Juventus – Genoa 2:2 (1:1)
Każdy spodziewał się ciekawego spotkania na Luigi Ferraris, ale chyba nikt nie przewidywał aż takiej dramaturgii. Juventus zremisował z Genoą 2:2.
Pierwsza połowa zaczęła się od dosyć asekuracyjnego podejścia ze strony obu drużyn. Już od pierwszej minuty było widać, że zespoły się szanują. Na początku kilka razy wymieniły się niegroźnymi akcjami, aż do 7 minuty, kiedy to Marchisio znalazł się na czystej pozycji na lewej stronie, po czym zagrał cofniętą piłkę, którą Camoranesi przepuścił pod nogami, dając tym samym szansę na strzał Iaquincie, który pięknym strzałem w lewy dolny róg, skończył tą piękną akcję, strzelając pierwszą bramkę w meczu. Gospodarze wyraźnie rozdrażnieni tą sytuacją postanowili się odgryźć, tworząc tym samym groźną akcję, która mogła zakończyć się niebezpiecznym strzałem, gdyby nie wślizg Grosso. Swoje akcje miał również Juventus. Gra w miarę upływu czasu się stabilizowała, ale drużyny nie ustawały w staraniach. Około trzydziestej minuty Marchisio dośrodkowywał z wolnego. Piłka leciała prosto na głowę niepilnowanego Iaquinty, ale niestety wcześniej piłkę zgarnął Amauri, trafiając przy tym nieczysto. Gospodarze w odwecie przeprowadzili kontratak, gdzie po dośrodkowaniu najwyżej wyskoczył Mesto, trafiając przy tym bramkę wyrównawczą. Z gorącą krwią postanowił zareagować Iaquinta oddając strzał z dystansu, który nieznacznie chybił bramkę. Po golu na 1-1 Bianconeri obudzili się z lekkiego letargu, w który wpadli po strzelonym pierwszym golu. Akcje pod bramkę gospodarzy były coraz częstsze. Niedługo przed końcem pierwszej połowy w starciu dość poważnie ucierpiał Felipe Melo. Wyglądało bardzo groźnie, gdyż przez chwile zwijał się z bólu na murawie. Szczęśliwie jednak po chwili wmaszerował na boisko z możliwością dalszej gry.
W drugiej połowie Genoa nieco zaostrzyła sobie apetyt, na co wyraźnie wskazywało wystawienie Crespo. Gospodarze już na początku starali się przejąć inicjatywę. Niemniej jednak Juventini skutecznie odparli ataki uspokajając grę. Świetnie na lewym skrzydle spisywał się Marchisio pociągając lwią część akacji. Wielką szansę Bianconeri mieli około 54. minuty, kiedy to wysoką piłkę w polu karnym otrzymał Iaquinta. Nie zdołał jej jednak dobrze skleić i oddać groźnego strzału. Juventus zaczynał zdobywać coraz większą przewagę. Genoa osiadała coraz bardziej w defensywie, wystawiając się przy tym na ataki Bianconerich. Gospodarze grozę poczuli zwłaszcza około 64. minuty, kiedy to piłka po główce Camoranesiego poszybowała lekko nad poprzeczką. Swoją postawą ciągle pozytywnie zaskakiwał Marchisio, a rolę jeźdźca bez głowy grał Amauri. W 70. minucie swoją okazję miała Genoa, kiedy to Buffon ledwo wybronił strzał z dystansu. Dwie minuty później po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, piłkę do siatki wpakował Iaquinta. Sędzia jednak dopatrzył się spalonego. Można powiedzieć, że była to dyskusyjna sytuacja. Niestety w odpowiedzi, po dośrodkowaniu w pole karne Juventusu, Crespo tym razem skutecznie zdobywa bramkę, dającą prowadzenie Gospodarzom. Było to nie lada zaskoczenie, a Bianconeri musieli poświęcić chwilę czasu na otrząśnięcie. Nie dało się ukryć, że strzelony gol podciął Bianconerim skrzydła, co odbiło się również na kreatywności. Około 84. minuty Trezeguet otrzymał w polu karnym piłkę, którą natychmiast odegrał do tyłu, z czego skorzystał Chiellini strzelając bramkę. Sędzia jednak po raz kolejny dopatrzył się spalonego. To jednak nie koniec cudów. Około minutę później po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, piłkę odgrywał Chiellini, po czym Trezeguet strzelił bramkę wyrównawczą. Tym razem została ona uznana. Poniesieni szczęśliwym wydarzeniem Juventini chcieli poprawić następną bramką. Akurat wtedy jednak piłka się odbijała tak, jakby gospodarze mieli w sobie magnesy, a sędzia pod koniec meczu przypomniał sobie, że musi jeszcze zaznaczyć swoją obecność. Nie inaczej było w przypadku Genoi, która po twardo rozegranym meczu stała się jakaś taka bardziej delikatna. Bardzo nerwowa i emocjonująca końcówka nie wyłoniła jednak zwycięzcy. Nie da się ukryć, że dzisiaj zostały rozegrane piękne zawody, a każdy kibic może być z owego spektaklu zadowolony. Wynik co prawda nie jest pełnią szczęścia, ale bacząc na postawę gospodarzy, ten jeden punkt może być niezwykle cenny.
Genoa – Juventus 2:2 (1:1)
31′ Mesto, 76′ Crespo – 6′ Iaquinta (asysta Marchisio), 86′ Trezeguet (asysta Chiellini)
Genoa (4-3-3): Amelia – Biava, Moretti, Bocchetti, Rossi – Milanetto (67′ Kharja), Zapater, Mesto – Modesto (62′ Papastathopoulos), Floccari (46′ Crespo), Sculli
Ławka: Scarpi, Esposito, Palacio, Palladino
Trener: Gian Piero Gasperini
Juventus (4-3-3): Buffon – Grygera, Legrottaglie, Chiellini, Grosso – Poulsen, Melo, Marchisio (76′ Giovinco) – Camoranesi, Amauri (82′ Trezeguet), Iaquinta
Ławka: Chimenti, Zebina, Caceres, De Ceglie, Salihamidzic
Trener: Ciro Ferrara
Żółte kartki:57′ Bocchetti, 90+4′ Rossi – 81′ Melo, 85′ Iaquinta
Sędzia główny: Massimiliano Saccani
Statystyki:
| Genoa | vs | Juventus |
| 49% | posiadanie piłki | 51% |
| 2 | bramki | 2 |
| 3 | strzały na bramkę | 8 |
| 4 | strzały niecelne | 7 |
| 4 | spalone | 4 |
| 3 | rzuty rożne | 8 |
| 29 | faule | 20 |
| 2 | żółte kartki | 2 |
| 0 | czerwone kartki | 0 |
Zobacz także:
Relacja Live
Temat na forum
Tabela i rozkład kolejki Serie A
Terminarz Juventusu
Terminarz Serie A
Typer JuvePoland
0:1 Iaquinta
1:1 Mesto
Anulowany gol Iaquinty
2:1 Crespo
2:2 Trezeguet