Tudor dokręca śrubę. Więcej biegania, mniej wymówek

Igor Tudor nie przyszedł do Juventusu z różdżką w dłoni. Chorwat wie, że odbudowa formy fizycznej i mentalnej wymaga czasu, potu i pełnego zaangażowania. A piłkarze Starej Damy już zaczynają to odczuwać - i to dosłownie.

fot. @ juventus.com

Wraz z objęciem stanowiska trenera Juventusu przez Igora Tudora, w klubie z Turynu nastał czas zmian. Chorwacki szkoleniowiec nie wierzy w cuda ani w szybkie metamorfozy. Już w czasach pracy w Olympique Marsylia podkreślał, że jego metody są proste, ale bezkompromisowe: “Pomiędzy meczami są dwa, czasami trzy naprawdę wymagające treningi. Każdy z nich trwa około godziny. Dlatego nie toleruję, jeśli ktoś nie daje z siebie maksimum podczas tych trzech godzin w całym tygodniu“.

Po przeprowadzce do Turynu filozofia Tudora nie uległa zmianie. Poza boiskiem to człowiek z poczuciem humoru, ale gdy przychodzi czas pracy – nie ma miejsca na żarty. Tym bardziej że, jak zauważają dziennikarze Tuttosport, trener zastał w Juventusie drużynę daleką od optymalnej formy fizycznej. Nic więc dziwnego, że już w pierwszym tygodniu jego prawdziwej pracy – bo poprzedni był zakłócony powrotami reprezentantów – zaczął od podstaw.

Nowe zasady, nowe nawyki

Tudor zarządza krótsze, ale znacznie intensywniejsze sesje treningowe. Zdarzają się nawet podwójne jednostki – jak w środę, kiedy dzień zakończył się wspólną kolacją w eleganckiej restauracji w dzielnicy Crocetta. Szkoleniowiec podkreślił podczas swojej prezentacji, że nie chodzi tylko o zmianę taktyki czy przejście na grę trójką w obronie. “Liczy się duch poświęcenia całego zespołu. Gotowość do przebiegnięcia tego jednego metra więcej, nawet wtedy, gdy kwas mlekowy daje się we znaki“.

Już w meczu z Genoą było widać efekty – mimo że Tudor miał czas głównie na pracę z mentalnością zawodników, a nie z ich nogami. Ale efekt był zauważalny: Bianconeri przebiegli ponad 120 kilometrów, co było skokiem jakościowym w porównaniu z wcześniejszymi spotkaniami – 107 km z Fiorentiną i 113 km przeciwko Atalancie.

Statystyki nie kłamią

W debiucie Tudora zespół pokazał nie tylko większą intensywność, ale też większe zaangażowanie. Manuel Locatelli pokonał ponad 12 kilometrów, Kenan Yildiz – prawie tyle samo, a nawet defensor Kelly dołożył blisko 11 kilometrów. Wszystkie te wyniki przewyższają te z marca. Do tego doszedł też wzrost liczby sprintów i nagłych zmian tempa – w sumie ponad 2,5 kilometra takich akcji wykonanych przez czternastu piłkarzy, którzy pojawili się na murawie w meczu z Genoą.

To nie przypadek – to efekt nowej filozofii pracy. Tudor wymaga agresji, intensywności i maksymalnego skupienia. Jego gra oparta jest na dynamice, a do tego potrzebna jest świeżość fizyczna. “Jeśli widzę, że piłkarz nie biega, ostrzegam go raz. Najwyżej dwa razy. Ale za trzecim razem – reaguję” – ostrzegł trener. A przy jego posturze nikomu nie zależy, żeby przekraczać tę granicę.

Dlatego motywacja w szatni Juve osiągnęła nowy poziom. Piłkarze wiedzą, że każda minuta z Tudorem to nie tylko okazja, ale obowiązek dania z siebie wszystkiego. Jak pokazują pierwsze liczby – na razie zdają egzamin.

Juventus – Udinese z LEĆ NA MECZ! Ostatni mecz sezonu!

Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
oceniany
najnowszy najstarszy
Informacja zwrotna
Zobacz wszystkie komentarze

Lub zaloguj się za pomocą: