#FINOALLAFINE

Adwokat Diabła?

Szukamy przyczyn klęski

Osiągane obecnie przez Juventus wyniki potwierdzają, że to nie w Amaurim, Giovinco czy innych banitach tkwił problem tego klubu. Kłopoty nie zniknęły wraz z ich odejściem, przeciwnie – podczas gdy oni zdołali się odbudować, forma Juventusu utrzymuje się na tym samym, wołającym ciągle o pomstę do nieba poziomie. Kto by pomyślał, że na koniec sezonu będziemy walczyć o dopiero siódmą lokatę z Palermo ze świadomością, że zajęcie szóstej pozycji w lidze graniczy z cudem?

Problemy wyśmiewanego i mocno krytykowanego Amauriego w 2010 roku były także naszymi problemami. Tymczasem, chociaż Brazylijczyk z włoskim paszportem odszedł do Parmy i odbudował się tam, nasze kłopoty trwają nadal. Zawodzić zdają się wszyscy. Remisy osiągane w “wygranych” meczach i kolejne porażki sprawiły, że kończący się właśnie sezon 2010/11 trzeba uznać za zmarnowany. Warto jednak zastanowić się, gdzie w ciągu ostatnich 12 miesięcy popełniono błędy i co zrobić, by wyjść z kryzysu, co zrobić, by fatalna passa Bianconerich dobiegła wreszcie końca.

Juventus Center w Vinovo

Chcąc postawić diagnozę, znaleźć przyczynę przeciągającej się miesiącami, haniebnej słabości Starej Damy, postanowiliśmy w tym miejscu zapytać Was o zdanie. Na podstawie artykułu “Adwokat Diabła?“, będącego pierwotnie częścią opublikowanej ostatnio na JuvePoland opowieści “Z kryjówki banitów” oraz aktualnych wydarzeń przygotowaliśmy dla was zestaw dwunastu pytań, które bezpośrednio dotyczą poszczególnych, (w większości omówionych w tekście autorstwa JuveCracow, m. in. na przykładzie losów Amauriego, Giovinco i Diego) zdaniem wielu nieudolnych decyzji Beppe Marotty, trenera Del Neriego i całego zarządu Starej Damy, które mogły znacząco przyczynić się do tego, jak wyglądał bieżący sezon w wykonaniu Juventusu i jak prezentowali się zawodnicy – choćby “banici”, na których zwalono winę za porażki, określono mianem nieprzydatnych i wypchnięto z klubu.

Andrea Agnelli i John Elkann

Kto jest winien i dlaczego? Co można było zrobić lepiej? Zapraszamy do dyskusji pod tym artykułem oraz w specjalnie założonym temacie “Szukamy przyczyn klęski” na forum (kliknij). Wszystkie komentarze pod poniższym tekstem oraz posty zamieszczone na forum zostaną przeczytane, a dla autorów wyjątkowo ciekawych wypowiedzi przygotujemy niespodzianki. Zachęcamy szczególnie do odpowiedzi na postawione niżej pytania, jedno, kilka lub wszystkie – wybór należy do Was.

1. Czy Del Neriego można usprawiedliwiać tym, że Marotta pod koniec sierpnia ubiegłego roku koncertowo rozwalił wszystko, co trenerowi Juve udało się zbudować w trakcie całego okresu przygotowawczego?

2. Czy Juventus powinien kontynuować politykę “oszczędzania na siłę”, przebudowując skład poprzez pozbywanie się piłkarzy z najwyższymi kontraktami, a w ich miejsce sprowadzać większość nowych graczy na zasadzie wypożyczenia?

3. Czy sądzisz, że zespół osiągnąłby lepsze wyniki, gdyby Beppe – zamiast sprowadzać tak wielu nowych graczy – zostawił po prostu w klubie Diego, Giovinco i Trezegola?

4. Czy z okazji otwarcia nowego stadionu czeka nas pokaz “sprawiedliwości” w postaci obarczania całą winą za fatalną postawę Starej Damy w lidze samych piłkarzy i wyrzucania hurtem z klubu sprowadzanych hurtem zaledwie rok wcześniej zawodników? Czy to oni są winni?

5. Co sądzisz o kolejnej, tym razem totalnej rewolucji ilościowej, jeśli zarząd winą za obecny stan rzeczy obarczy ściągniętych przed siebie ledwie rok temu piłkarzy i zafunduje nam powtórkę z rozrywki? Czy potrzebujemy obecnie zmian na taką skalę, na jaką przed rokiem dokonał ich Marotta?

6. Jaki sens ma mówienie o ściąganiu piłkarzy do preferowanej przez trenera taktyki w świetle tego, co mówił latem ubiegłego roku Diego oraz tego, że nowi, ściągnięci łącznie za 30 milionów euro skrzydłowi (Krasić, Pepe, Martinez) zwykle grali wcześniej w trójzębie, a nie jako boczni pomocnicy w stosowanym przez Del Neriego ustawieniu 4-4-2?

7. Które podejście jest według Ciebie lepsze i skuteczniejsze: dostosowanie taktyki do posiadanych zawodników i ich piłkarskiej charakterystyki czy wymuszanie na piłkarzach gry ulubionym systemem trenera bez względu na to, jakie przynosi on na bieżąco efekty?

8. Dlaczego zawodnicy odchodząc z Turynu z reguły nabierają wiatru w żagle, odbudowują się i grają lepiej, niż w zespole Starej Damy, co potwierdzają przykłady Amauriego, Tiago, Nocerino, Giovinco, Molinaro i Criscito?

9. Czy na miejscu Amauriego, Chielliniego i spółki starałbyś się, aby Marotta z Del Nerim uchodzili za ojców sukcesu i spijali przed kamerami, na piłkarskich salonach całą śmietankę, biorąc pod uwagę fakt, jak obeszli się w zeszłym roku z Trezegolem, Camorem, Diego, Salihamidziciem i Grosso i co (szukanie na każdym kroku oszczędności, budowa nowego stadionu) jest dla nich priorytetem? Czy takie działania mają jakiś wpływ na boiskową postawę Bianconerich?

10. Jak sądzisz: czy Sebastian Giovinco w tegorocznym dwumeczu przeciwko Juve udowodnił, że zasługuje na powrót do Turynu, czy raczej pokazał, że to właśnie Parma jest klubem na miarę jego możliwości?

11. Czy zwolnienie Jean-Claude Blanka świadczy o rozpoczęciu przez zarząd Bianconerich czystek w klubie? Jak poradzi sobie następca Francuza na stanowisku dyrektora finansowego Starej Damy – cieszysz się z dokonanej zmiany czy masz obawy?

12. Jak oceniasz dotychczasowe efekty pracy francuskiego dyrektora Juventusu i jego działalność w sektorze finansów? Czy sądzisz, że Jean-Claude Blanc dołożył swoją cegiełkę do kryzysu, w jakim zespół z Turynu znajduje się w chwili obecnej?


Który z piłkarzy powinien znów grać w Juve?

Amauri
Balzaretti
Candreva
Criscito
Diego
Ekdal
Giovinco
Molinaro
Palladino
Tiago
Trezeguet
ktoś inny

Adwokat Diabła?

(poniższy tekst jest szóstym rozdziałem opowieści “Z kryjówki banitów” o piłkarzach w Turynie niechcianych)

Dla kogo tak się starasz? Dla tego zarządu, trenera, Marotty? A może dla kibiców? Coś Ci powiem. Kierownictwa klubu nie interesuje to, jak się prezentujecie na boisku ani co myślą o ich pracy kibice. Pomyśl o tym. Kupują Ci wymarzonego asystenta – Diego. Kupują Ci tego genialnego rozgrywającego, który jak każdy potrzebował czasu na aklimatyzację w lidze i… sprzedają go z wielomilionową stratą, mówiąc, że nie pasował do prehistorycznej taktyki Del Neriego. Kiedy Ty przestępujesz na boisku z nogi na nogę, nie potrafiąc – jak większość Twoich kolegów – ani w ząb zrozumieć, o co temu trenejro chodzi, jak on reaguje? To głupota wszechczasów: wydziera się na was, tak, że sami nie wiecie, co macie robić. Każe wam grać skrzydłami, a kiedy próbujecie zrobić coś po swojemu, rykiem z ławki zmusza was, byście robili co kazał, mimo, że z góry wiecie, jak to się skończy. Gubicie się w tym wszystkim i kończy się na bezmyślnych wrzutkach “na aferę”, stratach lub do bólu przewidywalnych akcjach prawą stroną. Miałbym słuchać czegoś takiego? Nigdy.
– Sądzisz, że lepiej odbudować się na wypożyczeniu, niż marnować czas w grajdole, w który zamienia się pod ich rządami Juventus?
– Czemu nie?

The Devil's Advocate – Al Pacino Monologue

Próba zrozumienia nieudolnej postawy Amauriego na tle równie nieudolnej postawy kierownictwa klubu.

Zakup Amauriego przed trzema laty był jedną z tych decyzji kierownictwa Juve, których nie rozumiałem. W ciągu poprzednich lat Turyn (nie licząc konsekwencji afery Calciopoli) opuścili klasowi napastnicy, Miccoli i Di Vaio, z których zrezygnowano na rzecz pary najemników Mutu – Ibrahimović. W 2008 roku mieliśmy w klubie dwóch wysokich, środkowych napastników: Kobrę w podstawowym składzie i Iaquintę w roli zmiennika. Trzecim mógł spokojnie być któryś z juniorów, choćby z odnoszącej przecież sukcesy, biało-czarnej Primavery. Nie sądzę, żeby można było zrównać transfer Brazylijczyka z włoskim paszportem z całkowitymi – pod względem sportowym i finansowym – klapami w rodzaju sprowadzenia pary niewypałów: Tiago Mendesa i Sergio Almiróna, kupienia łamliwych, więc całkowicie nieprzydatnych Martineza i Andrade czy zakontraktowania Christiana Poulsena zamiast Xabiego Alonso. Koszty zakupu tych zawodników były duże, łącznie to około 55 milionów euro wyrzuconych w błoto, a przecież do tego dochodzą także koszty ich utrzymania, szokujące wobec mizernego wkładu, jaki wnieśli w grę drużyny. Jako kibic zapamiętałem w każdym z tych pięciu przypadków prawie wyłącznie rozczarowania, błędy, wypożyczenia jednych i wielomiesięczne kontuzje drugich.

ładnie się bawimy

Inaczej przedstawia się sprawa Amauriego, który dostarczył mi mnóstwo radości w swoim pierwszym sezonie w barwach Juventusu i za to jako kibic będę mu zawsze wdzięczny. Zresztą właśnie dlatego, że byłem wówczas tak dumny z jego postawy na boisku, tak bardzo potem bolały mnie jego nieudolne “popisy”, które dawał regularnie przez ostatnie kilkanaście miesięcy swojego pobytu w Turynie. Od ponad roku, jeśli widziałem jego nazwisko w podstawowym składzie, z góry byłem pewien tego, co nastąpi: miotanie się w polu karnym rywali, pokaz snajperskiej nieskuteczności i bezsilności, ciągłe pretensje do sędziów o to, że nie odgwizdują wyimaginowanych fauli, wymachiwanie rękami zamiast efektywnej pracy w pierwszej linii, przewracanie się przy prawie każdym kontakcie z przeciwnikiem, przeciąganie w nieskończoność wielomiesięćznych maratonów bez zdobytej w biało-czarnych barwach bramki, momentami tragikomiczna bezradność Olbrzyma. Zawodnik, który w 2008 roku tak imponował mi swoją siłą, techniką, nieustępliwością w grze, piekielnie mocnym uderzeniem, wspanialym opanowaniem gry głową, walecznością i instynktem strzeleckim, stał się w pewnym momencie karykaturą samego siebie – bombardiera z prawdziwego zdarzenia. W tym samym czasie najbardziej utytułowany klub w historii włoskich rozgrywek ligowych przechodził dokładnie taką samą przemianę – z powszechnie szanowanej Starej Damy, drużyny mistrzów, wojowników i piłkarzy z charakterem stał się obiektem drwin, przegrywającym wszystko, co się da ze wzbudzającą wściekłość kibiców bezradnością, tak samo rażącą, jak pudła, zachowanie i boiskowe “popisy” Amauriego.

juventino87: “Nic nie słyszę! Tylko szum po tym jak Amauri z powrotem zakorzenił się w lesie w Parmie i drzewo jak to drzewo – musi szumieć. Amauri – uważaj, bo przyjdą drwale.“.

Rosły napastnik Bianconerich, siłacz, przed konfrontacją z którym pękali wcześniej najtwardsi defensorzy wywracał się bezradny jak dziecko po pierwszym kontakcie z obrońcami rywala, wstawał wymachując rękami, poprawiał włoski, szedł wypłakać się sędziemu i pokazywał groteskowe fochy, kiedy cała “dramatyczna” (jak można było pomyśleć, obserwując zachowanie Brazylijczyka) sytuacja okazywała się być dla arbitra zwykłą walką o piłkę silnych obrońców z rosłym napastnikiem. Chociaż cały zespół prezentuje się od długiego czasu żałośnie, nikt nie sprawił mi aż tak wielkiego zawodu, jak brazylijski snajper. Cieszyłem się, kiedy lubiany i ceniony przeze mnie jeszcze dwa lata temu zawodnik odszedł w styczniu na wypożyczenie. Miałem już po dziurki w nosie coraz bardziej nieudolnej postawy na boisku niegdysiejszego postrachu bramkarzy w całej Serie A. Tak myślałem cztery miesiące temu. Jednak tym, co Amauri obecnie regularnie pokazuje w Parmie zaimponował mi po raz kolejny. Pokazuje, że wcale nie jest jeszcze skończony – podczas gdy w turyńskim klubie cały czas jest ktoś, kto odstawia w każdym meczu bardzo podobne szopki przy linii bocznej, wydziera się z pretensjami do wszystkich dookoła, gada od rzeczy na konferencjach prasowych, prezentuje wrzaskiem i brakiem jakichkolwiek refleksji po seriach słabych wyników całą rażącą bezradność w kontaktach z podopiecznymi. Czyżby piłkarze, z którymi Del Neri najwyraźniej nie umie złapać normalnego kontaktu ani w zrozumiały sposób przekazać im swoich taktycznych pomysłów brali ze swojego szkoleniowca przykład? Odnoszę wrażenie, że w klubie, przed spotkaniem z którym nikt już nie pęka, zawodnicy przestają całkowicie wierzyć w swoje umiejętności i zmuszeni są odzyskiwać wiarę w siebie gdziekolwiek, byle dalej od Turynu.

W Juventusie z każdym sezonem skuteczność Amauriego i jego wkład w grę zespołu malały: zaczął od czternastu zdobytych bramek i czterech asyst, w poprzednim sezonie zanotował dokładnie dwa razy mniej goli (siedem) i dwa razy mniej asyst (dwie) przy porównywalnej liczbie występów (2008/09: 44, 2009/10: 40) i minut spędzonych łącznie na boisku (odpowiednio 2999 i 2797). Stała była tylko liczba żółtych kartek, jakie obejrzał w ciągu tych sezonów (po pięć). W kończących się rozgrywkach można wyciągnąć wniosek, że jego boiskowa agresja zmalała do zera, nie zobaczył bowiem żadnego kartonika, nie może się pochwalić ani jednym skutecznym, ostatnim podaniem, a wszystkie trzy bramki, które zdobył, udało mu się strzelić w lecie, gdy grał jeszcze ze świetnym, niekonwencjonalnym asystentem – Diego Ribasem da Cunha, mającym włoskie korzenie (i – ze względu na pochodzenie – posiadaczem włoskiego paszportu od 2004 roku), który w debiutanckim sezonie strzelił siedem bramek, zaliczył aż dziesięć asyst, dwie kolejne na starcie obecnych rozgrywek i w nagrodę został wyrzucony z klubu. Po pół roku tak samo potraktowano zgranego z nim świetnie – co obaj pokazywali w lecie – Amauriego.

iero10: Dobrze, że najbliższe mecze gramy na wyjazdach, to służby porządkowe może zdąża zasypać tą dziurę która powstała na Olimpico po wyrwaniu Amauriego z korzeniami“.

Trudno mi przejść obojętnie wobec wszystkich głupot i absurdalnych decyzji, podejmowanych przez kierownictwo Juve, wstyd mi za ich postawę tak samo, jak było mi wstyd patrzeć na płaczliwe, bezradne zachowanie brazylijskiego snajpera. Niby wcale nie chcę, by Amauri wracał teraz do Juventusu, bo zaangażowanie, skuteczność i instynkt snajperski Matriego imponują mi bardziej, a w roli zmiennika wolę doświadczonego, zadowalającego się znacznie niższymi od Amauriego poborami Toniego. Nie potrafię jednak przejść obojętnie wobec tego, jak gracz, wobec którego mialem od ponad roku tyle pretensji i w którego wiarę w tym sezonie straciłem już całkowicie potrafił odbudować się na wygnaniu z Turynu i wydaje się być na najlepszej drodze do tego, by powrócić na piłkarski szczyt. Dziś im dalej od Turynu, tym lepiej – który to już raz przerabiam tę samą sytuację: w Juve rozczarowanie, po odejściu z Juve – odrodzenie?

Zastanawiam się, czy to czasem nie on ma w tej sytuacji rację: to nie z nim, ale z obecnym Juventusem jest coś nie tak i niektórzy piłkarze widząc, dokąd płynie okręt pod biało-czarną banderą wolą wyskoczyć do pierwszej lepszej szalupy ratunkowej i tam szukać szczęścia, niż starać się wygrywać tam, gdzie najlepszych piłkarzy (Diego) wyrzuca się na zbity pysk, bo “góra” zmieniła decyzją “oszczędnego” Marotty swoje “widzimisię”, gdzie doświadczonych, zasłużonych graczy wypycha się za granicę (Camor, Treze) albo szantażuje innych, szanowanych przez kolegów z drużyny profesjonalistów, usiłując wymusić odejście (Grosso, Hasan). Krytykowałem Del Piero w lutym, że mimo słabej wówczas gry błagał wręcz o podpisanie nowego kontraktu – a teraz bijąc się w piersi pytam: Może został do takiego zachowania zwyczajnie zmuszony przez ludzi, którzy mogliby potraktować go tak samo, jak innych zbędnych mistrzów, podstawowych zawodników lub godnych szacunku weteranów? Beppe, why?

Miłe złego początki…

W tym sezonie przez Juventus przewinęło się aż ośmiu napastników: na początku w skandalicznym stylu zrezygnowano z legendy klubu, najskuteczniejszego obcokrajowca w historii Starej Damy, rozumiejącego się na boisku coraz lepiej z Diego i doskonale, przez całe lata zgranego z Alexem Trezegola. Zrezygnowano także z samego Diego – po tym, jak przez ponad rok zgrywał się z zespołem i klubowi partnerzy rozumieli go coraz lepiej, czego efekty były latem widoczne gołym okiem. Sprzedając parę Diego – Trezeguet w ostatnich dniach mercato i tylko wypożyczając w tym czasie nowego playmakera (Aquilaniego) i nowego snajpera (Quagliarellę) Beppe Marotta koncertowo rozwalił wszystko, co udało się zbudować Del Neriemu w pierwszej linii w trakcie całego okresu przygotowawczego. Na ostatnią chwilę sprowadzono, obsypywanego od samego początku przez Marottę i Del Neriego pochwałami Serba, Miłosza Krasicia, od którego formy została całkowicie uzależniona gra zespołu: póki nie opadł z sił, Juventus imponował w ataku i raził amatorką, brakiem zgrania i jakiejkolwiek taktyki w obronie. Wszystko na żywioł, bez planowania ataku pozycyjnego, nastawienie tylko na grę z kontry w stylu ligowych słabeuszy lub średniaków bez większych ambicji.

Marotta: “Diego nie nadaje się do taktyki 4-4-2”.

Przygotowując materiały do tekstu o banitach, obejrzałem (zamieszczoną wyżej) akcję Amauriego z Diego z początku sezonu. Sprytna wymiana podań, wykończenie rasowego snajpera, gol. Czy na takie zagrania nie ma miejsca we Włoszech, czy to tylko skostniałe podejście twardogłowych trenerów – Ferrary i Del Neriego – którzy ograniczają potencjał zawodników zamiast ich rozwijać? Wprowadzają na siłę swoje widzimisię: jeden w formie gry bez skrzydeł, drugi nie widzący świata poza “skrzydlatym”, przerabianym przez trampkarzy na treningach i poznanym na wylot 4-4-2, którym nikogo zaskoczyć nie sposób? Wrzucanie piłki do przodu, na aferę, na Krasicia, byle dorzucić coś w pole karne i liczyć na to, że ktoś wepchnie tam piłkę do bramki przeciwników. Powstaje pytanie: jak można mówić o dobieraniu zawodników do taktyki, skoro nowi skrzydłowi – Miłosz Krasić i Jorge Martinez – znali z poprzednich klubów grę w trójzębie, nie angażowali się w ogóle w poczynania defensywne drużyny, będąc wyłącznie odpowiedzialnymi za obsługiwanie podaniami środkowego napastnika i robienie wiatru z przodu, szczególnie przy grze z kontry?

W takiej sytuacji i u takich trenerów zawodził Amauri. W takiej atmosferze Juventus stoczył się z ligowego podium, na którym utrzymywał się jeszcze przed dwoma laty do obecnego, przegranego na całej linii stanu rzeczy. Ten sezon pokazuje niebywałą krótkowzroczność i bezmyślność turyńskich “projektantów”: kiedy wreszcie wywalczony po całych miesiącach targów, zmordowany kilkunastoma miesiącami ciągłej gry w klubach i w kadrze serbski skrzydłowy opadł z sił i zgubił początkowy entuzjazm, a świetnie rozumiejący się z nim jesienią Fabio Quagliarella doznał kontuzji, na boisku zapanował totalny chaos, którego nie potrafił opanować inny “nowy” w drużynie, jedynie wypożyczony (a zatem niepewny nawet własnego statusu i przyszłości w klubie) Alberto Aquilani. Czy tak miały wyglądać filary tegorocznej kampanii Juventusu?

Jakby tego było mało, dwóch doświadczonych, cieszących się szacunkiem profesjonalistów – Fabio Grosso i Hasan Salihamidżić – odsunięto od grupy za “karę”, że zostali w Juve. Potraktowano ich z takim chamstwem, bo chcieli wypełnić swój kontrakt gdy wypychano ich na siłę z Turynu z woli samej góry wszechmogącej. To, jaką atmosferę w szatni wprowadzono takimi posunięciami, to jedna rzecz. Druga, jaki szacunek mogli mieć piłkarze do trenera, który “jak trwoga” (i plaga urazów) to biegnie przepraszać “tych panów”, którzy rzekomo “juz tu nie zagrają” a potem “ci panowie” śmieją się w twarz “temu twardemu” szkoleniowcowi, który nie potrafi w trakcie meczu wysiedzieć na ławce pięciu minut bez wydzierania się na swoich podopiecznych. Dla mnie postawa trenera Juventusu od dłuższego czasu przypomina ciągły pokaz bezradności i rażący brak komunikacji z drużyną, która gra bez planu, bez pomysłu na grę. Luigiemu tak bardzo zależy, żeby gracze wpasowali się w jego zawodzący na całej linii, do bólu sztywny i przestarzały schemat, że wyrzuca każdego (Diego!), kogo trudno kontrolować wrzaskami, kto potrafi grać nieszablonowo i udowodnił to wespół z Trezegolem jeszcze ostatniego lata. Kiedy patrzyłem na pokaz płaczliwej, zrezygnowanej bezradności w wykonaniu Amauriego w Juve i porównuję go z tym, jak zachowuje się i na kogo w moich oczach wychodzi Del Neri, widzę zadziwiajace podobieństwo. Kiedy zastanawiam się nad poczynaniami kierownictwa Juventusu w ostatnich latach, podobieństw jest coraz więcej.

Zachodzę w głowę, jaki autorytet może w oczach swoich piłkarzy mieć szkoleniowiec, który nie dość, że nie potrafi być nawet konsekwentny w swoich decyzjach personalnych, to jeszcze – kiedy przychodzi do kierowania zespołem – zachowuje się jak rozwrzeszczane dziecko, które usiłuje krzykiem wymusić na piłkarzach to, czego nie potrafi wyegzekwować rozmową – przed meczem i w szatni? Czyżby wrzaskami i odgrywanym przy linii bocznej spektaklem Del Neri przykrywał gołym okiem widoczne braki taktyczne i zerowe umiejętności dotarcia do zawodników na treningach, przed rozpoczęciem spotkania i w przerwie meczu? Przestaję dziwić się, że wszyscy grają słabo i bez planu, kiedy widzę, że klub jest zarządzany dokładnie tak samo, bo wszystko, co ważne, to budowa nowego stadionu, po przeniesieniu na który zapewne czeka nas kolejna rewolucja kadrowa. Nie widzę w tym żadnej logiki. Czy fakt, na kogo w oczach kibiców wychodzą najważniejsi ludzie w klubie naprawdę uchodzi uwadze zawodników? Czy fakt, że wypożyczeni nie mają pojęcia, co się z nimi stanie, motywuje ich do wysiłku, skłania do dawania z siebie wszystkiego, co najlepsze dla Starej Damy? Czy czują się trwałą częścią biało-czarnego projektu, czy też kopaczami tymczasowymi, gośćmi w drużynie, pierwszymi do odstrzału z okazji prawdopodobnej rewolucji, jaka może zostać przeprowadzona w Turynie z okazji oddania do użytku nowego obiektu?

Czyżby nadchodzące miesiące miały przynieść igrzyska dla kibiców, w trakcie których będą mogli obejrzeć kolejny spektakl palenia “jedynych złych i całkowicie winnych”, biegających po boisku “czarownic” i wyrzucania rzekomo “niepasujących do wizji trenera” piłkarzy, zwieńczone kolejnym stwierdzeniem Marotty o “genialnym mercato”? Które podejście jest bardziej dojrzałe i odpowiedzialne: dostosowanie taktyki do posiadanych zawodników czy wymuszanie na nich gry systemem, który – co pokazuje cały sezon – zawodzi na całej linii? Nie wiem, co gorsze: młody, niedoświadczony szkoleniowiec (Ferrara) czy uparty jak osioł Del Neri, który widząc, że gracze ani w ząb nie stosują się do jego taktycznej “wizji” z uporem maniaka wymusza na nich, by brnęli dalej w schemat, który przynosi Juventusowi wstyd, straty, frajerskie remisy, haniebne porażki i w konsekwencji wpędza klub w długi. Mimo tego młodszego, który miał prawo błądzić, zwolniono. Starszy i nieporównywalnie bardziej doświadczony trwa na stanowisku, mimo serwowanego co tydzień przez jego zespół obrazu boiskowej nędzy i rozpaczy. To jest ten “projekt”?

pumex: “Amauri liczy na powrót? Widzę, że dalej ma zryty beret“.

Podczas dyskusji na forum Dragon napisał: “To jakaś kpina… te gole z violą i pierwszy dzisiejszy to majstersztyk z najwyższej półki… u nas nie potrafił przez pół roku oddać celnego strzału… to tylko uwydatnia nasz problem a mianowicie brak motywacji drużyny i beznadziejna taktyka, poprostu u nas nawet C. Ronaldo by się kopał w czoło, każdy, kto przychodzi do tego rozbitego Juventusu od razu zapomina jak się gra w piłkę, kopiąc się po czole“. To samo zjawisko dostrzegł Delle_Alpi: “Szkoda, że tak się właśnie dzieje. Piłkarz odchodzi z Juve i od razu waży 10 kg mniej, jest sekundę szybszy i ma więcej tlenu w płucach i radości z gry“. Garraty pytał: “To jest może jakaś klątwa?!?!“. Odpowiedź dał kolarz15, pisząc, że: “Nie od dzis wiadomo ze Juventus to przeklęty klub“. alex_KiNiO zastanawiał się, czy “może faktycznie jest coś takiego jak “syndrom Juventusu”” a jak później zauważył torin, “syndrom Juve polega na tym, że od zawodników tego klubu wymaga się zwycięstw co kolejkę. W efekcie zawodnicy słabi lub przeciętni nie wytrzymują presji. Jedynie zawodnik wybitny jest w stanie grać co tydzień o zwycięstwo. Ot i cała filozofia zwycięstw ManUTD, Barcelony itd. Grają tam zwodnicy z najwyższej półki. U nas też tacy niegdyś grali“.

Odsuwając na chwilę odpowiedzialność od postawy samych piłkarzy, zastanawiam się, jaki cel miało targowanie się w nieskończoność o Krasicia przy – dającym w sierpniu wspaniałe efekty – zgrywaniu zespołu przez całe lato z tanio sprzedanym chwilę później Diego? Miłosz, idealny gracz do szybkich, żywiołowych kontrataków i brazylijski czarodziej, mistrz gry kombinacyjnej. Trudno o lepszy duet. Dlaczego rozwalono taki potencjał ofensywny na chwilę przed rozpoczęciem sezonu? Jak mogę szanować Marottę, jeśli postanowił sprzedażą Diego pokryć koszty wykupienia bezużytecznego Martineza i wypożyczenie z Napoli wiecznie kontuzjowanej pary Rinaudo – Quagliarella? Dlaczego zrezygnowano się z pary wybitnych (Diego, Trezeguet) atakujących, którzy świetnie prezentowali się latem i zgrywali od roku? Żeby zapchać zespół bandą niechcianych gdzie indziej (Aquilani, Rinaudo, Quagliarella, Motta) wypożyczonych “krajowców” i dobrym na Catanię Martinezem? Wzmocnień przez liczne wypożyczenia dokonują najczęściej kluby z niższych lig lub walczące o utrzymanie się w Serie A. Trzymanie się kurczowo jednej taktyki i zmienianie jej raz do roku od wielkiego dzwonu to podejście rodem z piłkarskiej prehistorii, którym dziś nie można już zaskoczyć nikogo. Czy naprawdę ten Juventus zasługuje, by wynikami osiąganymi na boisku pozwalać takiemu kierownictwu spijać na piłkarskich salonach śmietankę i puszyć przed kamerami, odpowiadając na pytania o “przyczyny sukcesu drużyny?”

Czy na miejscu Amauriego staralibyście się, by taki Marotta z Del Nerim uchodzili za ojców sukcesu, kiedy traktują zawodników tak, jak obeszli się z Trezegolem, Camorem, Diego, Salihamidziciem i Grosso? Kiedy chwalą się “oszczędnościami” w klubowej kasie, po osiągnięciu których dług klubu tylko się powiększa, bo osłabiona kadrowo drużyna nie jest w stanie ani awansować do Ligi Mistrzów, ani przejść fazy grupowej Ligi Europejskiej? Kiedy myślę o przyczynach takiego stanu rzeczy, rzuca mi się w oczy trenerska karuzela w Juventusie: przez trzydzieści lat, od 1976 do 2006 roku Starą Damę prowadziło siedmiu trenerów, z czego w ponad stu meczach zrobili to Trapattoni, Zoff, Lippi, Ancelotti i Capello, a mniejszym dorobkiem pod koniec lat osiemdziesiątych mogli pochwalić się Marchesi i Maifredi. Przez ostatnie pięć lat nie było żadnego trenera, który poprowadziłby Juventus w co najmniej stu meczach. Spośród aż sześciu szkoleniowców, którzy prowadzili po Calciopoli ekipę Juve najdłuższym stażem może pochwalić się Claudio Ranieri, pod wodzą którego zawodnicy wychodzili na boisko 93 razy. Nie lepiej wygląda sytuacja w gronie samych piłkarzy. Niegdyś siłą Juventusu był systematycznie wzmacniany, oparty na zgranym kolektywie zespół, w którym rolę szkieletu odgrywali gracze związani z klubem przez dłuższy okres czasu.

Na starcie sezonu 1984/85 w Juventusie przez co najmniej trzy lata nieprzerwanie występowało ośmiu zawodników: Bodini, Scirea, Cabrini, Brio, Bonini, Tardelli, Prandelli i Rossi – aż siedmiu z nich to wielcy mistrzowie, spośród których sześciu znalazło się na Heysel w wyjściowym składzie. Na starcie sezonu 1995/96 co najmniej trzyletnim stażem w zespole mogło pochwalić się również ośmiu graczy: Perruzzi, Torricelli, Carrera, Conte, Vialli, Ravanelli, Rampulla i Marocchi – w większości (pięciu) gracze, którzy na finał Ligi Mistrzów z Ajaxem wybiegli w podstawowej jedenastce. Jeszcze w sezonie 2005/06 takich piłkarzy było aż dziesięciu: Buffon, Birindelli, Pessotto, Del Piero, Nedved, Chimenti, Camoranesi, Trezeguet, Zambrotta i Thuram – przy czym sześciu z nich tworzyło szkielet podstawowej jedenastki Juve. Na starcie sezonu 2008/09 taki staż w klubie mieli już niemal wyłącznie doświadczeni, podstawowi zawodnicy, dzięki zaangażowaniu których zajęliśmy wtedy w lidze drugą pozycję: Buffon, Chiellini, Del Piero, Nedved i Camoranesi, a poza nimi rzadziej już wówczas grający, oddani ubiegłego lata Zebina i Trezeguet. Obecnie co najmniej trzyletni, nieprzerwany staż w Juve mają spośród podstawowych graczy tylko Buffon i Chiellini oraz weteran Del Piero. Trzy lata temu w Juventusie grali ponadto wyłącznie rezerwowi: Sissoko, Salihamidżić, Iaquinta i Grygera (Marchisio, De Ceglie i Manninger dołączyli do zespołu dopiero w trakcie letniego okienka transferowego w 2008 roku).

Nieprzemyślane ruchy transferowe, kolejne rewolucje, oddawanie mistrzów lekką ręką, sprowadzanie tabunami przeciętniaków – klub, który był niegdyś jak rodzina, budowany przez lata z głową i systematycznie wzmacniany stał się karykaturą samego siebie – w tym samym czasie, kiedy Amauri stawał się pośmiewiskiem i obiektem drwin kibiców. W tym kontekście interesujące wydają się słowa Giovinco, który na początku września ubiegłego roku mówił: “Słyszałem same pozytywne opinie o Parmie i mogę to potwierdzić: to jedna rodzina, gdzie wszyscy sobie pomagają i wspierają się wzajemnie. Pokazaliśmy na boisku, że jesteśmy zgraną drużyną. Mamy predyspozycje, aby grać dobrze. Lepiej się czuję tutaj, czy w Juve? Z moich doświadczeń, zwłaszcza biorąc pod uwagę ostatni rok, powiem, że tutaj. Ostatnio w Juve nic się nie układało. To był trudny okres dla mnie, dla drużyny i dla zarządu, jeden z gorszych, przez które przeszedł Juventus. Dlatego też możecie sobie wyobrazić jak było“. Czyżby klub pod rządami obecnego kierownictwa zmienił się w korporację, w której ważne są tylko zyski osiągane za wszelką cenę – nawet metodami, które paradoksalnie wpędzają klub w długi i osłabiają zespół – a ze zdaniem samych zawodników (i kibiców) nie liczy się nikt sposród “możnych”?

W tym samym czasie na temat panującej w Turynie sytuacji i tego, jak można liczyć na kierownictwo klubu wypowiedział się również Diego Ribas da Cunha. W wywiadzie dla Sky stwierdził: “Trener rozmawiał ze mną na temat mojej przyszłości w Juventusie i przedstawił sprawę jasno: powiedział, że chce mnie w swojej drużynie, że chce, żebym został. Inaczej jednak zachował się Marotta. Zawsze podkreślałem, że chcę zostać w Juve, tym bardziej, jeśli chciał tego również Del Neri, który zapewniał mnie, że widzi mnie w podstawowej jedenastce. Wiedziałem jednak, że Marotta szuka swojego rozwiązania. Swoje stanowisko w tej sprawie przedstawiłem jasno i spodziewałem się, że on będzie również szczery wobec mnie. Jeśli chciał mnie sprzedać, mógł to zrobić już dwa miesiące temu – wtedy wszystko byłoby łatwiejsze, a sytuacja bardziej jasna. Tymczasem on najpierw powiedział mi – co więcej, mediom też – że zostanę w Turynie, a potem ni z tego, ni z owego, powiedział, że sprzedaje mnie do Niemiec. Marotta mnie zdradził“. Jak mogą czuć się potraktowani w ten sposób zawodnicy? Jak ich koledzy, rodacy mogą patrzeć na szefów, którzy zachowują się w taki sposób? Czy ktokolwiek z was zostawiałby na boisku serce, by Marotta mógł chełpić się, jak udaną politykę transferową prowadzi?

Dlaczego Brazylijczyk Diego, lider zespołu zgrywany z grupą od ponad roku, oswojony już z Serie A po sezonie 2009/10, w którym z pewnością to nie do niego powinny być kierowane największe pretensje, pozyskany za wielkie pieniądze i sprzedany z wielką stratą zeszłego lata czuł się oszukany? “Musielibyśmy cofnąć się do meczu z Milanem w ramach Trofeo TIM” – tłumaczy Diego. “Strzeliłem bramkę, byłem szczęśliwy. Po meczu Del Neri wezwał mnie do siebie. Byliśmy w pokoju we trzech: ja, trener i Marotta. Del Neri powiedział do mnie: “Pamiętasz naszą rozmowę z maja? Powiedziałem ci wtedy, że chcę cię mieć w swojej drużynie i że cię nie oddam. Wiesz co? Teraz jestem o tym przekonany jak nigdy do tej pory!” Powiedziałem: “Trenerze, jeśli uważa pan, że zmieszczę się w podstawowym składzie, to naprawdę chcę zostać w Juve. Byłbym przeszczęśliwy”. Del Neri uśmiechnął się i powiedział mi w obecności Marotty: “Mój Juventus będzie grał w ustawieniu 4-4-Diego i napastnik. Jesteś póki co jedynym naprawdę dobrym piłkarzem tutaj, gwarancją jakości tej drużyny. Musiałbyś zagrać z dziesięć beznadziejnych spotkań, żebym się w ogóle zaczął nad tobą zastanawiać”. Byłem naprawdę szczęśliwy, że Del Neri ma takie podejście, ale wystarczyło spojrzeć na Marottę, żeby się zorientować, że jego plan jest inny. On robił wszystko, żeby się mnie pozbyć. Pracował w cieniu. Na koniec spotkania powiedział mi przy trenerze: “Skoro trener chce cię mieć w swoim składzie, nie ruszysz się z Turynu”. Na tym rozmowa się skończyła. Potem dowiedziałem się, że Marotta jednak mnie sprzedaje. Poszedłem do Del Neriego w przeddzień tego transferu i zapytałem, o co w tym wszystkim chodzi. Był zmieszany i powiedział tylko, żebym poszedł wyjaśniać to z Marottą. Od tamtej pory już nie rozmawialiśmy…“.

Czy w świetle takich zdarzeń dziwi kogoś, że nasi zawodnicy remisują “wygrane” mecze, żeby nie szukać daleko przykładów, z Catanią i (dwukrotnie) z Chievo lub przegrywają mimo prowadzenia, jak choćby z bezpośrednim konkurentem do gry w LM, Udinese w styczniu? Po co mają dawać z siebie wszystko, skoro na odchodnym usłyszą – jak Diego – takie słowa: “Jest bardzo dobry, ale do ustawienia 4-4-2 nijak nie pasuje. Do tego zarabiał 4 miliony euro rocznie, a naszym założeniem było przecież pozbyć się takich kontraktów – tych za miedzy 3 a 4,5 miliony euro rocznie. Diego nie był dla nas zawodnikiem kluczowym” a w tym samym czasie trener, który zapewniał ich wcześniej, że są dla niego najważniejsi powie, że “naszym Diego jest Del Piero“? Dlaczego? Bo Alex, w przeciwieństwie do Brazylijczyka, poszedł im na rękę i zgodził się na obniżenie zarobków, wręcz sam zachęcał ich, by dali mu tyle, ile sami zechcą, byle tylko mógł zostać w Turynie na kolejny sezon, bo wie, że w inaczej czeka go zapewne powtórka z Camora i Trezegola? Czy z samym Amaurim jest tak, jak uważa Giacobbneri: “Zrobiono z niego kozła ofiarnego. A zwolnić trzeba było Del Neriego i Marnottę. Amauri to przeciętny piłkarz ale przy dobrym trenerze byłby pożyteczny.”?

przeczytaj również:


Czy chciałbyś powrotu Amauriego do Juve?
Zobacz wyniki

Czy Amauri wróci do Juve na kolejny sezon?
Zobacz wyniki

Autor: JuveCracow

Subskrybuj
Powiadom o
26 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Informacja zwrotna
Zobacz wszystkie komentarze
Maly
Maly
11 lat temu

@JuveCracow: ok ale w tekście nie padło ani razu nazwisko Sacco 😉

Allen76
Allen76
11 lat temu

1. pytanie co udalo sie zbudowac Del Neriemu w okresie przygotowawczym? dwa pozytywne wyniki sparingow z Milanem i to wszystko. ogladalem te mecze i nic ciekawego tam nie pokazalismy. dobremu trenerowi powinno wystarczyc 6-10 kolejek aby zespol gral tak jak sobie tego zyczy. zero usprawiedliwien.

2. jaki klasowy team buduje swoj zespol na zasadzie wypozyczen? w takich klubach jest na odwrót. wypozycza sie zawodnikow, aby sie ograli w slabszych klubach. co wiecej za takich wypozyczonych zawodnikow i tak trzeba w koncu zaplacic, bo przeciez na 3 lata ich nie wypozyczymy. taka polityke moga prowadzic male, prowincjonalne, biedne kluby ktore patrza tylko na najblizszy sezon, nic na dluzsza mete.
tak, wiec w duzym klubie nie moze byc prowadzona polityka oszczedzania. bez drogich zawodnikow z wysokimi kontraktami w dzisiejszej pilce nie mozna wiele osiagnac.

3. nawet z ta wymieniana trojka lepiej by nie bylo. bylby ten sam coach przeciez.

4, 5. z naszym zarzadem wszystko jest mozliwe. ale mysle, ze zdecydowana wiekszosc tych zawodnikow bedzie cieszyla sie gra na nowym stadionie w przyszlym sezonie. wiekszosc dostanie druga szanse. temu zespolowi potrzebna jest jakosc a nie ilosc. trzeba wylozyc na stol gotowke i kupic 4-5 klasowych zawodnikow i powinno byc dobrze.

6. wychodzi brak komunikacji miedzy trenerem a menagerem. trener powinien miec wplyw na budowany zespol. chce grac 4-4-2 to dobieraja wspolnie zawodnikow do tego systemu.

7. jesli trener nie ma wplywu na sklad jaki dysponuje to powinien ustawiac taktyke pod zawodnikow. tylko nieliczni, najlepsi zawodnicy potrafia bez problemu przejsc z jednego systemu do drugiego. my takich zawodnikow nei posiadamy. aha, dobry trener musi byc otwarty na nowe rozwiazania, nie moze trzymac sie kurczowo jednego wyuczonego ustawienia.

8. Ci wyzej wymienieni pilkarze nie poradzili sobie z presja lub nie dostali dostatecznie szans na pokazanie swoich umiejetnosc. lub tez byli za slabi na gre w Juve i ich miejsce jest w Parmie, Atalancie itd.

9. Ojcami sukcesu? jakiego sukcesu? no chyba, ze sukcesem jest wygranie 2 meczy z rzedu lub nie przegranie 4?

10. moim zdaniem nie moze byc przypadku, ze zaden z trenerow Juve na niego do konca nie postawil. w Parmie jakos specjalnie tez nie blyszczy. nie interesuja sie nim mocne kluby, wiec niech tam zostanie i gra bo nie wiadomo czy obceny/przyszly trener Juve da mu szanse.

11. jesli to rozpoczecie czystek to akurat nie tu gdzie trzeba. Blanc na finansach sie znal i powinien dalaj pracowac. moze przyjdzie ktos z degradowanej Sampy? oby byl lepszy od dwojki swoich kolegow.

12. bedziemy grac na nowym i co wazne wlasnym stadionie, nie mam do niego zadnych zastrzezen

broda
broda
11 lat temu

…czytajac te pytania mam wrazenie,ze wymuszacie na mnie odpowiedz tylko w jednym kierunku,poza tym nr.7 uwazam za totalnie zbedne,pytanie nr.9 jest chyba troche nie na miejscu…na pytanie nr.11 nie da sie odpowiedziec bo nikt z odpowiadajacych nie ma pojecia jakie plany ma zarzad tego klubu,nr.4-nie bardzo rozumiem o co chodzi,za to pytanie nr.10-b.dobre,mysle ze najpierw powinien zagrac taki sam sezon w Juve(chodzi mi o ilosc meczy) co w Parmie ale obawiam sie,ze to wlasnie Parma jest jego szczytem mozliwosci,nr.12-Juve jest w kryzysie pod wzgledem sportowym,a nie finansowym wiec tutaj raczej Blanc nie ma nic do gadania,nr.1-to wogole trenera mozna za cokolwiek usprawiedliwiac?!-szok,na nr.2 odpowiedzialem juz przed sezonem,wypozyczenia sa swietne pod warunkiem,ze jest ich niewiele bo predzej czy pozniej trzeba tych graczy wykupic wiec co to za oszczednosc,a po sezonie nikt nowy nie przychodzi-bez sensu,nr.8-wstrzymalbym sie z tym “nabieraniem wiatru w zagle”,niech nabiora na 2-3 sezony to wtedy wam powiem;),pzdr

jurson09
jurson09
11 lat temu

Moim zdaniem miejsce które zajęliśmy w tym sezonie jest na miarę możliwości Juve z sezonu 2010/11. Nie nazwał bym tego porażką tej konkretnej ekipy. Juventus 2010/11 został jako drużyna przeciętna która zajęła miejsce na które zasługiwała. Mieliśmy przeciętnego trenera, który miał do dyspozycji w większości przeciętnych piłkarzy.

Ten sezon jest porażką na tle całej historii Juve, ten klub jest przecież legendą światowego futbolu i nie zasługuje to aby być drużyną przeciętną. W tym sezonie zawiedli wszyscy po trochu ponieważ piłka nożna jest sportem drużynowym i zawsze zwycięstwo czy porażka jest “zasługą całego zespołu”.

Ja nie znam leku na uzdrowienie obecnej sytuacji ale jedno nie ulega wątpliwości że zmiany są konieczne.

Mam nadzieję że ten i poprzedni sezon będą jedynie przykrym epizodem w historii Juventusu.

Venomik
Venomik
11 lat temu

Artykuł czyta się dobrze (pogratulować!). Choć, mimo objętości, ma się wrażenie, że kilka aspektów zostało potraktowanych za krótko. Fajnie by się czytało rozwinięcie 🙂
Ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że w niejednym miejscu bardziej zależało na dopasowaniu faktów do tekstu niż odwrotnie…
Jak można krytykując złe decyzje transferów pisać o ‘wiecznie kontuzjowanym Quagliarelli’ oraz niepotrzebnej sprzedaży Treze, skoro to właśnie Francuz był kolejne lata nękany kontuzjami, a Fabio w ciągu czterech lat opuścił w sumie jedynie kilkanaście meczów ligowych (!!).
Podobnie regularne podkreślanie, że Diego zgrał się z drużyną jest bezcelowe, skoro w drugiej połowie sezonu grał gorzej niż w pierwszej.Podobnych błędów w argumentacji kilka jest, ale mam nadzieję na więcej tekstów.

JuveCracow
JuveCracow
11 lat temu

Maly napisal (w odniesieniu do opublikowanej wyżej części tekstu): “najgorzej strzeliłeś ze statystykami, że w klubie nie gra nikt ze stażem 3-letnim… tylko co ma do tego Marotta na którego zwalałeś winę?”

Nie chodziło mi o to, żeby na niego zwalać sto procent winy. Secco popełniał błędy, Marotta też je robi. Przed rokiem pierwszego się pozbyliśmy, ale skutki jego decyzji – choćby utopione w nieudanych transferach miliony euro – ciągną się za nami do dziś. Ja mam bardziej pretensje do po kolei Secco, Marotty, Ferrary i Del Neriego niż do samych piłkarzy Juve.

Ze statystykami chodziło mi o ukazanie tego, jak wątły jest obecnie rdzeń naszej drużyny: ci gracze, którzy są w klubie najdłużej zwykle potrafią wpłynąc na młodszych zawodników, poderwac “nowych” do walki, stanowią przykład na treningach i podczas meczów. Obecnie został bramkarz Gigi, stoper Kielon, weteran Alex i paru rezerwowych. Jest Marchisio, ale trudno, żeby 25-letni piłkarz był autorytetem. Chciałbym, żeby nim był, ma ku temu wszelkie podstawy, ale jego rola przywódcza to moim zdaniem jeszcze melodia przyszłości.

do Venomik rozwinięciem jest właśnie dyskusja i szukanie przyczyn obecnego stanu rzeczy:) Tekst miał na celu porównanie błędów popełnionych przez nasz zarząd do nieudolności Amauriego, nie podsumowanie całego sezonu. Obecna słabość Juve jest sama w sobie argumentem na niekorzyść zarządu. A co konkretnie miałeś na myśli pisząc, że “w niejednym miejscu bardziej zależało na dopasowaniu faktów do tekstu niż odwrotnie…”? Marotta wydał pieniądze uzyskane ze sprzedaży Diego na trójkę nieustannie w Juve leczących kontuzje zawodników: Rinaudo, Quagliarellę i Martineza. Sądzisz, że podjął właściwą decyzję? Nie chodzi mi o chronologię tych transferów, ale to, kogo na kogo zamienił i jak na tym wyszliśmy wszyscy.

Sprzedałbyś Diego, żeby mieć tę trójkę? Tu nie chodzi o samą łamliwość, ale także o sposób, w jaki postanowił wzmocnić Juventus Marotta, którego niezrozumiałym dla mnie elementem była zamiana Diego na tych trzech graczy. Nie umiem tego przeżałować. To, kiedy Brazylijczyk grał lepiej, a kiedy gorzej w swoim pierwszym sezonie było istotne dla naszej postawy za Ferrary czy Zaccheroniego. W tekście chodziło mi o to, jak prezentował się zeszłego lata, jaki poziom zgrania z kolegami pokazywał, jak chwalił go sam trener i co potem zrobił, niech go piekło pochłonie, Marotta.

do luxus10 dzięki że przerzuciłeś posty tutaj spod zapowiedzi 🙂 też myślę, że jak Agnelli nie sypnie kasą, to żadnych oszczędności nie będzie, a tylko straty wywołane słabą grą wypożyczanych, niechcianych gdzie indziej kopaczy. Absurdalnie błędne koło: oszczędzaniem wpędzamy się w długi. Czyżby sami piłkarze wiedzieli, że jak tylko zrealizują wyznaczony cel, to się ich pożegna i z wielką pompą na nowym stadionie zbuduje drużynę od nowa?

Pisałeś o budowie drużyny na fundamentach, a których zawodników z obecnej kadry uważasz za podstawę do wznoszenia biało-czarnej konstrukcji na lata? Moim zdaniem przy trenerze, który porafi nauczyc defensywę gry obronnej Bonucci z Chiellinim mogliby w pelni pokazac swoj talent, a Barzagli doswiadczenie, dorzucic kogoś na prawą stronę i by grała muzyka w tyłach. Gigi i Melo nie powinny dać plamy, jeden powrócił po kontuzji, a drugi notuje dobre występy po rozczarowującym sezonie 2009/10. Talent Marchisio u trenera, który znajdzie mu dobrą, stałą pozycję i będzie dla niego autorytetem może się wspaniale rozwinąć. Boję się, czy Marotta nie urządzi wyprzedaży tych zawodników, na których można jeszcze coś zarobić w ramach jakiejś nowej rewolucji i dla kolejnych oszczędności w Juve.

Zgadzam się z Tobą jeśli chodzi o taktykę i podejście Del Neriego do niej – mam wrażenie, że on idzie po najmniejszej linii oporu, zamyka się na wszelkie sugestie ze strony zawodników, widzi tylko swoje 442 i zwiazane z tym systemem rozwiązania taktyczne. Ja bym go określił mianem takiej starej szkoły trenerskiej, podczas gdy do osiągnięcia sukcesu w dzisiejszej piłce potrzebna jest elastyczność, zaskoczenie, szukanie ciągle nowych rozwiązań… Piłkarze widzą, jak jest, a trener wie swoje. Zachowuje się jak np. muzyk, który umie zagrać tylko jedną melodię, powtarzaną przez lata, a reszta to dla niego jakiś obcy świat w którym się nie odnajduje.

Co do Ranieriego, sam się cieszyłem, kiedy odchodził. W sumie nie rozumiałem wtedy jego zmian, posunięć na rynku transferowym, stylu gry tamtego Juve, wydawało mi się, że to doświadczeni piłkarze (Gigi, Nedved, Camor, Treze, Alex) ciągnęli ten wózek, chcąc wrócić do walki o czołowe miejsca w lidze i zakwalifikować się do LM.

Najbardziej żal mi rozstania z Deschampsem, który marnych wzmocnień i pomysłów Secco swoim nazwiskiem firmować nie chciał. I tu znów wraca kwestia którą poruszyłeś odpowiadajac na punkt pierwszy: bardziej podoba Ci sie angielski, menedżerski styl pracy “coacha – Bossa” czy taki tradycyjny podział ról dyrektor tylko kupuje piłkarzy, negocjuje kontrakty a szkoleniowiec tylko trenuje tych, których dostał? Który wariant Twoim zdaniem przynosi więcej korzyści?

JuveCracow
JuveCracow
11 lat temu

Do wszystkich:

Jeśli chodzi o punkt dziewiąty: nie chodziło mi o to, że Beppe z Del Nerim mają teraz jakąś śmietankę spijać, tylko o to, czy nasi piłkarze chcą starać się, dawać z siebie wszystko i wygrywać, skoro tacy dwaj goście kierują klubem i traktują graczy tak, jak Sebę, Diego, Camora, Trezegola, Hasana, Grosso… Czy na ich miejscu rozumielibyście postępowanie trenera oraz kierownictwa klubu względem piłkarzy i podział ról, jaki przyjęli. Czy piłkarze naprawdę liczą się z trenerem, od którego – jak pokazuje przykład Diego – de facto niewiele zależy?

do Allen76 – myślisz, że gdybyśmy dysponowali taką dwójką w przodzie: Diego – Giovinco, to na boisku nie zmieniłoby się nic? Ci dwaj potrafią zrobić wiele bez podpowiedzi trenera, są kreatywni i dlatego żałuję, że po tej wygranej z Sampą sprzed półtora roku ta para była tak rzadko wykorzystywana. Zgadzam się z tym, co napisałeś o wzmocnieniach: nie chciałbym kolejnej ilościowej rewolucji, lepiej byłoby stopniowo wzmacniać drużynę niż rozwalać w całości nasz “w teorii genialny, w praktyce nieudany” projekt. Jak powiedział Pepe: “nie wszystko tutaj nadaje się tylko do wyrzucenia”.

do luxus10 nie odpowiedziałeś na moje pytanie o to, których piłkarzy z obecnej kadry Juve uważasz za podstawę do tworzenia konstrukcji, jaka miałaby szansę walczyć o czołowe miejsca w ligowej tabeli przez najbliższe parę lat. Zgadzasz się z tym, co napisałem w siódmym akapicie mojego poprzedniego posta?

do ziom99 też uważam, że Beppe zabrał się do roboty z przesadnym “entuzjazmem” chcąc zbudować w jedno mercato nowy zespół (jak się chwalił: “sprowadzliśmy tylu graczy, przecież to cała drużyna!”) i zamiast konsekwentnie wzmacniać drużynę, wprowadził mnóstwo chaosu – wypożyczeni nie wiedzą, co będzie z nimi dalej, ci, którzy nie chcieli odejść (Salihamidzić, Grosso) są traktowani jak kopacze drugiej kategorii…

Mam takie samo zdanie jak Ty jeśli chodzi o Milan – wizja Gallianiego jest spójna, jest konsekwentny w tym, co robi, przebudowuje drużynę skutecznie i tym zachęca takich piłkarzy jak Mexes czy Taiwo, by z wolnego transferu dołączali do wznoszonej z głową konstrukcji. W zeszłym roku szczególnie wzmacniano atak, przyszli także dwaj pomocnicy Boateng i van Bommel, teraz skupili się na przebudowaniu defensywy. To jest właśnie projekt, który rozumiem i który przynosi efekty. My mamy chaos i obawiam się, czy kolejna rewolucja ilościowa tylko go nie zwiększy. Oby Beppe – jeśli pozostanie na stanowisku – nie rozwalił wszystkiego po raz kolejny. Również pozdrawiam.

do broda przepraszam, jeśli masz takie wrażenie, ale go nie podzielam – pytania są różne, nie wrzucaj wszystkich do jednego worka. W felietonie starałem się pokazać, że wieszanie psów na Amaurim to jedno, ale ryba psuje się od głowy i postanowiłem po kolei wypisać wszystkie moje pretensje do obecnych turyńskich “decydentów”. To nie miała być obiektywna, neutralna analiza, tylko oskarżenie winnych klęski i niektóre pytania – co widać – były częścią krytycznej analizy poczynań Marotty i Del Neriego z tłem w postaci milionów wyrzuconych w błoto przez poprzednią ekipę.

Jeśli Twoim zdaniem winny jest ktoś inny, to właśnie po to zaprosiłem kibiców do dyskusji, by poznać między innymi Twój pogląd na przyczynę klęski Juventusu w tym sezonie – nie żeby cokolwiek wymuszać, felieton z założenia jest subiektywny, a pytania są tylko propozycją, z której możesz skorzystać, lub nie kierować się nimi w ogóle, to nie żadna “dyrektywa”:) W założeniach akcji jest zaznaczenie, że najważniejszym pytaniem jest to, kto jest winien klęsce i co można było zrobić lepiej – a przecież każdy może mieć na ten temat własną opinię i nie musi się sugerować moim felietonem. Równie dobrze możesz przecież podejść do sprawy z zupełnie innej strony, wybór należy do Ciebie.

do jurson09 a sądzisz, że obecna ekipa jest w stanie porządnie przeprowadzić potrzebne zmiany? Czy wolałbyś kogoś nowego na ich (Marotty, Del Neriego) miejsce?

do Maly przecież w pierwszym akapicie pod skojarzeniem filmowym omówiłem kolejne moim zdaniem nietrafione transferowe pomysły Secco. Według mnie, zatrudniając Marottę wpadliśmy z deszczu pod rynnę. O żadnym z nich nie mam dobrego zdania.

ziom99
ziom99
11 lat temu

Przyczyn klęski można by upatrywać w początkach budowy zespołu, pozbywaniu się wysokich kontraktów. Skoro Juve było blisko awansu w LM z Chelsea grając takimi zawodnikami jak Hasan, Grosso itd. to dlaczego teraz nie może zająć miejsca np. w pierwszej trójce? To proste. Zbyt gwałtowne zmiany transferowe (już nie mówię jak dostaliśmy po plecach sprzedając Diego za tylko 16 mln!) Marotta naściągał za dużo zawodników do pierwszego składu i tym skutecznie obniżył poziom zespołu z LM do ligowych średniaków. Można by kupić 4 graczy i stopniowo ich zgrywać, a tak wszystko stało się za szybko. Odmłodzeni składu nie może przecież trwać jeden sezon (albo samo okienko transferowe). Dodatkowo okazało się, że trener nie ma pomysłu na drużynę, a Marotta planuje sprowadzać jeszcze słabszych za mniejsze pieniądze (najczęściej z ligi włoskiej) Powinniśmy iść w ślady milanu mieszać młodośc z doświadczeniem i zatrudnić pożądnego trenera. Następny sezon musi być lepszy. Pozdrawiam.

ziom99
ziom99
11 lat temu

Co do transferów: paradoksem w lidze włoskiej jest to, że praktycznie każdy chce odmładzać zespół, a właściwie tutaj rządzi doświadczenie (czyt. Del Piero, Totti, Toni itd.) Więc bardziej skoncentrował bym się na miejscu zarządu jak skutecznie zgrywać zespół, a nie dorzucić kolejnych młodych zawodników. Chaos już jest.
Na dobrą sprawę potrzebne nam 2 transfery Bastos (obrona) i ktoś dobry na rozegranie. Juve musi zacząć wszystko od nowa. Będę konsekwetnie przypominał o zmianie trenera (obyśmy nie musieli ich zmieniać jak w Poloni Warszawa:)) Pozdro.

motorcycleboy
motorcycleboy
11 lat temu

1. Oczywiście wyniki drużyny, nie mogą być niezależne od składu personalnego drużyny. Ciągłe rotacje w składzie, nigdy nie są korzystne.
2.Pytanie retoryczne, jednak odpowiem: nie powinien.
3.Diego, Giovinco i Trezeguet spokojnie mogliby być liderami tej słąbej drużyny.
4.Nie będzie żadnej rewolucji. Chyba, że poleci głowa Marotty. Powinni odejść: Pepe, Martinez, Quarialeglia, Motta, Grygera, Sissoko, Amauri, Grosso, Salihamidzić. Plus jakieś nieporozumienia typu Rinualdo. Należy odzyskać Giovinco!
5.Potrzebujemy radykalnych zmian, ale z budzetem na transfey i innym dyrektorem oraz trenerem.
6.Krasić i Pepe spokojnie moga grać na bokach w 4-4-2, jednak ten drugi powinien to robić na podwórku z kolegami.
7.Dostosowywanie taktyki do zawodników, szczególnie w tym beznadziejnym przypadku.
8.Dlatego, ze ten klub jest w tej chwili sztucznie utrzymywanym przy zyciu trupem. Szpital, fatalna atmosfera, trener bez charyzmy i zarozumiały zarząd.
9.Jakich sukcesów?
10.Pokazał, że posiada więcej wyobraźni, niż większa część drużyny Juventusu. Pokazał to już dawno.
11.Różnica może okazać się kosmetyczna, jeśli dyrektor nie będzie miał czym dysponować…
12.Ciężko powiedzieć, sprawozdania finansowe klubu nie są do syspozycji fanów. Dużo wskazuje jednak na to, że sytuacja finansowa klubu nie jest katastrofalna. Stąd wielkie zdiwienie, dlaczego brak inwestycji w personalia klubu?

luxus10
luxus10
11 lat temu

1. Czy Del Neriego można usprawiedliwiać tym, że Marotta pod koniec sierpnia ubiegłego roku koncertowo rozwalił wszystko, co trenerowi Juve udało się zbudować w trakcie całego okresu przygotowawczego?

Tak. poniewaz z druzyny pod koniec sierpnia odszedl Diego ktory byl kluczowym graczem Juve i wiele od niego zależało. Powoli zgrywal sie z zespolem, a nowym zawodnikom zajęło to trochę czasu. Trener powinien miec wieksze zdanie w kwestii transferow poniewaz on przygotowuje druzyne pod wzgledem taktycznym i merytorycznym.

luxus10
luxus10
11 lat temu

2. Czy Juventus powinien kontynuować politykę “oszczędzania na siłę”, przebudowując skład poprzez pozbywanie się piłkarzy z najwyższymi kontraktami, a w ich miejsce sprowadzać większość nowych graczy na zasadzie wypożyczenia?

Nie, poniewaz taka polityka nadaje sie do klubów typu sampdoria czy bologna. Juventus ktory z racji renomy powinien walczyć o mistrzostwo musi mieć w składzie mistrzów którzy będą w stanie przesądząć o wyniku co tydzień. Wypozyczanie zawodnikow nie buduje trwalej druzyny, a gracze sa tylko najemnikami. Moze taka polityka sprawdzila sie w Sampdorii poniewaz tam nie walczylo sie o mistrzostwo i gracze byli w stanie osiagnac wyznaczone cele np. miejsce 7-10. Odnosnie kontraktow to Agnelli niech sie zastanowi czy lepiej zainwestowac i grac w LM czy byc sknera i rozczarowywac co sezon.

luxus10
luxus10
11 lat temu

3. Czy sądzisz, że zespół osiągnąłby lepsze wyniki, gdyby Beppe – zamiast sprowadzać tak wielu nowych graczy – zostawił po prostu w klubie Diego, Giovinco i Trezegola?

Gdyby zmienil taktyke z 4-4-2 na poprzednią to oczywiscie ze tak. Trezeguet byl zgrany z zespolem i jako zmiennik nadawal sie idealnie. Odnosnie Giovinco to wielki talent i mysle ze trzeba mu dawac wiecej szans w Juve zeby sie pokazal, a Diego byl jednym z lepszych zawodników Juve w poprzednim sezonie i w tym sezonie gdyby był zgrany z zespołem byłoby jeszcze lepiej.

luxus10
luxus10
11 lat temu

4. Czy z okazji otwarcia nowego stadionu czeka nas pokaz “sprawiedliwości” w postaci obarczania całą winą za fatalną postawę Starej Damy w lidze samych piłkarzy i wyrzucania hurtem z klubu sprowadzanych hurtem zaledwie rok wcześniej zawodników? Czy to oni są winni?

Zawodnicy nie sa do konca winni, poniewaz oni prezentuja taki poziom jaki posiadaja. Nie mozna wymagac od Rinaudo czy Motty zeby błyszczeli bo sa zwyczajnie za slabi na taki klub jak Juve. Bledem było ich sprowadzenie, a nie to ze graja slaboo. Kolejna wymiana polowy skladu w Juve to nie bedzie nic dobrego, druzyna powinna sie zgrywac.
Oczywiscie trzeba sie bedzie pozegnac z kilkoma graczami, mysle ze Marotta wyciagnie wnioski i sprowadzi jakichs mistrzów, bo tego brakuje Juve ;).

luxus10
luxus10
11 lat temu

5. Co sądzisz o kolejnej, tym razem totalnej rewolucji ilościowej, jeśli zarząd winą za obecny stan rzeczy obarczy ściągniętych przed siebie ledwie rok temu piłkarzy i zafunduje nam powtórkę z rozrywki? Czy potrzebujemy obecnie zmian na taką skalę, na jaką przed rokiem dokonał ich Marotta?

Tak jak wyzej odpowiedzialem nie ma co robic kolejnej rewolucji bo przyniesie takie same skutki jak teraz. Trzeba budowac druzyne na solidnych fundamentach (co rok kupujac 2-3 znakomitych graczy), rok po roku a nie na jakims piachu ktory w hurtowej ilosci kupil Marotta.

luxus10
luxus10
11 lat temu

6. Jaki sens ma mówienie o ściąganiu piłkarzy do preferowanej przez trenera taktyki w świetle tego, co mówił latem ubiegłego roku Diego oraz tego, że nowi, ściągnięci łącznie za 30 milionów euro skrzydłowi (Krasić, Pepe, Martinez) zwykle grali wcześniej w trójzębie, a nie jako boczni pomocnicy w stosowanym przez Del Neriego ustawieniu 4-4-2?

To sa ewidentne bledy Marotty, powinien on szukac graczy ktorzy poprzednio grali w taktyce 4-4-2, a nie liczyc na to ze naucza sie wszystkiego w miesiac.

luxus10
luxus10
11 lat temu

7. Które podejście jest według Ciebie lepsze i skuteczniejsze: dostosowanie taktyki do posiadanych zawodników i ich piłkarskiej charakterystyki czy wymuszanie na piłkarzach gry ulubionym systemem trenera bez względu na to, jakie przynosi on na bieżąco efekty?

Pierwsza opcja czyli dostosowanie taktyki pod zawodników. Najlepsi zawodnicy na swiecie nie potrzebuja taktyk, jedynie uwag trenera odnosnie np. gry w obronie czy ustawieniu sie przy wolnych lub roznych. Tym bardziej jesli taktyka nie przynosi skutku to dlaczego nie moze Del Neri jej zmienic. Widac tu jego blad. Taki Krasic czy Pepe powinni grac obok napastnika a nie w pomocy. Nie ma co wymagac od Milosa zeby wracal do obrony bo on nie jest tego nauczony.

luxus10
luxus10
11 lat temu

8. Dlaczego zawodnicy odchodząc z Turynu z reguły nabierają wiatru w żagle, odbudowują się i grają lepiej, niż w zespole Starej Damy, co potwierdzają przykłady Amauriego, Tiago, Nocerino, Giovinco, Molinaro i Criscito?

Poniewaz w innych klubach np. Parma nie odczuwaja presji, wiadomo ze ciagla krytyka zawodnikow wypala ich psychicznie, gdy zmieniaja otoczenie od razu jest inaczej. Dla mnie taki Giovinco bije na glowe pilkarzy Parmy (ale byc moze ma problem z gra w wielkim klubie przyklad Quaresmy). Mysle ze nie ma cos takiego jak klatwa Juventusu, byc moze zawodnicy blokuja sie psychicznie poniewaz nie maja mentalnosci mistrzow ktora w Juve jest potrzebna.

luxus10
luxus10
11 lat temu

9. Czy na miejscu Amauriego, Chielliniego i spółki starałbyś się, aby Marotta z Del Nerim uchodzili za ojców sukcesu i spijali przed kamerami, na piłkarskich salonach całą śmietankę, biorąc pod uwagę fakt, jak obeszli się w zeszłym roku z Trezegolem, Camorem, Diego, Salihamidziciem i Grosso i co (szukanie na każdym kroku oszczędności, budowa nowego stadionu) jest dla nich priorytetem? Czy takie działania mają jakiś wpływ na boiskową postawę Bianconerich?

Napewno Marotta i Del Neri nie sa ojcami sukcesu. Marotta popelnil bledy podczas mercato a takze w traktowaniu zawodnikow np. Trezeguet czy Grosso. Szukanie oszczednosci na sile nie przyniesie klubowi sukcesów boiskowych. Do Del Neriego nie mialbym tak wielu pretensji, choc tez mam troche zastrzezen np. zla taktyka, zle zmiany podczas meczow.

luxus10
luxus10
11 lat temu

10. Jak sądzisz: czy Sebastian Giovinco w tegorocznym dwumeczu przeciwko Juve udowodnił, że zasługuje na powrót do Turynu, czy raczej pokazał, że to właśnie Parma jest klubem na miarę jego możliwości?

Ja dalbym mu szanse wrocic do Juve ale jesli tam dostawal by wiecej szans gry. Byc moze Giovinco jest takim zawodnikiem jak Quaresma ktory nie daje rady w wielkim klubie. Jednak szanuje Giovinco za to ze kocha ten klub jak Juventus i pokazujac co potrafi zasluguje na powrot do Juve po tym sezonie.

luxus10
luxus10
11 lat temu

11. Czy zwolnienie Jean-Claude Blanka świadczy o rozpoczęciu przez zarząd Bianconerich czystek w klubie? Jak poradzi sobie następca Francuza na stanowisku dyrektora finansowego Starej Damy – cieszysz się z dokonanej zmiany czy masz obawy?

Akurat do Blanca nic nie mam, on jest od finansow a nie wynikow sportowych. Choc kolejna czystka w zarzadzie nie jest potrzebna. Nie wiem jak poradzi sobie zastepca, mam nadzieje ze nie bedzie gorszy od swego poprzednika.

luxus10
luxus10
11 lat temu

12. Jak oceniasz dotychczasowe efekty pracy francuskiego dyrektora Juventusu i jego działalność w sektorze finansów? Czy sądzisz, że Jean-Claude Blanc dołożył swoją cegiełkę do kryzysu, w jakim zespół z Turynu znajduje się w chwili obecnej?

Dzialania Blanca oceniam dobrze (budowa stadionu, nowi sponsorzy). Mysle ze caly ten kryzys zaczal sie od zwolnienia Ranierego. Niecierpliwosc zarzadu skonczyla sie tym ze odszedl dobry trener z koncepcja i calkiem dobrymi osiagnieciami (3 i 2 miejsce), przyszedl Ferrara ktory nie dal rady. Jakie mamy teraz miejsce? 7. Mam cicha nadzieje ze Ranieri wroci do Juve, choc wiem ze to malo realne.

luxus10
luxus10
11 lat temu

@ JuveCracow
Dla mnie nie ma roznicy wiekszej czy jest menedzer, czy trener i dyrektor. W przypadku Juve chce tylko aby transfery ktore chce przeprowadzic Marotta byly najpierw konsultowane z Del Nerim, nie w stylu “kupie ci pilkarzy, reszta nalezy do ciebie”.

luxus10
luxus10
11 lat temu

@ JuveCracow
Na takich zawodnikach jak Buffon, Chiellini, Melo nawet Matri, Quagliarella i Krasic to sa juz napewno zawodnicy na miare Juve. teraz jakby pozyskali takich graczy jak : Ziegler, Lichtensteiner czy Bastos juz druzyna mialaby podstawy by osiagnac sukces. Ale jesli Marotta wypozycza Motte czy Rinaudo i oni maja odmienic oblicze klubu to juz dla mnie jest smieszne.

Masz racje w tamtym akapicie. Mysle ze wymienieni przez ciebie zawodnicy maja duzy potencjal ktory nie jest do konca wykorzystywany. Ale akurat do Bonucciego nie mam wielkiego zaufania, mysle ze powinien jeszcze sie wiele nauczyc, ale jest Barzagli wiec ma od kogo. Marchisio to taki zawodnik jak Makelele z czasow gry w Realu. Niby niewidoczny, ale robi ogromna robote. Ma serce do gry i tez strzela ladne bramki. Po jego odejsciu Juve by wiele stracilo. Napewno sprzedaz jakiegokolwiek zawodnika odbilaby sie negatywnie na druzynie. Mysle ze 1 zawodnik z tych ktorych wymieniles poniewaz Marotta zacznie szukac jakiejs kasy bo pewnie duzo jej nie bedzie latem (chyba ze Agnelli cos rzuci na druzyne). Pozdrawiam

mario86_JUVE
mario86_JUVE
11 lat temu

1. Czy Del Neriego można usprawiedliwiać tym, że Marotta pod koniec sierpnia ubiegłego roku koncertowo rozwalił wszystko, co trenerowi Juve udało się zbudować w trakcie całego okresu przygotowawczego?

2. Czy Juventus powinien kontynuować politykę “oszczędzania na siłę”, przebudowując skład poprzez pozbywanie się piłkarzy z najwyższymi kontraktami, a w ich miejsce sprowadzać większość nowych graczy na zasadzie wypożyczenia?

3. Czy sądzisz, że zespół osiągnąłby lepsze wyniki, gdyby Beppe – zamiast sprowadzać tak wielu nowych graczy – zostawił po prostu w klubie Diego, Giovinco i Trezegola?

4. Czy z okazji otwarcia nowego stadionu czeka nas pokaz “sprawiedliwości” w postaci obarczania całą winą za fatalną postawę Starej Damy w lidze samych piłkarzy i wyrzucania hurtem z klubu sprowadzanych hurtem zaledwie rok wcześniej zawodników? Czy to oni są winni?

5. Co sądzisz o kolejnej, tym razem totalnej rewolucji ilościowej, jeśli zarząd winą za obecny stan rzeczy obarczy ściągniętych przed siebie ledwie rok temu piłkarzy i zafunduje nam powtórkę z rozrywki? Czy potrzebujemy obecnie zmian na taką skalę, na jaką przed rokiem dokonał ich Marotta?

6. Jaki sens ma mówienie o ściąganiu piłkarzy do preferowanej przez trenera taktyki w świetle tego, co mówił latem ubiegłego roku Diego oraz tego, że nowi, ściągnięci łącznie za 30 milionów euro skrzydłowi (Krasić, Pepe, Martinez) zwykle grali wcześniej w trójzębie, a nie jako boczni pomocnicy w stosowanym przez Del Neriego ustawieniu 4-4-2?

7. Które podejście jest według Ciebie lepsze i skuteczniejsze: dostosowanie taktyki do posiadanych zawodników i ich piłkarskiej charakterystyki czy wymuszanie na piłkarzach gry ulubionym systemem trenera bez względu na to, jakie przynosi on na bieżąco efekty?

8. Dlaczego zawodnicy odchodząc z Turynu z reguły nabierają wiatru w żagle, odbudowują się i grają lepiej, niż w zespole Starej Damy, co potwierdzają przykłady Amauriego, Tiago, Nocerino, Giovinco, Molinaro i Criscito?

9. Czy na miejscu Amauriego, Chielliniego i spółki starałbyś się, aby Marotta z Del Nerim uchodzili za ojców sukcesu i spijali przed kamerami, na piłkarskich salonach całą śmietankę, biorąc pod uwagę fakt, jak obeszli się w zeszłym roku z Trezegolem, Camorem, Diego, Salihamidziciem i Grosso i co (szukanie na każdym kroku oszczędności, budowa nowego stadionu) jest dla nich priorytetem? Czy takie działania mają jakiś wpływ na boiskową postawę Bianconerich?

10. Jak sądzisz: czy Sebastian Giovinco w tegorocznym dwumeczu przeciwko Juve udowodnił, że zasługuje na powrót do Turynu, czy raczej pokazał, że to właśnie Parma jest klubem na miarę jego możliwości?

11. Czy zwolnienie Jean-Claude Blanka świadczy o rozpoczęciu przez zarząd Bianconerich czystek w klubie? Jak poradzi sobie następca Francuza na stanowisku dyrektora finansowego Starej Damy – cieszysz się z dokonanej zmiany czy masz obawy?

12. Jak oceniasz dotychczasowe efekty pracy francuskiego dyrektora Juventusu i jego działalność w sektorze finansów? Czy sądzisz, że Jean-Claude Blanc dołożył swoją cegiełkę do kryzysu, w jakim zespół z Turynu znajduje się w chwili obecnej?

1.po części tak dla winny jest marotta w 70%-30% winy del neri

2.dla oczywiste jest ze z biznesem jest jak z seksem trzeba najpierw wlozyc zeby potem wyjac

3.sądzę że tak w ogóle nie rozumiam do dziś tej rewolucji bo jest jakiś inny klub w europie który robiłby taką czystkę przed sezonem?

4.nie do końca wina pilkarzy chociaż też chyba zagłaskani są tu potrzeba trenera który da im w kość i poustawia del neri nie jest złym trenerem moim zdaniem ale motywator z niego żaden!!!

5.właśnie tego się najbardziej boję że zarząd może powielać swoje błędy a rewolucja to ostatnia rzecz której nam brakuje tu potrzeba stabilizacji dokupić max 4-5 graczy i grać dać młodym szansę

6.sensu brak i logiki też

7.oczywiści dostosowanie taktyki do zawodników dobry trener to potrafi pamiętam z ligi włoskiej romę spalettiego gdy mu zabrakło napastników to praktycznie grali bez nich

8.mowa tu tylko o zawodnikiach ktorzy nigdy nie beda mistrzami bo nie daja rady presji w juve a na prowincji maja spokoj.giovinco moze i dalby rade ale nie dostal szany takiej prawdziwej

9.trudno mi to ocenic ale chyba to nie ma wplywu

10.niech zostanie w parmie.wiadomo na juve sie specjalnie motywowal ale w lidze super bilansu bramki asysty nie mial.ja go nie chce w juve obrazil sie niech tam zostanie gdzie jest

11.troche szkoda blanka ale nie ma ludzi niezastapionych podobno

12.mysle ze blank to jest winien najmniej ale to tylko moje zdanie tylko ze ten pan nie odpowiada za transfery i sprawy sportowe wiec nie wiem dlaczego mialby byc winien?juve przeciez nie jest bankrutem

boanerges13
boanerges13
11 lat temu

Hmm dla mnie sprawa jest jasna:
1. Kupiliśmy Martineza, sprzedając Diego, który robił różnicę
2. Oddanie Gio-> drugi duży błąd
3. Brak drugiego oprócz Krasica skrzydłowego, i gra na 3 środkowych obrońców
4. Uparta gra 4-4-2, wynikająca z ze słabości trenera
5. Gdzieś musi być błąd w przygotowaniu kondycyjnym- oddanie kilku meczów teoretycznie wygranych
6. Zamiast kupna Martineza i zamiast trzeba było pomyśleć o solidnym boku obrony
7. Transfery powinny być uzgadniane z trenerem, żeby byli kupowanie zawodnicy pasujący do jego taktyki a także do charakterystyki zespołu
Plany jak dla mnie na przyszłość, nie liczę na wielkie pieniądze, ale mam nadzieję na:
1. Wykupienie Matriego i Qua- nie stać nas na gwiazdy, a obaj są całkiem dobrzy jeśli będzie miał kto rozegrać piłkę, to na pewno będą strzelać bramki
2. Wykupienie Bastosa
3. Próba odzyskania Gio
4. Wzmocnienie boków obrony!!!!!!!! Kiedyś Juve potrafiło w 10 bronić się z Barceloną(kiedy to było…:)) i końcówce z kontry zadać decydujący cios:)
5. Zmiana trenera na ile to możliwe!!!