#FINOALLAFINE

Czy włoski futbol wyjdzie z apteki?

Czy Juventus straci zdobyty osiem lat temu Puchar Europy i inne trofea? W piątek turyński sąd skazał na 22 miesiące więzienia klubowego lekarza, który faszerował niedozwoloną farmakologią największe gwiazdy futbolu, z Zinedine’em Zidane’em na czele.

Prokurator Raffaele Guariniello, wielki wróg dopingu w piłce nożnej, rozpoczął osiem lat temu śledztwo. Zbadał, co robił sztab medyczny Juventusu w latach 1994-98, kiedy najbardziej utytułowana włoska drużyna odnosiła fantastyczne sukcesy – trzykrotnie zdobyła mistrzostwo Włoch, wygrała Ligę Mistrzów i wywalczyła Puchar Interkontynentalny, czyli nieoficjalny tytuł klubowego mistrza świata. Doktora Ricardo Agricolę i dyrektora generalnego “Starej Damy” – jak nazywa się turyńczyków – Antonio Giraudo oskarżył o “sportowe oszustwo”. Ten ostatni został uniewinniony, pierwszego skazano za aplikowanie graczom EPO, syntetycznego hormonu stymulującego produkcję czerwonych krwinek.

Przed sądem zeznawali byli gwiazdorzy Juve – wybierany na najlepszego piłkarza Europy Roberto Baggio, jego partnerzy z reprezentacji Gianluca Vialli i Christian Vieri oraz Zidane. Wszyscy oświadczyli, że nigdy świadomie nie zażywali nielegalnych substancji. Vialli skarżył się, że jest z góry traktowany jak winny i konieczność składania zeznań go upokarza. Zidane przyznał się tylko do przyjmowania kreatyny, żelaza i witamin, czasem dożylnie. “Potrzebowałem tego, by grać 70 meczów rocznie” tłumaczył. W Realu Madryt, gdzie dziś występuje, kreatyny się nie stosuje, zabroniona jest także m.in. w pływaniu, podnoszeniu ciężarów i lekkiej atletyce, nie ma jej natomiast na czarnej liście Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego.

Według świadka oskarżenia, prof. farmakologii na uniwersytecie w Pavii Gianmartino Bertiego, klubowa apteka wystarczyłaby do zaopatrzenia całego szpitala. Przechowywano w niej 281 różnych leków – tyle nie byłoby potrzebne nawet, gdyby wszyscy piłkarze chorowali przez okrągły rok. Wynik badań krwi byłych zawodników – Angelo di Livio i Didiera Deschampsa – wykluczałyby ponoć ich udział wyścigu Giro d’Italia (EPO jest bardzo popularne wśród kolarzy).

Na razie Agriccoli nie będzie mógł “tylko” wykonywać zawodu. Emiliana Olivetti, jego adwokat, zapowiada apelację na przyszły rok, kiedy znane będą wszystkie szczegóły uzasadnienia werdyktu. “Tak czy owak to był raczej proces wymierzony w futbolowy system niż w mojego klienta” powiedziała. Linia obrony opierała się m.in. na tezie, że część substancji, o których rozprowadzanie oskarżano jej klienta, w piłce stosuje się powszechnie.

To stanowisko jest nieco zbieżne z prokuratorskim, bo Guariniello od lat realizuje misję oczyszczenia futbolu z dopingu, twierdząc, że problem wykracza poza sport, że w ostatnich 30 latach wspomaganie niedozwoloną farmakologią uśmierciło 165 zawodników. W sprawie przedwczesnych zgonów – w tym podczas meczów – Włoch także wszczął dochodzenie.

Sprawę Juventusu zainspirował wywiad udzielony w 1998 roku magazynowi “L’Espresso” przez Zdenka Zdemana. Czeski trener AS Romy, również uchodzący za “ideowca”, maniaka owładniętego obsesją uzdrowienia piłki, ogłosił wówczas, że włoskie calcio musi wreszcie “wyjść z apteki”, a jako głównego winowajcę rosnącej popularności dopingu wskazał “Starą Damę”. Wymienił nawet nazwiska Viallego i Del Piero, którzy jego zdaniem nie mogli rozwinąć muskulatury bez udziału chemii. – Masa ich ud nagle ogromnie się zwiększyła – dziwił się.

O aferze niewiele mówiło się w Europie, ale we Włoszech była głośna. Półtora roku temu, przed finałem Ligi Mistrzów w Manchesterze (Juventus – Milan), mediolański lekarz co rusz rzucał niedwuznaczne aluzje (“jak mogą biegać cały dzień, skoro to niemożliwe”), ciągnąć za język trenera Marcello Lippiego próbowali też dziennikarze, ten ich jednak zbywał. Dziś Lippi prowadzi reprezentację Włoch, a niektórych jego byłych graczy – m.in. świetnego Holendra Edgara Davidsa – karano już dyskwalifikacją za doping.

Zeman, obecnie trener pierwszoligowego Lecce, jeszcze przed werdyktem żądał, by – w razie niekorzystnej dla turyńczyków decyzji sądu – pozbawić ich wszystkich trofeów. Zdaniem prasy inne kluby mogą oficjalnie wystąpić o sprawiedliwość. W latach 90. Francuzi odebrali mistrzostwo kraju Olympique Marsylia, kiedy wyszło na jaw, że prezes Bernard Tapie kupował mecze. Włoska federacja (FIGC) poinformowała, że z decyzjami poczeka na pełne uzasadnienie wyroku. Europejskie władze czekają na reakcję FIGC.

Rumuna Adriana Mutu, piłkarza Chelsea, który grał kiedyś w Serie A, zdyskwalifikowano niedawno na siedem miesięcy za zażywanie kokainy. Lekkoatleta wróciłby na bieżnię dopiero za dwa lata. Guariniello chce, by w futbolu obowiązywały takie same standardy antydopingowe jak w całym sporcie. “Zrobiliśmy dopiero pierwszy krok” oświadczył po werdykcie. Nie tylko jego zdaniem wybuch dopingowej bomby, jaka eksplodowała w kolarstwie, jest w piłce kwestią czasu.

Autor: Rafał Stec

Źródło: http://sport.gazeta.pl

Subskrybuj
Powiadom o
5 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Informacja zwrotna
Zobacz wszystkie komentarze
Alexxxxx
Alexxxxx
17 lat temu

Jeśli podawno in coś, o czym myśleli, że to zwykłe witaminy, to czemu mają Juventusowi odbierac puchary?! Za Pana Agricole, ktory faszerowal naszych graczy! Nielogiczne to wszystko, przez jednego nieudacznika ma paść cały mit Starej Damy!?

Chmura
Chmura
17 lat temu

Ja nie czaje jednego. Jak to jest mozliwe, że taką sprawę zaczyna se byle trener w pierwszym lepszym wywiadzie? Wogole z tego co wiem po każdym meczy jest kontrola dopingowa i w tamtych latach też była, a EPO jest na tyle popularnym środkiem,że z jego wykryciem nie powinno byc problemu (nie wiem jak było wtedy). Dla mnie to troche śmieszne.

wErOn
wErOn
17 lat temu

szkoda tych lat, tej radosci ;((

kolarz15
kolarz15
17 lat temu

Alexxxxx watpie zeby za tym wszystkim stał tylko zwykly lekarz.Ktos wyższy musiał mu kazac to podawac.

Kuba Napierski
Kuba Napierski
17 lat temu

:(Jesteśmy niewinni):