Comolli gra o swój Juventus. Bez Ligi Mistrzów cały plan może stanąć pod znakiem zapytania
La Gazzetta dello Sport kreśli bardzo konkretny scenariusz dla Juventusu: awans do Ligi Mistrzów nie jest już tylko celem sportowym, ale warunkiem utrzymania całego letniego planu. W tle są Comolli, Spalletti, Chiellini, mercato, przyszłość Yildiza i ryzyko, że bez Europy Bianconeri będą musieli znacząco obniżyć ambicje.
Maj dopiero się rozpoczął, a wokół Juventusu znowu zrobiło się nerwowo. Remis z Hellasem Verona, drużyną już zdegradowaną, stanął w poprzek drogi Bianconerich do Ligi Mistrzów i sprawił, że ostatnie trzy kolejki sezonu nabrały zupełnie innego ciężaru. La Gazzetta dello Sport pisze wprost: w Continassie nie ma już czasu na wielki strach, ale sama obawa jest jak najbardziej realna. Juventus wciąż ma los w swoich rękach, ale ewentualne wypadnięcie z pierwszej czwórki miałoby skutki wykraczające daleko poza tabelę. To nie byłaby tylko sportowa porażka. To byłby problem finansowy, wizerunkowy i transferowy, który mógłby zmienić letnie plany Damiena Comolliego już na starcie jego pracy w Turynie.
Dziennik ujmuje to mocno: “Comolli gra o swój Juventus”. Francuz ma przygotowywać projekt nowej drużyny, ale bez Ligi Mistrzów pole manewru stałoby się znacznie węższe. Według Gazzetty w przypadku sportowego niepowodzenia jedynym naprawdę pewnym punktem pozostałby Luciano Spalletti. Były selekcjoner reprezentacji Włoch został sprowadzony nie tylko po to, by dokończyć sezon, ale także po to, by rozpocząć nowy projekt. Nawet bez Champions League to właśnie on miałby być centralną postacią odbudowy.
Ważną rolę ma też odgrywać Giorgio Chiellini. W gazecie pada sugestywne zdanie: “W przypadku europejskiego niepowodzenia Spalletti byłby jedynym stałym punktem. Chiellini mocnym człowiekiem na najbliższą przyszłość”. To istotny sygnał. Juventus szuka stabilności, a Chiellini ma być jednym z tych, którzy nadają kierunek klubowi nie tylko z poziomu gabinetu, ale także mentalności. Problem polega na tym, że nawet najlepszy plan potrzebuje tlenu. A tym tlenem jest Liga Mistrzów.
Comolli pod presją rynku
Comolli rozpoczął pracę w Juventusie niedawno, ale bardzo szybko może znaleźć się w centrum najważniejszych decyzji. Gazzetta zauważa, że bez Champions League zniknęłaby duża część atrakcyjności klubu na rynku. Dla wielu zawodników sam Juventus nadal pozostaje marką, ale brak najważniejszych rozgrywek może sprawić, że rywale z Europy będą mieli dużo łatwiejsze argumenty.
Przykładem ma być Bernardo Silva. Portugalczyk pasuje do profilu piłkarza, który mógłby odmienić jakość gry Juventusu między liniami, ale taki transfer ma sens przede wszystkim przy awansie do Ligi Mistrzów. Bez niej rozmowy z zawodnikiem tej klasy byłyby znacznie trudniejsze, a być może wręcz nierealne. Gazzetta przypomina też poprzedni sezon europejski. Juventus, przez odpadnięcie z Ligi Europy po dwumeczu z PSV Thiago Motty, stracił niemal 80 milionów euro w porównaniu ze ścieżką, którą mógłby dać dłuższy udział w pucharach. Brak awansu do Champions League teraz oznaczałby nie tylko mniejsze przychody, ale też zamknięcie drzwi przed częścią prestiżowych operacji.
Yildiz i cień Realu
Najbardziej delikatny temat dotyczy Kenana Yildiza. Juventus chce budować wokół niego przyszłość i nie zamierza wystawiać Turka na sprzedaż. Gazzetta podkreśla jednak, że Real Madryt obserwuje sytuację. Po rozczarowującym sezonie w Hiszpanii Florentino Perez będzie szukał mocnych odpowiedzi, a w Madrycie już teraz patrzą na zawodników, którzy mogą podnieść poziom drużyny. Yildiz jest zakochany w Juventusie, w koszulce i w Turynie, ale bez Ligi Mistrzów klub znalazłby się w trudniejszej pozycji. Bianconeri mogą mówić “nie” każdej propozycji, ale brak LM sprawia, że presja finansowa i sportowa rośnie. Zwłaszcza gdy mowa o zawodniku młodym, rozpoznawalnym i mającym miejsce w największych drużynach.
Dziennik zwraca uwagę, że podobna logika dotyczy także innych nazwisk. Conceicao, Bremer, Thuram czy Vlahović to piłkarze, których przyszłość będzie oceniana przez pryzmat ostatnich kolejek i kwalifikacji do Ligi Mistrzów.
Vlahović, Conceicao, Bremer i Thuram w tej samej układance
Przyszłość Vlahovicia pozostaje jednym z najważniejszych tematów lata. Rozmowy o kontrakcie są otwarte, ale bez Champions League nawet propozycja dla Serba byłaby trudniejsza do sformułowania. Klub musi uważać na koszty, a sam zawodnik również będzie patrzył na poziom sportowy projektu.
Przy Conceicao sytuacja jest inna, ale równie istotna. Portugalczyk daje jakość, której Juventusowi często brakuje, jednak jego przyszłość również zależy od tego, jaki zespół Bianconeri będą mogli zbudować na kolejny sezon. Podobnie Bremer, który jeszcze niedawno wydawał się nietykalny, a dziś coraz częściej pojawia się w rozważaniach rynkowych. Thuram z kolei ma potencjał, ale ostatnie problemy fizyczne i zarządzanie jego formą pokazują, że Juventus potrzebuje szerszej, mocniejszej kadry.
Wszystko sprowadza się więc do jednego: bez Ligi Mistrzów Comolli nie będzie budował z pozycji siły. Będzie raczej łatał, ciął, wybierał i rezygnował z części pomysłów.
Liga Mistrzów jako granica między projektem a oszczędnościami
Gazzetty przypomina, jak mocno Liga Mistrzów wpływa na rachunki klubów. To prawdziwa kopalnia przychodów dla tych, którzy potrafią się do niej dostać. Przykłady włoskich zespołów pokazują skalę różnic: Atalanta, która odpadła w 1/8 finału, miała zarobić około 70 milionów euro, Inter i Juventus po odpadnięciu w play-offach odpowiednio około 71 i 64 milionów, a Napoli, zatrzymane w pierwszej fazie, około 48 milionów. Dla Juventusu to nie są dodatki do budżetu, ale fundament całego planowania. Bez tych pieniędzy letnie mercato musiałoby wyglądać inaczej. Mniej wielkich nazwisk, więcej okazji, więcej wypożyczeń, więcej kompromisów.
Dlatego końcówka sezonu ma znaczenie większe niż zwykła walka o czwarte miejsce. To może być moment, który zdecyduje, czy Juventus Comolliego zacznie się od ambitnej przebudowy, czy od serii ograniczeń. Spalletti ma pozostać punktem stałym. Chiellini ma być człowiekiem najbliższej przyszłości. Ale to Comolli musi dostać warunki, by zbudować drużynę, która nie będzie tylko gonić za minimum.
A te warunki nazywają się Liga Mistrzów.