Strona główna » Aktualności » Jeśli nie D’Agostino to może Melo?
Jeśli nie D’Agostino to może Melo?
Chcąc zliczyć wszystkich pomocników, jakich Juventus bierze pod uwagę podczas tegorocznego letniego okienka transferowego, można nabawić się niemałego bólu głowy. Na szczycie całej listy życzeń nie kto inny, jak dobrze znany już kibicom Gaetano D’Agostino. Jednak negocjacje w sprawie jego transferu nabrały ostatnio nieco innych wymiarów, a mówiąc bardziej precyzyjnie, chwilowo zostały całkowicie zawieszone. Nadszedł więc moment, aby ponownie poszukać ewentualnych nazwisk alternatywnych, a na horyzoncie pojawia się Mahamadou Diarra z Realu Madryt oraz Felipe Melo (na zdjęciu) z Fiorentiny. Brazylijczyk doskonale radzi sobie w Pucharze Konfederacji wraz ze swoją reprezentacją, która jutro postara się obronić tytuł i pokonać w finale turnieju ekipę USA. Fiorentina jest raczej za opcją zatrzymania piłkarza u siebie, a jeśli już ktoś miałby zmienić zdanie zarządu tamtejszego klubu, bez co najmniej 20 milionów euro nie może liczyć na zbytnią uwagę. Nie dalej niż w zeszłym tygodniu Viola odprawiła z kwitkiem oferujący 18 milionów euro Arsenal.
Pojawia się tylko pytanie, czy dla Juventusu owa suma nie jest ponad możliwości, skoro, jak wyżej wspomniane, negocjacje o D’Agostino zatrzymały się na poziomie 12 milionów euro. Jednak ten fakt wcale nie musi oznaczać, że pomysł sprowadzenia Melo zostanie przekreślony już na samym początku. Nie można zapominać także o miejscu w hierarchii, jakie zajmuje on w oczach Juventusu – dla Ciro Ferrary Brazylijczyk, zaraz po pomocniku Udinese, wydaje się być priorytetem ważniejszym od choćby Diarry czy Ledesmy.
Secco i spółka będą chcieli zapewne dogodzić Fiorentinie nie tylko w pieniądzach, ale także oferując konkretnych piłkarzy. Najbardziej pożądanym przez nich nazwiskiem wydaje się być Marco Marchionni.
www.tuttosport.com