Del Piero bezlitosny dla włoskiej piłki: “Wszyscy myślą tylko o własnym tyłku”
To nie był zwykły wywiad. Del Piero punkt po punkcie rozlicza włoski futbol i nie gryzie się w język ani przez sekundę.
Alessandro Del Piero bez filtrów. Legenda Juventusu w podcaście Sky Calcio Unplugged mówi otwarcie o stanie włoskiej piłki po trzecim z rzędu braku awansu na mundial. To jednak nie tylko analiza kryzysu – były kapitan Bianconerich wraca także do własnych doświadczeń z reprezentacją i Juventusem, porusza temat przyszłego selekcjonera oraz odnosi się do roli danych w nowoczesnym futbolu.
Od czego zacząć… Conte selekcjonerem?
Del Piero wyjaśnił: “Inni przeanalizowali jak odbudować się od podstaw. Być może niektórzy mieli więcej czasu niż my, ale są też tacy jak Niemcy, którzy byli w podobnej sytuacji jak my – mieli odwagę podjąć określone działania i trzeba działać na wielu płaszczyznach. To nie jest tylko kwestia prezesa federacji, którego dziś wszyscy wskazują jako głównego odpowiedzialnego, bo stoi na czele tego procesu.
Dlatego wszystkie te negatywne emocje muszą z czasem przerodzić się w chęć reakcji i odbudowy – trzeba wrócić do gry, uczyć się i pracować nad rozwiązaniem problemów, robiąc to z entuzjazmem, który dziś musimy w sobie odnaleźć. Trzeba zrobić to w sposób, który zawsze charakteryzował Włochów – w najtrudniejszych momentach potrafiliśmy wyzwolić nową energie, kreatywność, determinację i rozwiązania, a mistrzostwa świata z 1982 i 2006 roku są tego dowodem. Trzeba to zrobić także teraz, choć mam wrażenie, że jesteśmy dziś bardzo daleko od rozwiązań“.
Na temat ewentualnej kandydatury Antonio Conte na selekcjonera reprezentacji Włoch: “Nie mam pojęcia, ale na pewno może to zrobić. Ma wszystkie cechy i już to robił. Kiedy masz ludzi o dużym formacie jako człowieka i wysokiej jakości sportowej… to oczywiście kandydat do tej roli”.
“Niech każdy mówi o tym, na czym się zna!”
Del Piero kontynuował swoją analizę: “Uważam, że pomysły, jakie można mieć w dzisiejszym futbolu, powinny być przedstawiane i omawiane w odpowiednim środowisku, razem z innymi ludźmi, w zespole. Zawsze grałem w drużynie i w to wierzę – nie może być jednego kozła ofiarnego, tak samo jak nie może być jednej osoby, która rozwiąże wszystkie problemy, to tak nie działa. Mamy braki w bardzo wielu obszarach w porównaniu do innych i chcę podkreślić, że to jest problem męskiej piłki, podczas gdy piłka kobieca i inne sporty osiągają znakomite wyniki. To bardzo konkretny problem i musimy dokładnie przeanalizować, co nie funkcjonuje we włoskiej piłce męskiej, bo inaczej wygląda to tak, jakby wszystko było katastrofą.
Przecież mamy za sobą jedne z najlepszych igrzysk olimpijskich w historii, mamy tenisistów w czołowej dziesiątce świata, w tym Sinnera. Co to oznacza? Że talent istnieje, tylko przeniósł się do innych dyscyplin, które miały odwagę się zmienić i obrać inne ścieżki rozwoju – jak tenis, który postawił na odbudowę właśnie w taki sposób. Nie wiem natomiast, czy futbol ma dziś tyle cierpliwości, czasu i odwagi, by podjąć określone decyzje“.
“Nie można tracić tożsamości”
Jak więc działać? Del Piero tłumaczy: “Trzeba usiąść i przeanalizować sytuację: szkolenie młodzieży nie funkcjonuje dobrze, stadiony nie funkcjonują dobrze, inwestycje nie funkcjonują dobrze, gra znacznie mniej Włochów. Są rzeczy, które można poprawić, inne – trochę trudniej. Te, których nie da się łatwo zmienić, zależą również od ludzi: od prezesów w dół potrzebne są rozsądne decyzje. Kiedyś futbol był bardzo lokalny, w tym sensie, że kluby były własnością ludzi związanych z danym miejscem i zarządzane przez lokalne środowiska. W Turynie byli sami ludzie z Turynu, w Mediolanie z Mediolanu, w San Vendemiano – moim miasteczku – wszyscy byli z San Vendemiano…
Mówię o tym dlatego, że zbyt duże otwarcie sprawia, że traci się przywiązanie do miejsca i pewną tradycję. Poza największymi klubami rzuca się w oczy właśnie to, jak silna jest tożsamość drużyn w innych krajach. Mam na myśli choćby Bilbao czy Sevillę w Hiszpanii: tożsamość klubu dziś w wielu przypadkach się rozmywa. To temat zespołowy, który trzeba podjąć – trzeba zrobić krok wstecz i powiedzieć sobie jasno: nie jesteśmy już najlepsi, ani nawet drudzy czy trzeci. Pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie, że nie jesteśmy tym, za kogo się uważamy ani tym, kim każe nam być nasza duma. Dumę trzeba odłożyć na bok i postawić na pokorę, gotowość do zmiany i chęć nauki“.
“Myśli się tylko o ratowaniu własnej dupy!”
Analiza byłego numeru 10 Juventusu jest chłodna i bezpośrednia: “Są ludzie, którzy robią rzeczy dobrze, dlatego trzeba im się przyglądać – to nie jest tylko kwestia pieniędzy. Uważam, że jest wiele aspektów, dlatego potrzebny jest kompletny zespół na każdym poziomie, komunikacja i wspólny cel, a także chęć reprezentowania czegoś więcej niż tylko ratowanie własnej dupy. W gruncie rzeczy wszyscy o tym myślimy, ja też. Czy mówię też o wypowiedziach na zewnątrz? Tak. To ciągłe mieszanie kart na stole: projekt musi być projektem, trzeba szanować etapy – dziś wszystko bardzo szybko się wypala.
Są kariery trenerów, które przechodziły przez momenty niemal katastrofalne. Myślę o Gasperinim w Bergamo – jeśli się nie mylę, przegrał pięć meczów z rzędu, ale mieli odwagę go zostawić i od tego momentu zaczęła się jego droga w górę. Wcześniej jego kariera nie była tak imponująca jak później. Z tamtą Atalantą stał się dla klubu kimś wyjątkowym. Ale myślę też o Allegrim czy Ancelottim: kiedy był ze mną w Juventusie, dwa razy kończył sezon na drugim miejscu i wydawało się, że jest najgorszym trenerem na świecie, a chwilę później spotkaliśmy go w finale Ligi Mistrzów jako rywala. Ludzie są – czasami po prostu coś nie działa. Tylko tyle“.
“Piłkarzy się nie tworzy”
Na temat rozwoju zawodników Del Piero powiedział: “Często słyszymy o ‘tworzeniu piłkarzy’, ale piłkarza się nie tworzy – trzeba go kształtować, pomóc mu dojść na odpowiedni poziom. A pomagać to nie znaczy zawsze mówić “tak”, tylko stawiać go również przed wyborami. To też inne pokolenie niż moje, dlatego w niektórych sytuacjach czuję się ograniczony w wyrażaniu swojego zdania: jeśli nie jestem czegoś pewien, wolę tego nie mówić. I tak powinno robić wielu, bo dziś każdy wypowiada się na każdy temat, szczególnie o piłce – także ludzie spoza środowiska, którzy działają na przykład w polityce.
Nie można mówić jak kibic – jeśli jesteś politykiem, mów jak polityk i zajmuj się sprawami jak polityk, tak jak zrobił minister sportu. Można się z nim zgadzać lub nie, ale ma prawo wypowiadać się o sporcie we Włoszech. Nie róbmy zamieszania: jeśli ja zacznę mówić o polityce czy inżynierii kosmicznej, mogę powiedzieć, co chcę albo co przeczytałem w internecie – może po prostu bardziej lubię jednego inżyniera niż drugiego i dlatego wypowiadam się lepiej o nim. Tak to dziś działa.
Jeśli jesteś po jednej czy drugiej stronie – w polityce albo w piłce – to wszystko, co robi twoja strona, jest dobre, a inni się mylą. A czy nie byliśmy mistrzami środka, tymi, którzy potrafili zawsze znaleźć rozwiązania?! Reprezentacja powinna być jednością pod każdym względem. Oczywiście, też próbowaliśmy wszyscy być blisko kadry, bo awans na mundial był bardzo ważny. Ale jeśli pytasz mnie, jak było za moich czasów, to powiem, że nie baliśmy się grać – wyjazd na kadrę oznaczał walkę z nożem między zębami i kaskiem na głowie“.
Dualizm Totti – Del Piero i młodzi dziś
Wracając do przeszłości, by spojrzeć w przyszłość, Del Piero powiedział: “Na przykład mówię o kluczowym okresie rywalizacji Totti – Del Piero: ja byłem z Juventusu i cały Rzym był przeciwko mnie, a z drugiej strony cały świat Juventusu był przeciwko niemu. Tak to wyglądało i było to znacznie bardziej ostre niż dziś. To inne czasy, nie można ich porównywać – trzeba patrzeć na dzisiejszy świat, na dzisiejszych chłopaków i ich przyzwyczajenia. Brawo dla Pisacane, którego osobiście nie znam, ale pamiętam jego wypowiedzi jeszcze z czasów, gdy był piłkarzem (śmiech) – on, podobnie jak inni trenerzy, jak choćby Grosso, starają się budować określoną relację z zawodnikami. Nie wiem, czy dziś w piłce młodzieżowej wygląda to tak samo: jest tyle rzeczy do zrobienia, trenerzy są tak słabo opłacani, a jednocześnie narzekamy, że trzeba płacić za szkółki piłkarskie.
To jest walka każdego z każdym i w ten sposób nie da się iść do przodu. Trzeba postawić się w sytuacji, w której rozumie się, jak znaleźć równowagę – robi się to krok po kroku, drużyna po drużynie, aż dochodzi się do reprezentacji. Najpierw trzeba być rozsądnym człowiekiem u siebie w domu: jeśli nie jestem taki u siebie, jak mam być taki na zewnątrz? Wszyscy skupiamy się na sobie, bo żyjemy w specyficznym momencie jako kraj i jako świat – spróbujmy znaleźć rozwiązania. Ja skłaniałbym się właśnie ku temu.
A potem kluczowa jest odpowiedzialność – są momenty, w których trzeba powiedzieć: „Pomyliłem się, dziękuję i do widzenia!”. Nie ma w tym nic złego, a dziś świat pcha nas w stronę tego, żeby tego nie mówić. A przecież nie ma w tym żadnego problemu! Ja sam myliłem się wiele razy – czasami to mówiłem, czasami nie, ale w środku zawsze o tym wiedziałem. I muszą być wokół ciebie ludzie, którzy powiedzą: „Nie, stary, popełniłeś błąd!”. Twój przyjaciel, kolega z drużyny, trener. Ale spokojnie, bez ciągłego obwiniania, bez traktowania tego tak, jakby zawalił się świat. Trzeba iść dalej: Messi i Ronaldo też marnowali rzuty karne“.
“Ja trenerem? Myślę, że…”
Na temat ewentualnej pracy trenerskiej Del Piero powiedział: “Jeśli posłuchasz moich byłych kolegów, którzy dziś są trenerami, powiedzą ci, że nigdy nie będę w stanie tego robić! Widzę ich wykończonych, mówią mi: „Ale, jest za dużo rzeczy do ogarnięcia, za duży chaos, 24 godziny na dobę.
Podczas kursu zobaczyłem też, jak bardzo zmieniła się dziś piłka w porównaniu do czasów, kiedy zaczynałem. Są liczby, które to pokazują: na przykład w moich pierwszych latach w Juventusie – a mówimy o absolutnym topie – mieliśmy dwóch fizjoterapeutów, lekarza, który nie był codziennie na treningach, cztery osoby w sztabie: trenera, asystenta, trenera przygotowania fizycznego i trenera bramkarzy, sekretarza, team managera, rzecznika prasowego i 23-24 zawodników. Dziś osób w sztabie, które nie są piłkarzami, jest ponad dwa razy więcej w tej samej drużynie. To znaczy, że liczba ta się podwoiła – pojawiły się nowe role, także po stronie klubu, jak analitycy meczowi czy nawet całe agencje zajmujące się komunikacją.
Trener musi dziś zarządzać znacznie większą liczbą rzeczy i ludzi. A jeśli jest coś trudnego do zarządzania, to są to właśnie ludzie – trzeba mieć doświadczenie, żeby odpowiednio dobierać współpracowników, a często nie wszystkich wybiera sam trener. Czy ja byłbym w stanie to robić? Nie mam najmniejszego pojęcia, bo nigdy tego nie robiłem. Gdybym kiedyś się na to zdecydował, na pewno byłoby to dla mnie ekscytujące: kiedy jestem na stadionie i widzę trenerów wygrywających mecze, a także słyszę kolegów, którzy tego doświadczają, to jest coś pięknego.
Musisz myśleć o wszystkim, a jednocześnie mieć świadomość, że to, co zaplanowałeś, może nie mieć żadnego znaczenia – jeden moment może rozstrzygnąć mecz, ktoś może go wygrać albo zmarnować rzut karny. Są ogromne wzloty i upadki, a emocje po meczu są niesamowite. Nie wiem, czy dziś postawiłbym się w takiej roli – być może za rok lub dwa tak, ale na razie nie czuję jeszcze takiej potrzeby. Podoba mi się to, co robię teraz, i chcę rozwijać się także w innych obszarach, nie tylko w kierunku pracy trenerskiej“.
“3-5-2? W Europie tak się nie wygrywa…”
Czy Del Piero jako trener postawiłby na często dyskutowane ustawienie 3-5-2? “Drużyny, które wygrywają, grają czwórką obrońców, więc warto zadać sobie to pytanie. Ale jeśli w twojej lidze większość zespołów gra trójką z tyłu, musisz się w pewnym stopniu dostosować. To są właśnie trudne decyzje dla trenera – łatwiej jest, gdy wiesz, że wszystkie drużyny grają w ten sam sposób. Ale w Europie zwycięzcy tak nie grają! Czy grałbym z „dziesiątką”, klasycznym rozgrywającym? No to oczywiste pytanie! Trzeba pamiętać, że trafiłem na bardzo dobry okres dla zawodników z numerem 10 – wtedy zaczęto też wymagać od nich powrotów do defensywy…
Przeszliśmy od „dziesiątki”, która miała tylko asystować, strzelać gole i robić efektowne zagrania, do „dziesiątki”, która musiała także ciężko pracować w obronie. I to było naszym szczęściem – w moim pierwszym Juventusie, z którym wygraliśmy Puchar Interkontynentalny i Ligę Mistrzów, panowała pełna współpraca całej drużyny. Wchodzimy tu w temat, który dotyka wielu innych aspektów: piłka nożna to nie tylko taktyka czy dobór zawodników, ale także honor, odpowiedzialność, szacunek i odwaga – wszystkie te rzeczy są fundamentalne dla drużyny i każdy musi je w odpowiednim momencie pokazać“.
Ten gol przeciwko Fiorentinie
Wracając do przeszłości, Del Piero opowiedział o jednym z najbardziej pamiętnych momentów swojej kariery: “Masz w głowie coś w rodzaju skanera sytuacji i kiedy jesteś w ruchu, próbujesz wyobrazić sobie, gdzie poleci piłka, w jakiej jesteś pozycji w polu karnym – to błyskawiczna analiza, biorąc pod uwagę, że są też zmienne, których nie znasz. W podobnej sytuacji kiedyś rozwaliłem sobie kolano, bo uderzyłem z powietrza, nie widząc nadbiegającego rywala. W meczu z Fiorentiną nie wiedziałem, gdzie jest przeciwnik, więc policzyłem tylko to, co mogłem: wejść w tor lotu piłki w momencie, gdy tam dotrze, żeby ją opanować.
Kiedy zorientowałem się, że jestem już w polu karnym, pomyślałem, że nikt nie spodziewa się, że od razu uderzę – i ta myśl przerodziła się w dość nienaturalny ruch, strzał zewnętrzną częścią prawej stopy, który wpadł w róg bramki, z odrobiną szczęścia. Powiedzmy sobie jasno – na szczęście trzeba zapracować. Gdybym nie uderzył, piłka nie mogłaby tam wpaść. Przyjęcie nie było łatwe, rywal pewnie od razu by mnie zaatakował, więc zdecydowałem się od razu strzelić i zobaczyć, co się stanie – i wydarzyło się coś niewyobrażalnego.
Nie zaczynaliśmy wtedy w ustawieniu z trójką z przodu. Po porażce w Foggii spojrzeliśmy sobie w szatni w oczy i zastanawialiśmy się, co właściwie robimy – nie tyle przez sam wynik, bo Foggia była wtedy bardzo mocna i grała świetnie, ale przez sposób, w jaki zagraliśmy. Przed meczem z Fiorentiną już przeszliśmy na trójząb w ataku, wróciliśmy po tej porażce z chęcią grania na 2000 procent, z pełnym poświęceniem. Ale to zwycięstwo z Fiorentiną dało nam przekonanie, że możemy wygrać w każdej chwili. Przegrywaliśmy 0-2, ale na to nie zasługiwaliśmy – mieliśmy więcej sytuacji, tylko nie potrafiliśmy ich wykorzystać…
Fiorentina była wtedy liderem, my goniliśmy, ale ani przez moment nie zmieniliśmy naszego celu: przez całe 90 minut myśleliśmy tylko „jedziemy na 2000, odwrócimy to”. Kiedy osiągasz coś takiego, to jakbyś wszczepił sobie chip w głowie, który mówi ci: „Skoro zrobiłem to raz, mogę zrobić to zawsze. Włącza się coś innego: kiedy mówimy o mentalności, o meczach, które zmieniają sezon, przenoszą cię na wyższy poziom. To nie znaczy, że jesteś już gotowy na ten poziom – ale my mieliśmy ogromny głód“.
Przykłady Baggio i Viallego
O głodzie zwycięstw w tamtym Juventusie Del Piero mówił: “Głód mieli też mistrzowie z tamtej drużyny: Baggio wygrał mniej, niż mógł osiągnąć, Vialli zdobył historyczne scudetto z Sampdorią, ale w Juventusie nie zaznaczył się tak, jakby chciał. A wokół byli młodzi, głodni jak wilki – jak ja, Ravanelli, który miał mentalność za pięciu, byli też Torricelli i Di Livio, Ferrara i Conte, a także Jugović, który dziś pewnie byłby piłkarzem wartym 150 milionów.
To właśnie robi różnicę: kiedy łączysz taką sytuację z głodem zmiany tego, co się dzieje – tym bardziej że Juventus nie wygrał scudetto od dziewięciu lat – pojawia się też poczucie misji, które cię napędza. Ale trzeba umieć podtrzymywać tę motywację codziennie, nie raz w tygodniu. Radości z wygranych nie ma wiele, to prawda, ale zawsze stawiasz się w sytuacji, w której możesz zwyciężyć. Czy to musi być w grupie? Tak, na szczęście zawsze jest jakość, która decyduje o tym, czy ktoś jest lepszy czy gorszy – ale widać to w tysiącu rzeczy, nie tylko w umiejętnościach technicznych.
W przeciwnym razie wielu wielkich talentów z przeszłości wygrałoby znacznie więcej. To złożona sprawa. Czynnik ludzki jest kluczowy: jeśli zapytasz dowolnego trenera, powie ci, że kiedy wygrywał, prowadził drużynę, która w tamtym sezonie była lepsza od innych właśnie pod względem ludzkim“.
Wybór piłkarzy i… ludzi: “Moggi i Galliani…”
Czy klub ma obowiązek wybierać nie tylko piłkarzy, ale też ludzi? “Tak! Era takich postaci jak Moggi czy Galliani… to byli fenomeny w swoim fachu! Wiedzieli nawet, ile razy idziesz do toalety na wakacjach! To była niemal obsesyjna znajomość zawodnika na poziomie osobistym, wręcz jak u stalkera: im lepiej znasz ludzi, z którymi pracujesz, tym więcej jesteś w stanie z nich wyciągnąć.
W przeciwnym razie musisz bardziej ufać, polegać na intuicji, na innych cechach albo na danych… (Del Piero przykłada rękę do czoła – przyp. red.). Nie jestem przeciwny danym, ale nie można opierać się tylko na nich! Dziś dane mają swoją wartość, są ważne, ale trzeba je odpowiednio interpretować. Ktoś wykonał 150 podań – okej, ale gdzie? Do przodu czy do tyłu? I w jakich sytuacjach? Jeśli podajesz do tyłu, to ja też mógłbym dziś grać w wieku 50 lat.
I pod jaką presją to robisz? Graszz w beniaminku? Jesteś w środku tabeli? Masz obowiązek wygrywać? To wszystko zmienia kontekst. Dziś mamy ciekawy projekt jak Como – dziś nie mają obowiązku wygrywać, ale jeśli będą się tak rozwijać, za rok czy dwa już będą go mieli. Trzeba też pamiętać, że wszystko się zmienia – środowisko, zawodnicy, wszystko. Dlatego niektórzy piłkarze osiągali wielkie rzeczy w jednych klubach, a w innych już nie“.
“Yildiz? Zasługuje na to, co ma! Yamal…”
Czy dziś jest włoski piłkarz z potencjałem na wielkiego mistrza, także pod względem mentalnym? “Nie wiem, osobiście znam ich niewielu. Znam Yildiza i na pewno jest chłopakiem, który ma wszystkie cechy, by się rozwijać – i nie bez powodu z roku na rok robi postępy: to nie tylko dane, to widać gołym okiem. Robi to w drużynie, która przechodzi trudny moment. A pod względem ludzkim to chłopak, który nie raz pokazał, że zasługuje na to, co ma.
Nie znam innych zawodników, którzy są wyjątkowi, być może takim jest Yamal – najmłodszy i najbardziej utalentowany ze wszystkich – ale nie znam go jako człowieka, więc mogę tylko powiedzieć, że oglądanie takich piłkarzy to coś niesamowitego. Mam wrażenie, że nie będzie już drugiego Messiego czy Ronaldo: rosną inni zawodnicy, z własnymi cechami i własnym sposobem rozumienia futbolu.
Yamal jest imponujący, ale jeśli zaczniemy go krytykować, że w jakimś meczu nie pociągnął drużyny… uważajmy – ma 18 i pół roku! Zmienił się sposób podejścia do piłki w porównaniu do moich czasów – choćby to, że Yamal wbija szpile Realowi czy wrzuca coś na Instagramie. W jego przypadku dochodzi jeszcze ogromna rywalizacja między Realem a Barceloną, która wykracza poza sam futbol.
Na pewno jest innym typem niż Yildiz, ale nie chcę go oceniać, bo to nie jest fair. Trzeba też podkreślić, że żyjemy w innych czasach – widzę to jako ojciec, nie ma co ukrywać. Młodzi mają inne pomysły, inne tempo życia: można próbować ich zamknąć w jakichś ramach, ale jedyne, co naprawdę nas ratuje, to wiedza i zrozumienie, a nie zakazy“.
“Za dużo mówimy młodym, co mają robić”
Del Piero na temat pracy z młodymi zawodnikami: “Również w piłce za bardzo mówimy młodym, co mają robić. W innych krajach nie ma takiego zakazywania wszystkiego jak u nas: ‘Nie trać piłki’. Ale dlaczego nie tracić piłki? Świetna rada! Dlaczego w wieku 16 lat jesteśmy tak samo dobrzy jak inni, a nawet lepsi, a potem już nie? Czego wtedy brakuje? Szukajmy przyczyn, a nie tylko skutków.
Dlaczego nasi piłkarze w wieku 18-19 lat nie są na poziomie tych z Bośni? Co nie działa w naszym systemie, że dochodzi do takich sytuacji? W czym jesteśmy mocni, a w czym nie? Potrzebny jest proces – powolny i nieunikniony. To nie może być coś, co wydarzy się szybko!“
Rozstanie z Juventusem
Na koniec Del Piero wrócił do swojego odejścia z Juventusu: “Tak i nie. Wiedziałem, że to nie będzie gest, który zostanie łatwo zaakceptowany – to na pewno. W tamtym czasie komunikacja była skomplikowana, ale zaczęło się robić coraz bardziej nachalne to, że jestem tam dla pieniędzy, że chcę pieniędzy, że już zarobiłem dużo… Ja lubię pieniądze, jasne – ale jeśli jest coś, co mnie wkurza, to sprowadzanie mojej pracy, zwłaszcza w tamtym okresie po 2006 roku, wyłącznie do pieniędzy. Gdyby chodziło mi tylko o to, odszedłbym już w 2006 roku“.
Ostatnie scudetto w barwach Juventusu
Na zakończenie Del Piero powiedział: “Panowało duże napięcie, a jednocześnie graliśmy o scudetto – mieliśmy świadomość, że możemy to zrobić. Startowaliśmy z poziomu siódmego miejsca rok wcześniej, ale potem przyszli Vidal, Pirlo… Nie mieliśmy tego od razu w głowie, ale z meczu na mecz rosła nasza pewność siebie. Conte bardzo mocno wszedł nam do głów, a my, „starzy”, daliśmy mu ogromną dostępność i zaangażowanie – stworzyło się idealne środowisko.
To scudetto było perfekcyjnym domknięciem pewnego cyklu po 2006 roku i nie chciałem, żeby ten klimat został zniszczony. Cała sytuacja zaczynała już wszystkich męczyć – mój kontrakt był tematem, który rozpraszał, mówiło się, że wywieram presję na drużynę. Ale jaką ja wywierałem presję? Jeśli już, to robiłem to źle… Kiedy ten temat zniknął, nieprzypadkowo zaczęły dziać się dobre rzeczy – w tym moje dwa gole, w tym ten przeciwko Lazio, który był kluczowy dla naszego triumfu. Dlatego mówię: tak i nie – byłem trochę nieświadomy. Czy myślałem tylko o wygrywaniu? Tak. Bo dla mnie to jedyna rzecz, która się liczy“.
Jeśli ktoś jeszcze miał wątpliwości co do skali problemu, słowa Del Piero je rozwiewają. To nie jest chwilowy kryzys – to sygnał, że coś w fundamentach przestało działać.