusu.
fot. @ juventus.com
Fabrizio Ravanelli po trzech dekadach nadal doskonale pamięta finał Ligi Mistrzów wygrany przez Juventus z Ajaxem. Były napastnik podkreślił, że emocje z tamtego wieczoru pozostają dla niego niezapomniane. “To były niepowtarzalne emocje i wspomnienia zapisane w każdym szczególe: szatnia, słowa trenera, nasza koncentracja i przygotowanie. To był wspaniały wieczór, który pozostał w moim sercu i sercach kibiców oraz kolegów z drużyny. Jeden z najpiękniejszych dni mojego życia” – przyznał były piłkarz.
Ravanelli podkreślił, że zespół już wcześniej zdał sobie sprawę ze swojej siły. „Kiedy wygraliśmy poprzednie mistrzostwo, zrozumieliśmy, że jesteśmy bardzo mocni. Byliśmy blisko potrójnej korony, przegrywając z Parmą finał Pucharu UEFA, który wtedy był niewiele mniej prestiżowy od Ligi Mistrzów. Zaczęliśmy w niesamowity sposób, z niewiarygodną fazą grupową i zrozumieliśmy, że nasz totalny futbol, nasze cechy moralne i techniczne oraz kultura pracy są naprawdę na bardzo wysokim poziomie. To była niesamowita grupa z poczuciem przynależności, które łączy nas do dziś, tak nierozerwalnie, że przeszliśmy do historii na poziomie międzynarodowym”.
Były zawodnik Juventusu zdradził także, że dawni piłkarze nadal utrzymują ze sobą kontakt. „Mamy grupę na WhatsAppie, która będzie trwać wiecznie: żartujemy, śmiejemy się. W tej grupie jest miłość i właśnie dlatego pokazaliśmy wszystkim, co znaczy Juventus. Byliśmy niepokonani, nie pokonałoby nas nawet Imperium Rzymskie ani Juliusz Cezar”.
Dużo miejsca poświęcił również pracy trenera Marcello Lippi. „Dzień po dniu drużyna dojrzewała, rosła w cierpieniu i determinacji, miała siłę wierzyć w pracę i mentalność zaszczepioną przez trenera i klub, mentalność, która dawała nam wielkie rezultaty: niewiarygodne poświęcenia, których dziś żaden piłkarz i żadna drużyna nie byłyby w stanie ponieść. Tylko my możemy wiedzieć, co przeszedł nasz organizm podczas wyniszczających treningów. Juventus dał nam wiele, ale my również wyeksponowaliśmy jakość Juventusu. Lippi trochę zmienił futbol dzięki niesamowitemu ustawieniu 4-3-3, drużyna była gotowa do walki, ale jednocześnie potrafiła grać totalny futbol. Najlepszą bronią było odzyskiwanie piłki. Potrafił motywować drużynę i traktował wszystkich tak samo, sprawiając, że każdy czuł się ważny: był prawdziwym dowódcą”.
„Finał był na Olimpico w Rzymie. To dało nam dodatkową siłę: na tym stadionie stoczyliśmy tysiące bitew, ale była to również odpowiedzialność. Kluczowe były jednak motywacja, determinacja i chęć walki”.
Były napastnik skomentował również obecną sytuację. “Juventus miał korzystny terminarz i roztrwonił niesamowitą przewagę. Spalletti jest jednak gwarancją jakości, a najbardziej zmartwiło mnie to, w jaki sposób tracono punkty, wyrzucane przez powierzchowność, jak choćby z Hellasem Werona. W pewnych momentach mam wrażenie, że niektórzy piłkarze się chowają, ponieważ nie chcą piłki ani odpowiedzialności. To pokazuje, że potrzeba koncentracji, ale także że do gry w Juventusie potrzebna jest osobowość: sam talent nie zawsze wystarcza”.