Strona główna » Aktualności » Finansowy koszmar Juventusu. Bez Ligi Mistrzów sypie się plan odbudowy
Finansowy koszmar Juventusu. Bez Ligi Mistrzów sypie się plan odbudowy
Brak awansu do Ligi Mistrzów może być dla Juventusu ciosem znacznie większym niż tylko sportowe upokorzenie. Z wyliczeń Calcio e Finanza i La Gazzetta dello Sport wynika, że gra w Lidze Europy oznacza dziesiątki milionów euro mniej, a klubowy plan powrotu do stabilności trzeba będzie pisać od nowa.
fot. @juventus.com
Juventus przed ostatnią kolejką Serie A wciąż ma matematyczne szanse na awans do Ligi Mistrzów, ale po porażce z Fiorentiną sytuacja Bianconerich zrobiła się dramatyczna. Stara Dama nie gra już wyłącznie o prestiż, miejsce w elicie i sportowy obowiązek. Gra również o pieniądze, które mogą przesądzić o kształcie kolejnego sezonu, mercato i tempie dalszej odbudowy. Według Calcio e Finanza różnica między Champions League a Ligą Europy jest ogromna już na poziomie podstawowych premii UEFA. Awans do Ligi Mistrzów dałby Juventusowi około 42,6 mln euro na starcie, licząc udział, ranking, market pool oraz minimalny bonus za fazę ligową. W przypadku Ligi Europy kwota spada do około 14,4 mln euro.
To oznacza minimum 28,2 mln euro różnicy. I to tylko w najprostszym ujęciu, bez dodatkowych zwycięstw, dnia meczowego, większej ekspozycji marketingowej, wpływów sponsorskich czy sportowej wartości samej obecności w najważniejszych rozgrywkach klubowych.
Brak Ligi Mistrzów to nawet 55-60 mln euro różnicy
La Gazzetta dello Sport patrzy na temat szerzej. Dziennik wskazuje, że dla klubu takiego jak Juventus Liga Europy jest jedynie częściowym spadochronem. Nie zastępuje Champions League ani sportowo, ani finansowo. Menedżerowie Juventusu mają analizować różnicę między dwoma realistycznymi scenariuszami: awansem do 1/8 finału Ligi Mistrzów oraz dojściem do ćwierćfinału lub półfinału Ligi Europy. Według Gazzetty ten dystans może wynosić 55-60 mln euro. Właśnie o takiej skali mówimy, jeśli doliczyć nie tylko premie UEFA, ale całą strukturę przychodów kolejnego sezonu.
To szczególnie istotne, bo aktualny biznes plan Juventusu opierał się na regularnej obecności w Lidze Mistrzów. Klub miał dojść do progu rentowności i generowania zysków w sezonie 2026/27, ale pod jednym warunkiem: Stara Dama miała grać w Champions League i osiągać co najmniej 1/8 finału.
Liczby pokazują skalę problemu
Gazzetta przypomina też, jak wyglądały przychody Juventusu w ostatnich sezonach, nie licząc player tradingu. W sezonie 2019/20, przy awansie do 1/8 finału Champions League, klub miał 401 mln euro przychodów. Rok później było to 438 mln, a w sezonie 2021/22 – 403 mln. W rozgrywkach 2022/23, gdy Juventus grał w fazie grupowej i dotarł do półfinału Ligi Europy, przychody wyniosły 438 mln euro.
Potem przyszedł sezon 2023/24 bez europejskich pucharów i spadek do 360 mln euro. W sezonie 2024/25, przy barażu o Champions League i 1/8 finału Klubowych Mistrzostw Świata, przychody wzrosły do 420 mln euro. To nadal pokazuje, jak ważna dla modelu Juventusu jest obecność w najbardziej dochodowych rozgrywkach.
Jeszcze mocniej wygląda wynik netto. W ostatnich sześciu sezonach Juventus cały czas kończył na minusie:
- -93 mln euro w sezonie 2019/20,
- -227 mln w 2020/21,
- -239 mln w 2021/22,
- -124 mln w 2022/23,
- -199 mln w 2023/24,
- -58 mln w 2024/25.
Ostatnia liczba wygląda już lepiej, ale według Gazzetty poprawa była częścią planu, który zakładał dalszy rozwój przy wsparciu wpływów z Champions League. Jeśli tych pieniędzy zabraknie, klub znów może stanąć przed koniecznością cięć, sprzedaży i korekty strategii.
Exor znów może zostać wezwany do pomocy
Od 2019 roku akcjonariusze, z Exor na czele, przeprowadzili cztery podwyższenia kapitału na łączną kwotę 998 mln euro. Ostatnia rekapitalizacja, warta 98 mln euro, miała miejsce zaledwie kilka miesięcy temu. Gazzetta zaznacza, że na 31 grudnia 2025 roku kapitał własny Juventusu wynosił 78 mln euro i będzie musiał wchłonąć kolejny deficyt. Jeśli do tego dojdzie sezon 2026/27 bez wpływów z Ligi Mistrzów, margines bezpieczeństwa może okazać się niewystarczający. W praktyce oznacza to możliwość kolejnego sięgnięcia do kieszeni przez akcjonariuszy albo twardszego kursu w zarządzaniu kadrą.
Brak Champions League nie byłby więc tylko porażką sportową. To problem, który może uderzyć w mercato, rozmowy kontraktowe, pensje, amortyzacje i możliwość budowy drużyny na poziomie oczekiwanym przez kibiców. Juventus miał przyspieszać. Bez Ligi Mistrzów może znów zostać zmuszony do hamowania. Na tym polega największy ciężar ostatniej kolejki. Bianconeri grają nie tylko o udział w elitarnych rozgrywkach. Grają o to, czy plan odbudowy da się jeszcze utrzymać, czy po raz kolejny trzeba będzie zaczynać od nowa.