Allegri przed finałem

Massimiliano Allegri (na zdjęciu) wziął udział w ostatniej przedmeczowej konferencji prasowej tego sezonu. Szkoleniowiec podkreślił, że przed finałowym starciem nie skupia się tylko na tym, jak powstrzymać atak Barcelony, lecz myśli również o tym, jak strzelić Hiszpanom bramkę.

Bonucci i Buffon zgadzają się, że nie jesteście faworytami. Podziela pan ich zdanie?

Zaczęliśmy ten sezon, stawiając sobie za ważny cel dotarcie do czołowej ósemki. Przekroczyliśmy go, jesteśmy w czołowej dwójce, a teraz chcemy być najlepsi. Jeśli chodzi o moją rolę, to dodałem nieco do tego, co zespół już wykonywał i poprawiłem jego grę w Europie.

Jak zatrzymać Messiego, Neymara i Suarez? Jakiego Vidala się pan spodziewa?

Vidal mówił, że to najważniejszy mecz jego życia, mam nadzieję, ale nie zapominajmy o innych zawodnikach. W przypadku trójki Messi – Neymar – Suarez zawsze mówi się o tym, jak ich powstrzymać. Musimy zagrać bardzo dobrze i strzelić bramkę, ponieważ ten mecz raczej nie skończy się wynikiem 0:0.

W Milanie mierzył się pan już z Barceloną. Użyje pan tej samej taktyki, co dwa lata temu?

Absolutnie nie, Barcelona grała wtedy inaczej, bez środkowego napastnika. Teraz są drużyną zależną bardziej od Rakiticia, mniej od Xaviego, razem z dodatkowym napastnikiem to już dwie różnice.

Bonucci powiedział, że chcecie zadedykować ten tytuł aniołom z Heysel.

To straszna tragedia, należy pamiętać o niej i o jej ofiarach. Wspominałem już o tym, musimy być blisko rodzin ofiar i nie zapomnieć o nich.

Nie będziecie faworytami finału, a pan i Luis Enrique to dwie niespodzianki. Chce pan skomentować dokonania Enrique, który podobnie jak pan, pracował z wielkim ciężarem na barkach?

W przypadku Luisa Enrique wszystko mówią wyniki. Jutro na pewno któraś z drużyn będzie cieszyła się ze zdobycia potrójnej korony. Mam nadzieję, że będziemy to my. Gratuluję Enrique, w wielkich klubach nigdy nie jest łatwo, nawet jeśli z zewnątrz tak to wygląda. W Romie sobie nie radził, ale nie było w tym nic dziwnego, ponieważ przybył z zewnątrz. Widać było, że ma dobre i odpowiednie pomysły.

Możecie pożegnać się z wieloma graczami, pojawiają się wątpliwości, wypowiedzi agentów i ojców. Czy rozprasza was to?

Przed finałem Ligi Mistrzów rozprasza nas bardzo niewiele, właściwie to nic. Wierzę, że jutro wszyscy będą skupieni na meczu, ponieważ to wielki mecz. Jak w każdym finale, potrzeba nam będzie odrobiny szczęścia i dobrej gry, by temu szczęściu pomóc.

Pojawia się jakieś szczególne napięcie? Robił pan coś, by je rozładować?

Nie, zespół trenuje w spokoju od poniedziałku, gdy wróciliśmy do pracy po meczu w Weronie. Przykro mi z powodu tego, co stało się z Chiellinim, straciliśmy faceta, który doszedł do samego finału w Lidze Mistrzów i zawsze bardzo nam pomagał. Na szczęście mamy Barzagliego i Ogbonnę. Barzagli powinien czuć się dobrze, jeśli tak będzie, to on zagra. Jeśli będzie miał problemy, zagra Ogbonna.

Rozmawiał pan ze swoim nauczycielem Galeone? Uważa pan, że kluczem do zatrzymania Barcelony są Dani Alves i Jordi Alba?

Rozmawiałem z trenerem dziesięć dni temu, na długo przed tym meczem. Barcelonę ciężko jest ograniczyć, zamiast tego powinniśmy myśleć o tym, jak strzelić gola. Musimy zagrać świetnie na poziomie technicznym, oni są w tym bardzo dobrzy, opierają się na posiadaniu piłki, a ich najlepszą obroną jest wysoki pressing.

Wiele osób życzy wam źle. To dla was obciążenie czy dodatkowa motywacja? Ma pan jakąś wiadomość dla takich ludzi?

Nie, myślę że taki jest sport. To normalne, że dla naszej piłki obecność włoskiej drużyny w Lidze Mistrzów jest bardzo ważna. Od 2010, który był rokiem Interu, żaden nasz klub się do tego nie zbliżył. To powoduje ożywienie i entuzjazm. Myślę, że włoscy fani nie mogą się doczekać, aż zobaczą Juventus podnoszący puchar, to byłoby dobre dla naszej piłki, która przez wielu jest spychana na margines.

Myśli pan, że Barcelona ma słabości? Jeśli tak, jak je wykorzystać? Pogba powiedział, że da z siebie wszystko, będzie waszą dodatkową siłą?

Jutro każdy da z siebie wszystko. To pojedynczy mecz, nie mamy szans na rewanż. Musimy być w najlepszej kondycji fizycznej – jesteśmy oraz mentalnej – jesteśmy. Musimy zagrać dobrze przeciwko drużynie, która ma wielkie indywidualności, jest też świetnym kolektywem, ale jak każdy zespół, ma swoje słabości.

Guardiola powiedział, że zdrowego Messiego nie da się zatrzymać. Zgadza się pan?

Mam nadzieję, że jutro będzie do zatrzymania. Po to tu jesteśmy, inaczej pojechalibyśmy gdzie indziej…

Buffon powiedział, że w przypadku zwycięstwa nie będzie wyrywał sobie włosów z głowy. A pan?

Nie, już mam ich mało. Jutro musimy zrobić ostatni krok, ważny i trudny, jak każdy w Lidze Mistrzów.

Nie ma wielu, którzy w ciągu dekady przechodzą od Serie C do finału Ligi Mistrzów. Co dał panu awans przez kolejne szczeble? Zgodzi się pan z tym, że trenerzy w takich meczach jak jutro wpływają na wynik w 5, może 10%?

Zawsze mówię, że o wszystkim decydują piłkarze. Trener musi umożliwić im pokazanie się z najlepszej strony i pomagać im w rozwoju. Przebijanie się przez kolejne poziomy było bardzo ważne dla mojej kariery trenerskiej. Nauczyłem się bardzo dużo i nadal muszę się uczyć.

Poprawił pan skuteczność Juventusu w Europie, jak pan tego dokonał? Czujecie przed tym finałem ciężar historii?

Juventus wystąpił w siedmiu finałach Ligi Mistrzów, wygrał dwa i przegrał pięć. Barcelona też grała w siedmiu, wygrała cztery i przegrała trzy. Po meczu będzie trzy do pięciu albo dwa do sześciu. Zawsze powtarzałem, że w Lidze Mistrzów najważniejsze są pojedyncze epizody, czasem szło nam dobrze, czasem gorzej, jak z Monaco, gdzie oskarżano nas o brzydką grę. Żeby dojść do finału Ligi Mistrzów, nie zawsze możesz błyszczeć, niektórzy przeciwnicy grają ładnie, inni nie. Zmieniłem sposób naszej gry, w Europie prawie zawsze graliśmy czwórką w obronie, chociaż w Dortmundzie przez 70 minut była to trójka defensorów. Liczy się to, jak podchodzisz do meczu. W zeszłym roku Juventus odpadł przez niekorzystny epizod w Turcji. Ten rok, niezależnie od tego jak potoczy się jutrzejszy mecz, jest dla nas wyjątkowy. Nie tylko wygraliśmy czwarty z rzędu tytuł mistrzowski, co nie jest łatwe, ale również sięgnęliśmy po dziesiąty Puchar Włoch po dwudziestu latach. To wzmocni klub w dążeniach do dalszej poprawy i umocnienia swojej pozycji wśród czołowych ośmiu klubów Europy.

Luis Enrique trenował we Włoszech, czy zna wasze wady?

On dobrze zna włoski futbol, ale to będzie inne spotkanie. Musimy pozostać skupieni przez całe 95 minut, musimy pokazać siłę i przytomność, by przezwyciężyć niekorzystne prognozy.

Z Vidalem i Pogbą macie świetną pomoc. Oni będą decydujący?

Myślę, że mecz rozstrzygnie się w linii pomocy.

Czy jeśli wygracie Ligę Mistrzów, Buffon i Tevez będą liczyć się w walce o Złotą Piłkę?

Zasłużyliby na to trofeum nawet, jeśli nie wygramy. Tevez za swoją karierę i za ten sezon, a Buffon za to, że w tym roku był kluczowy w wielkich meczach. Poświęciłem Gigiemu już wiele słów, on zasługuje na Złotą Piłkę.

www.tuttojuve.com

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę JuvePoland!

Subskrybuj
Powiadom o
9 komentarzy
oceniany
najnowszy najstarszy
9
0
Jesteśmy ciekawi Twojej opinii, zostaw proszę komentarz!x

Lub zaloguj się za pomocą: