Strona główna » Aktualności » Vlahović czuje się zdradzony przez Juventus…
Vlahović czuje się zdradzony przez Juventus…
Dusan Vlahović jest coraz bliżej odejścia z Juventusu, ale według Tuttosport Serb nie przyjmuje narracji, że to on zdradził klub. Napastnik ma czuć dokładnie odwrotnie: uważa, że mimo roli lidera nigdy nie został potraktowany przez Juventus jak prawdziwy kapitan projektu.
fot. @ juventusfc / twitter.com
Rozstanie Dusana Vlahovicia z Juventusem to już tylko formalność. Tuttosport opisuje jednak kulisy tej historii z perspektywy serbskiego napastnika, który nie chce, by pożegnanie zostało sprowadzone wyłącznie do pieniędzy, kontraktu i odmowy obniżenia pensji. Według dziennika Vlahović długo miał w telefonie zdjęcie z pierwszego dnia w Turynie. Juventus kupował go wtedy za około 90 milionów euro z bonusami, a napastnik był zachwycony wejściem do nowego świata. Jednym z najmocniejszych wspomnień miał być selfie ze Złotą Piłką Pavla Nedveda w J-Museum. Dziś tamten obrazek mocno kontrastuje z końcówką jego historii w klubie.
Impas i brak porozumienia
Ostatnie spotkanie stron nie przyniosło przełomu. Vlahović miał już przed rozmową wiedzieć, że sprawa zmierza donikąd. Juventus nie zamierzał podnosić swojej propozycji, a ojciec piłkarza, Milos, nie chciał obniżać oczekiwań. Według Tuttosport impas był więc oczywisty.W rozmowach po stronie Juventusu aktywni byli Giorgio Chiellini i Marco Ottolini. Z Damienem Comollim kontakt miał być znacznie trudniejszy. Dziennik pisze wręcz o słabych relacjach i problemach komunikacyjnych, zarówno w ostatnich dniach, jak i w poprzednich miesiącach.
Vlahović i jego otoczenie mieli wskazywać, że mimo trudnego sezonu Serb pozostał jedyną klasyczną dziewiątką w kadrze i znów jako jedyny napastnik Juventusu przekroczył granicę dziesięciu goli. Ten argument miał służyć utrzymaniu wysokich oczekiwań kontraktowych.
Vlahović czuje się zdradzony
Tuttosport podkreśla, że Vlahović odrzuca zarzuty o zdradę. Według wersji piłkarza to on czuje się zdradzony jako pierwszy. Serb uważa, że był liderem drużyny, pozostawał blisko zespołu także w czasie kontuzji, ale klub nigdy naprawdę nie potraktował go jak kapitana. Vlahović miałby zaakceptować nawet dwuletnią umowę, ale nie po to, by wrócić na margines projektu i za rok znów znaleźć się w identycznej sytuacji z wygasającym kontraktem. Chciał zostać ważną częścią Juventusu, a nie problemem do rozwiązania.
W tle pojawiały się różne zainteresowania – Bayern, Barcelona, Milan i Napoli – ale według Tuttosport konkretów było bardzo mało. Napastnik czekał więc na ostateczny ruch Juventusu. Ten jednak nie przyniósł porozumienia.
Teraz Vlahović ma przygotować pożegnalny komunikat do kibiców, ale dopiero wtedy, gdy jego odejście stanie się oficjalne. Jeśli ta historia rzeczywiście dobiega końca, żadna ze stron nie wychodzi z niej zwycięsko. Juventus traci napastnika, w którego zainwestował gigantyczne pieniądze, a Vlahović opuszcza Turyn z poczuciem, że nigdy nie dostał takiego miejsca, jakie obiecywał mu początek tej przygody.