Marchisio: Więcej fantazji z Allegrim
Na okładce dzisiejszego wydania Tuttosport znajdziemy Claudio Marchisio, który na kilka dni przed oficjalnym rozpoczęciem sezonu 2014/2015 udzielił turyńskiemu dziennikowi obszernego wywiadu. “To pierwsze lato, podczas którego moje nazwisko nie pojawia się na rynku transferowym. Któregoś dnia śmialiśmy się z tego z żoną, mówiłem jej, że skończy się tak, że mnie sprzedadzą… To oczywiście żarty” – wychowanek Juventusu jest w dobrym humorze, właśnie skończył pierwszą z dwóch poniedziałkowych sesji treningowych, które rozpoczynają tydzień przygotowań do ligowego debiutu z Chievo – “Zmieniliśmy trenera, ale z nowym pracujemy również bardzo dużo. Nie jest też tak, że Allegri w szatni krzyczy znacznie mniej“.
Po tym, jak odwiedziliście Daleki Wschód i przegraliście Trofeo TIM z Milanem, nadchodzi sezon. Martwisz się?
Nie zauważam zbyt wielu problemów, jesteśmy na dobrej drodze. Allegri i jego ludzie dobrze się tu odnaleźli i trafili na grupę, która jest zjednoczona i gotowa do poświęceń. Zaczynamy z nowymi ideami i nowym stylem gry, ale jesteśmy tego świadomi. W ostatnich dwóch latach wygrywaliśmy w ustawieniu 3-5-2, ale w pierwszym roku stosowaliśmy też 4-3-3. Wiemy, jak grać czwórką w obronie – normalnym jest, że musieliśmy trochę popracować, by przypomnieć sobie pewne mechanizmy. Nie widziałem, abyśmy mieli kłopoty w meczach towarzyskich. Spotkanie z Milanem było świetnym sprawdzianem, pozwoliliśmy rywalowi na zbyt wiele szybkich ataków.
Przed Trofeo TIM pokonaliście 30 tysięcy kilometrów, podróżując między Indonezją, Australią i Singapurem, mierzyliście się z drużynami z niskiej półki. Czy wpłynie to na początek sezonu?
Uważam, że nie. Podobnie było rok temu. W Ameryce męczyliśmy się, graliśmy gorzej niż potrafimy, ale potem wróciliśmy do Włoch, wygraliśmy Superpuchar i świetnie zaczęliśmy sezon. To prawda, że podczas tegorocznego tournee podróżowaliśmy więcej, ale ta grupa niewiele się zmieniła. W Weronie zobaczycie inny Juventus.
Jak wygląda wasza forma fizyczna?
Wyniki naszych testów fizycznych są bardzo dobre, zarówno jeśli chodzi o szybkość, jak i o siłę. Ciężko przewidzieć, czy już z Chievo pokażemy 100% możliwości. Na początku zeszłego sezonu pokonaliśmy Sampdorię po golu Teveza w końcówce. W poprzednich latach wychodziło nam to jeszcze lepiej. Zobaczymy. Ważne, aby wykorzystać te dni na dalszą pracę nad nowymi pomysłami trenera.
Jedną z nowości jest jest Marchisio w roli trequartisty.
Jestem przyzwyczajony do gry w różnych rolach, jestem elastyczny i gotowy do zmian. Przeciwko Milanowi faktycznie zagrałem za napastnikiem, ale to nie była klasyczna “choinka”. W fazie defensywnej miałem pomagać Pirlo i grać między liniami, aby utrzymać większe posiadanie piłki. Jest inaczej niż za Conte, kiedy nasza gra była znacznie bardziej zaplanowana. Teraz mamy inną ideę – musimy pracować, ale nie aż tak wiele. Allegri dał nam do zrozumienia, że nie będziemy opierać się na jednym ustawieniu – mamy zespół wysokiej jakości, co pozwoli nam na zmiany taktyki w trakcie meczów. Podczas Trofeo TIM brakowało nam Llorente, Morata jeszcze nie wrócił. Oczekuję świetnego sezonu, chcemy obronić scudetto i dobrze grać w Europie.
Po trzech mistrzostwach z rzędu, oddałbyś kolejne scudetto za świetny sezon w Lidze Mistrzów?
Tylko i wyłącznie za końcowy triumf w tych rozgrywkach.
Wracając do taktyki – z Allegrim macie więcej wolności w ofensywie?
Z Conte wszystko było bardziej planowane, ale wyniki mówią same za siebie – trzy mistrzostwa z rzędu i dwa Superpuchary. Teraz jest inaczej, Allegri ma inny pomysł na grę, widać to było z Milanem. Musimy pracować głównie nad posiadaniem piłki. W Europie to sprawdza się dobrze. Widzieliśmy w zeszłym roku, że gdy mierzyliśmy się z mniej utytułowanymi zespołami – one grały zachowawczo, co nam sprawiało pewne problemy. To najważniejsza rzecz, jaką musimy zmienić.
Większa fantazja w ataku będzie waszą kolejną bronią w Champions League?
Zdecydowanie. Mówi się o naszych porażkach w Europie, ale za pierwszym razem odpadliśmy z Bayernem, a ostatnio niefortunnie przegraliśmy o wyjście z grupy z Galatasaray.
Wielkie kluby europejskie wciąż wzmacniają się za wielkie sumy. Czy możecie się wzorować na Atletico Madryt?
Nie czujemy się zdecydowanie gorsi od Atletico. Przy nieco większym szczęściu, mogliśmy wygrać Ligę Europy w maju. Nie brakuje nam wiele do topowej ósemki w Europie. Ekonomiczne problemy, z jakimi boryka się włoska piłka są jednak oczywiste. Im głębiej się temu przyglądać, tym bardziej są one widoczne.
Wielu twierdzi, że odejście Conte kończy pewien cykl.
Nie należy mówić o zakończeniu cyklu. To nadal jest Juventus – nasza natura sprawia, że nadal musimy wygrywać. Trudno będzie zwyciężyć ligę po raz czwarty z rzędu, ale naprawdę tego chcemy. Rywali jest wielu – przede wszystkim Roma, ale nie zapominajmy o Interze, Milanie, Napoli, Fiorentinie. Chcielibyśmy także wygrać dziesiąty Puchar Włoch.
Rywale mają nadzieję, że bez okrzyków Conte, będziecie mniej głodni zwycięstw
Jesteśmy wielkim klubem, okrzyki nie są koniecznością. Poza tym zapewniam, że Allegri też podnosi głos w szatni.
Co myślisz, gdy wspominamy o rezygnacji Conte?
Było to niespodzianką, zwłaszcza że dowiedzieliśmy się o tym drugiego dnia przygotowań do sezonu. Szanuję jego decyzję, wyjaśnił mi swoje powody, ale to była prywatna rozmowa. To na pewno nie jest typ człowieka, który mógłby kontynuować jako trener i jako Juventino, gdy nie jest pewny na sto procent.
Teraz został trenerem reprezentacji.
To dla niego nowa rola, ale jest odpowiednią osobą ze względu na to, jakie piłkarskie idee mu przyświecają. Będzie miał więcej czasu, by wszystko zorganizować. Jego zadanie jest podobne do tego, przed czym stanął Prandelli, gdy objął kadrę po niepowodzeniu w RPA. Przygotował nas do Mistrzostw Europy, gdzie zdobyliśmy srebrne medale.
Czego oczekujesz po ostatnich dniach mercato?
Zawsze chętnie przywitamy kolejnych świetnych piłkarzy. Nie ma jednak potrzeby brać kogoś tylko po to, by powiększyć kadrę – ta i tak jest już szeroka.