Diego plus Rossi?
Jak się okazuje, Marcello Lippi może stać się niejako ukrytą bronią w kwestii sprowadzania do Turynu Giuseppe Rossiego (na zdjęciu). Przy czym znaczenia wcale nie ma tutaj ewentualne objęcie przez Lippiego posady trenera Juve w przyszłym roku, bo do tego raczej nie dojdzie. Górę wzięły natomiast jego ambicje osobiste.
Trener Azzurrich, pół żartem, pół serio uprzedził już swoich podopiecznych, że w roku poprzedzającym mistrzostwa świata korzystniej wypadnie ten, kto pozostanie na domowym podwórku. Wspaniały sposób, aby mieć wszystkich pod kontrolą praktycznie każdego dnia. O ile “rada” trenera nie oznacza definitywnie, iż kto gra zagranicą nie ma szans na bilet do RPA, to jednak z pewnością występujący we Włoszech są bardziej widoczni i co za tym idzie, mają większe możliwości bycia zauważonym. Tak więc talent z Hiszpanii wciąż pozostaje celem klubu z Corso Galileo Ferraris, jednak tylko pod pewnymi warunkami. 25 milionów euro, których żąda Villarreal wydaje się być nie lada kwotą, jednak jest wciąż jeszcze szansa na pewne negocjacje, które mogłyby zaowocować zejściem z tej ceny.
Z drugiej strony nie jest tajemnicą, że Lippi często kontaktuje się z Johnem Elkannem, jedyną osobą, która jest w stanie zdziałać coś extra w kwestii mercato Juventusu. Szkoleniowiec Italii dał już do zrozumienia wnukowi Agnelliego, że Rossi mógłby stać się dobrą inwestycją na przyszłość. A to dlatego, że nawet 25 milionów euro wydane dzisiaj za rok może okazać się sumą o 10 milionów większą, ponieważ utalentowany napastnik ma wszelkie predyspozycje do stania się kimś poważnym w futbolu, kimś kto zasłuży sobie na miano numeru jeden. W pewnych aspektach przypomina samego Leo Messiego.
Właśnie z tego powodu i dzięki interwencji Elkanna możliwym stałoby się zakupienie młodego Włocha, nawet jeśli, jak mówił parę dni temu Cobolli Gigli, nie ma go obecnie w projektach Juventusu. W tym momencie, po wydaniu 25 milionów euro na Diego 15-20 mających urzeczywistnić przybycie do Turynu D’Agostino, budżet klubu niespecjalnie pozwala na szastanie pieniędzmi na lewo i prawo, więc przydatną byłaby interwencja ze strony właścicieli, która dałaby niejako zielone światło i pozwoliła o wiele konkretniej starać się o Rossiego. Nawet jeśli w międzyczasie dyrektor sportowy Starej Damy, Alessio Secco, wciąż usiłuje dokonać kilku sprzedaży i zasilić konto klubu.
Analizując różne punkty widzenia, nie można nie pamiętać o zdaniu samego piłkarza. Zapewne nie zaszkodziłoby, gdyby Giuseppe Rossi dał swojemu obecnemu zarządowi mocniej do zrozumienia, że przystałoby poczynić kroki w tym kierunku. Być może nie aż tak dobitnie, jak uczynił to Zlatan Ibrahimovic względem Interu, jednak stając na określonej pozycji mógłby zapewne załagodzić nieco wymagających Hiszpanów. Należy pamiętać także, że jako częściową rekompensatę swego czasu Juve oferowało im przecież Davida Trezeguet. Jak by nie patrzeć wydaje się, że sprawa wyjaśni się już niebawem, ponieważ w Turynie sprawiają wrażenie raczej przekonanych co do inwestycji, która może okazać się kolejnym, o ile nie decyzyjnym, krokiem klubu na drodze do ustanowienia swej nowej jakości. Z takim zawodnikiem Inter byłby właściwie na wyciągnięcie ręki, byłby tuż tuż. A może okazałoby się, że nawet nie taki Inter straszny…Obok pary Giuseppe Rossi – Diego trudno przejść obojętnie.
www.tuttosport.com