Kibice nie chcieli Lewego
Kibice nie chcieli Lewego
Wyczyny Juventusu z ubiegłego sezonu z boisk Serie A europejscy mocarze przyjmowali z przymrużeniem oka, ale teraz wszystko diametralnie się odmieniło. Efektowną wygraną z Chelsea 3:0 Stara Dama dała sygnał, że poważnie myśli o triumfie w Champions League, na który czeka od 1996 roku. Turyński klub znów chce być potęgą i z dnia na dzień staje się coraz mocniejszy.
Dyskwalifikacja Antonio Conte miała, według sceptyków, wpłynąć negatywnie na grę i wyniki Juve. Conte, którego zawieszenie wygasa 9 grudnia, nie może prowadzić zespołu w meczach ani podczas treningów, ale jest w stałym kontakcie z zastępującym go Angelo Alessio i nie da się nie zauważyć jego piętna na postawie piłkarzy. Owszem, Stara Dama pozwala sobie na momenty rozluźnienia w rozgrywkach Serie A, zdarzyły się jej bolesne porażki z Interem i AC Milan, ale i tak zajmuje pozycję lidera. Juventus czuje się pewnie i nikt w klubie nie ukrywa, że najważniejsza jest Liga Mistrzów. Przed starciem z The Blues nowy stadion Starej Damy już dwie godziny przed pierwszym gwizdkiem arbitra byl szczelnie wypełniony. Na Juventus Stadium panuje niepowtarzalna atmosfera, a miejscowi fani potrafią uprzykrzać życie gwiazdom rywali. W Chelsea akurat upatrzyli sobie bramkarza Petra Cecha, którego obrzucano inwektywami, także w języku polskim. Zespoły angielskie nie są ogólnie lubiane, być może wskutek ich pychy. Każdy sukces z nimi smakuje szczególnie, tak było i w tym przypadku.
Juventus pokazał w tej konfrontacji wielką piłkę, ale Conte i jego towarzysze doskonale wiedzą, że nie dorobili się jeszcze drużyny choćby bliskiej ideału. Stara Dama zdobywa dużo bramek, ale potrzebą chwili wydaje się pozyskanie środkowego napastnika z najwyższej półki. Kompletnie nie sprawdził się Duńczyk Nicklas Bendtner, który jest chyba za słaby taktycznie i technicznie jak na wymagania Juventusu.
Fabio Quagliarella znakomite występy przeplata słabymi, a na dodatek denerwuje sztab szkoleniowy swoimi zachowaniami. Już po rewanżu z Chelsea, w trakcie batalii z AC Milan, obraził Angelo Alessio. Wybuch mógł nastąpić znacznie wcześniej, bo Quagliarella sprawiał wrażenie obrażonego na cały świat, jakby po prostu należało mu się miejsce na boisku od pierwszej do ostatniej minuty. Takie coś nie pasuje do wizji Conte, stawiającego na system rotacyjny. W Turynie już zimą planują się pozbyć Bendtnera (pyta o niego Tottenham). Myślą też, co począć z wiecznie kontuzjowanym Brazylijczykiem Lucio. Problemem Juventusu są nierozwiązane kontrakty, choćby z Vincenzo Iaquintą, który wciąż pobiera niemałe pieniądze z klubowej kasy.
Niedawno Juventus złożył ofertę Borussii Dortmund w sprawie Roberta Lewandowskiego, ale wśród kibiców w Turynie jakoś nie zauważa się fascynacji polskim napastnikiem. Może się to jednak zmieni, bo zauroczony umiejętnościami Polaka jest Conte. Marzeniem sympatyków Starej Damy pozostaje Urugwajczyk Edinson Cavani z Napoli, chętnie widziano by tu też jego rodaka z Liverpoolu – Luisa Suareza, ale najbardziej prawdopodobne będzie chyba sprowadzenie Fernando Llorente z Athleticu Bilbao. Co do Lewego, nawet kibice z Turynu oceniają go przez pryzmat nieudanych finałów Euro 2012, gdzie zawiódł jak cały team biało-czerwonych. Bundesligi się w Italii specjalnie nic docenia, a dodajmy jeszcze, że nasz snajper z Borussii Dortmund nie błysnął podczas rozegranego jesienią 2011 sparingu z Italią we Wrocławiu.
Działacze Starej Damy na razie prócz Lewandowskiego mają sporo tematów do rozwiązania. Przenosiny na nowy obiekt, położony poza miastem, wyszły Juventusowi na dobre, teraz piłkarze rozgrywają mecze przy rewelacyjnej atmosferze. Pewnie można by jeszcze kilka kwestii poprawić, choćby powrotów fanów ze spotkań rozgrywanych późnym wieczorem. Metro funkcjonuje do 23, a potem autobusy jeżdżą bardzo rzadko. Wszystko ma się jednak usprawnić, wraz z awansem Starej Damy do 1/8 finału Champions League.
Autor: Jaromir Kruk
Źródło: Piłka Nożna (49/2012)
Wyszukał: s00p3L