Strona główna » Aktualności » Szczęsny: “Barcelona to najpiękniejszy klub, w jakim grałem”. O Juve ani słowa
Szczęsny: “Barcelona to najpiękniejszy klub, w jakim grałem”. O Juve ani słowa
Wojciech Szczęsny zachwycony swoją przygodą w Barcelonie. W wywiadzie dla TVP Sport opowiedział o pogoni za potrójną koroną, rywalizacji z Ter Stegenem i... całkowicie pominął Juventus.
fot. @ juventusfc / twitter.com
Wojciech Szczęsny, który tymczasowo zastępuje kontuzjowanego Marca-André ter Stegena, przeżywa w Barcelonie świetny okres. Po ostatnim zwycięstwie w półfinale Pucharu Króla z Atletico Madryt, które dało Dumie Katalonii awans do finału przeciwko Realowi, polski bramkarz udzielił wywiadu TVP Sport, w którym… zupełnie zapomniał o swojej przeszłości w Juventusie.
“Zagraliśmy dobry mecz. Oczywiście Atletico pod koniec mocno naciskało, bo musiało strzelić gola. Wysłali wszystkich zawodników do ataku, ale my byliśmy bardzo pewni siebie. To był półfinał i oni potrzebowali bramki, by doprowadzić do dogrywki i spróbować wygrać. To normalne, że trochę się cofnęliśmy. Ale to nie znaczy, że nie chcieliśmy strzelić drugiego czy trzeciego gola. Czasem trzeba trochę pocierpieć, ale oni nie oddali ani jednego celnego strzału” – powiedział Szczęsny.
Polak nie kryje ekscytacji walką o wielkie cele i zaznacza, że teraz każda kolejna potyczka ma wagę finału: “Jesteśmy na takim etapie sezonu, że każdy mecz jest bardzo ważny – jak finał. Marzymy o czymś wielkim w tym sezonie i mamy ku temu okazję, więc damy z siebie wszystko“.
Szczęsny zwrócił się także do młodych rodaków: “Gra w Barcelonie to niesamowite przeżycie. Polecam każdemu polskiemu zawodnikowi – pracujcie ciężko, może kiedyś traficie do takiego klubu jak ten“.
Rywalizacja z Ter Stegenem i pytanie o Juve
Nie mogło zabraknąć pytania o sytuację między słupkami, gdy Ter Stegen wróci do zdrowia. Szczęsny, jak zwykle szczery, odpowiedział: “Marc zaczął już z nami trenować, wygląda dobrze i – co najważniejsze – jest zdrowy. Mówię to z ulgą: przyszedłem tutaj, by go zastąpić, ale nie miałbym żadnego problemu, gdyby wrócił i odzyskał miejsce w składzie. Chcę pomagać drużynie i dawać z siebie wszystko na boisku, ale jeśli trener uzna, że kapitan wraca i znów zostanie numerem jeden, to dla mnie będzie to sytuacja zupełnie normalna i zrozumiała“.
Na pytanie, czy Barcelona to najlepszy klub, w jakim grał, odpowiedź była jednoznaczna. I… pomijająca Juventus: “Tak, bez wątpienia. Nie mogę zaprzeczyć, że to także najbardziej efektywny zespół. Mecz z Atletico był moim dziewiętnastym bez porażki…“.
Włoscy dziennikarze, na czele z Tuttosport, zwracają uwagę, że zabrakło choćby jednego słowa o Starej Damie, z którą zdobywał mistrzostwa Włoch i rozegrał ponad 200 spotkań. Barcelona? Najpiękniejszy klub. Juventus? Jakby nigdy nie istniał.