A my chcemy 4-3-3!
Nowy model rodziny 1 + 2 (pan lub pani i dwa psy) ? Wina Tuska! Wzrost gwałtów w małżeństwach? Wina Tuska! Tak samo, jak to, że Biedronka nie chce wprowadzić kart, a panie za kasami ciągle proszą o drobniaki. Jednak coraz częściej mam wrażenie, że winny jest tu nie Tusk, a głos ludu, który opił się wina mszalnego i krzyczy. Niestety, ale podobną konsekwencją wykazują się ci, którzy po meczu z Galatasaray jeszcze mocniej domagają się zmiany taktyki na 4-3-3.
Do gry Juventusu w tym sezonie i decyzji Antonio Conte można mieć pewne zarzuty, tak jak do wcześniej wywołanego decydenta, ale niektóre z nich już przekroczyły granicę absurdu. Bo ja nie rozumiem co ma poślizgnięcie się a la Wawrzyniak Giorgio Chielliniego w meczu z Interem do ustawienia 4-3-3. Nie rozumiem co ma podanie piłki przez Bonucciego do Drogby, albo Buffona do zawodnika Chievo do gry 3 napastnikami. W końcu nie rozumiem co do tego ustawienia, mają stracone bramki ze stałych fragmentów gry w dwóch meczach z rzędu z drużynami, które wiadomo, że najgroźniejsze są właśnie w tym elemencie. Bo te drużyny już nawet nie chcą prowadzić przeciwko nam partyzantki i odpuszczają kontrataki. Zresztą słusznie czekają w okopach, aż sami wrzucimy między siebie granat. Ostatnio często w zupełności to wystarcza, a gdyby nie błędy sędziów na naszą korzyść, przynosiłoby to skutek jeszcze częściej.
Nie gramy najciekawszej piłki w ataku i już nie będziemy, przynajmniej przeciwko drużynom które w meczu z nami stawiają autobus, a jest on zazwyczaj jeszcze większy niż w poprzednim sezonie – taki piętrowy. Dlatego naturalną sytuacją jest to, że możemy zdobywać mniej goli niż w poprzednim sezonie, chociaż i tak w tym, piłkarze strzelają średnio dwie bramki w meczu. To nie jest chyba bardzo źle. Oczywiście jesteśmy pod formą, oczywiście może inna taktyka byłaby lepsza, a może nie, ale kto po ostatnich meczach agituje w sprawie zmiany ustawienia na 4-3-3, śmiem twierdzić, że pozamieniał się rozumiem ze Zdenkiem Zemanem. Gdyż problem, który trzeba załatwić od zaraz, na pewno nie tkwi w ustawieniu i ofensywie.
Problemem jest to że tracimy bramki. Jeśli chodzi o ich ilość to nie różni się ona niczym od ubiegłego sezonu (8 straconych bramek w 9 meczach), jednak zatrważająca jest ich jakość. Co by odpowiedział Jasio, gdyby Pani zapytała go w szkole – Powiedź misiu w dwóch słowach, jakie bramki traci Juventus? Że po świetnych akcjach rywali? Nie. Że po kontratakach? Nie. Jasio odpowiedziałby – Prze Pani, po błędach te gole – Chociaż pewnie wolałby złapać się za głowę i powiedzieć – Ja ### pitole.
Bo są to niezwykłe gole. Nie są efektem lepszego okresu gry rywala, nie wynikają, z tego, że piłkarze Juventusu po strzeleniu dwóch bramek, cofają się, trudno powiedzieć nawet żeby padały z kontrataków. Nie wynikają też z tego, że nie gramy w ustawieniu 4-3-3. Padają, bo albo ktoś się pośliznął, albo ktoś podał piłkę do rywala, albo bo ktoś zapomniał się ustawić na swoim miejscu.
“Myślałem, że już wygramy ten mecz” – powiedział Fabio Quagliarella bezpośrednio po spotkaniu z Galatasaray. I właśnie z tego one wynikają – z nastawienia zawodników, a nie ich ustawienia. Piłkarze już od początku grają tak jakby “myśleli, że już wygrali mecz”. I o zgrozo, myślą tak nawet w 87 minucie spotkania Ligi Mistrzów, które może decydować o awansie z grupy, mimo, że odzyskanie prowadzenia kosztowało ich bardzo dużo starań. Włoch powiedziałby o takich piłkarzach “duro” – słowo potocznie określające tępaka, kogoś komu opornie idzie uczenie się, wyciąganie wniosków.
Piłkarzy Juve bowiem nie nauczył ani mecz z Interem, ani też z Chievo. Ba, nie nauczyła ich nawet seria czterech meczów, w których pierwsi tracili bramki. A więc dalej tracimy gole – cytuje Jasia – “ja ### (pitole)” absurdalne, tak jak głosy, że taktyka 4-3-3 to zmieni.
Autor: Bartłomiej Olek – Bartek(Juventino)