#FINOALLAFINE

Juventusu paragraf dwudziesty drugi


Włoski futbol wciąż ma twarz Andrei Pirlo. Próbowano za pomocą przeróżnych zabiegów socjotechnicznych i marketingowych zamienić go w twarz Mario Balotelliego, ale się nie udało. Tak samo jak nie da się z włoskiej ligi zrobić drugiej Primera Division czy Premier League.

W powieści Josepha Hellera “Paragraf 22” jeden z amerykańskich żołnierzy kłoci się zajadle w pewnym przybytku rozkoszy z włoskim staruszkiem, starając się go przekonać, że Ameryka będzie trwać wiecznie. Ów staruszek, ze spokojem tłumaczy mu, że to Włosi przetrwają bo zawsze przegrywają i w tym ich siła. Inne mocarstwa raz wygrywają i rosną w siłę, innym razem dostają solidny łomot i niema ich na mapie świata. A włosi zawsze status quo. W powieści amerykańskiego pisarza pełno jest podobnych absurdów, ale historia Juventusu, to także historia klubu, który przegrał, aby przetrwać, a przetrwał aby wygrywać i to z dumną, opaloną włoską twarzą.

Cofnijmy się jednak do 2006 roku, kiedy to włoska piłka świętująca ogromne sukcesy dostaje pierwszy cios w postaci wyroków w aferze Calciopoli. Juventus, Fiorentina, Lazio i Milan otrzymują kary. Najdotkliwiej odczuwa to Stara Dama, którą przesunięto do Serie B. Któż by się jednak tym we Włoszech przejmował, skoro dumni południowcy chwilę wcześniej zostali mistrzami globu. W Niemczech zbierano pierwsze plony wyrosłe z organicznej pracy z młodzieżą, w Anglii do głosu dochodzili panowie z krajów dalekich i ropą płynących, a Hiszpanie z dziwnym spokojem zerkali czy to na Madryt czy na Barcelonę. Włosi byli zbyt dumni by spojrzeć naprzód. Twarze Buffona, Nesty, Gattuso czy Cannavaro olśniewały widzów, a ich walki przywoływały wspomnienia walk gladiatorów. I tylko Juventus dostał wtedy kopa tak mocnego, że w konsekwencji otrzeźwiło to działaczy Starej Damy. Jednak pociąg dalej jechał swoim zwycięskim torem. Milan wygrał Ligę Mistrzów i gdyby ktoś, wtedy powiedział Silvia Berlusconiemu, że za dekadę może sprzedać swój ukochany klub, ten byłby bardziej zdziwiony niż odmową uczestnictwa w jego słynnych BUNGA BUNGA. Na myśl o jakiejkolwiek restrukturyzacji czy zaciśnięciu pasa Włosi reagowali tak, jakby ich pizzę na klasycznym cienkim cieście, miała zastąpić amerykańska puszysta mamałyga. A Europa już przeczuwała nadchodzący kryzys. Jedni łapali petrodolary, inni łapali się za kieszenie, stanęło w końcu na tym, że Włosi musieli złapać się za głowę.

Sprzedaż Tiago Silvy i Zlatana Ibrahimovicia z Milanu do Paris Saint Germain i to nie po to, żeby kupić ich lepszych następców, tylko żeby w ogóle przetrwać była apogeum. Mario Balotelli piłkarz ponoć genialny o inteligencji płytki chodnikowej, nie mógł być zwiastunem lepszych czasów. Kariery pokończyły ikony, takie jak Maldini, Costacurta, Cannavaro i tak skuteczne przez te wszystkie lata Catenaccio odeszło w zapomnienie. Włosi w swojej bucie i arogancji, chcieli grać pięknie, skutecznie, nie tracić bramek, mieć najlepszych i najdroższych piłkarzy, ale ta bańka musiała pęknąć. Aż żal patrzeć jak zespoły z takim wyrazistym rodowodem piłkarskim jak AC Milan, czy Inter Mediolan błąkają się po środku tabeli niczym bezpańskie kundle, podczas gdy nie tak wcale daleko, władze FC Porto ubijają kolejny złoty interes na sprzedaży zawodnika mając w notesie na jego miejsca 5 innych. Niemcy mają to wszystko o czym Włosi tylko marzą: Zdolną młodzież, piękne stadiony i trofea. I tylko jeden mały okręt na tym niespokojnym morzu płynie swoim kursem. A warto przypomnieć, że po spadku do Serie B z Juventusu zawodnicy uciekali jak szczury z tonącego okrętu. Zostali tylko ci z charakterem i przywiązaniem do barw klubowych jak Nedved, Buffon czy Del Piero, aby wykuwać ponownie herb Juventusu, jedynego na tą chwilę towaru eksportowego włoskiej piłki. Bramkarz mistrza Włoch i Andrea Pirlo który dołączył do klubu nieco później, są tak do siebie podobni, tak włoscy i niestety tak wiekowi…

Juventus jest w tej chwili wizytówką włoskiego futbolu, tak jak szwajcarskiego jest Bazylea a chorwackiego Dinamo Zagrzeb. Ktoś może zżymać się na porównanie włoskiej Serie A do takich lig, ale południowcy są w odwrocie. jednak tak jak napisałem na początku, włosi gdy przegrywają to w ostatecznym rozrachunku wygrywają, tylko muszą do tego dojrzeć. Symbolem zmian we włoskim futbolu jest Napoli, preferujące futbol nowoczesny, oparty w dużej mierze na utalentowanych, młodych obcokrajowcach. Inter po latach przewodnictwa wielkich trenerów i kupowania gwiazd za duże pieniądze, nie potrafi teraz tego wszystkiego wypośrodkować, ale nowy właściciel zapowiada duże zmiany i rekordowe transfery. O Milanie już kiedyś pisano, że jest to zlepek piłkarzy z całego świata którym nic nie wychodzi, ale jak ma wychodzić gdy co pół roku kogoś się wypożycza, kogoś się sprzedaje a dobre, uznane nazwiska europejskiego futbolu jak Torres, Robinho, Cassano przewijają się tam jak zużyte taśmy magnetofonowe. Symbolem zmian miało być posadzenie na ławkach trenerskich młodych, szkoleniowców, którzy dopiero co pokończyli kariery a nieodmiennie kojarzą się z danym klubem, ale ani Clarence Seedorf ani Filippo Inzaghi tych klocków nie potrafili poukładać. Dlaczego? Powód jest prosty, zetknęli się z nieznaną im do tej pory sytuacją a właściciele posadzili ich na tykającej bombie zegarowej. Dlaczego Allegri nie poradził sobie w Milanie a radzi sobie w Juventusie? Bo Stara Dama ma cel i jest dobrze poukładana. Nazwiska takie jak Birindelli, Pessotto, Ferrara czy Tachinardi, nieodmiennie kojarzone z Juventusem przeszły bardzo płynnie w takie jak Buffon, Del Piero, Pirlo, Chiellini, Camoranesi. Włosi nie mogą uciekać od swojej tożsamości, bo nawet jeśli ich ukochane kluby przejmą bogaci inwestorzy, to eksperymenty takie jak w Manchesterze City czy Paris Saint Germain mogą się tam nie przyjąć. Zresztą czy te nowe twory wygrały coś w Europie? Na zbudowanie drużyny potrzeba nie tylko środków ale i czasu. Kiedyś gra w Serie A była zaszczytem dla obcokrajowców pokroju Van Bastena, Platiniego czy Bońka. Którzy nie tylko kopali tam futbolówkę, oni stawali się częścią tej kultury, tej społeczności, stawali się prawie Włochami, przejmując ich zwyczaje, słabości a czasem i śmiesznostki. Nie było innej takiej ligi na świecie. A teraz już mówi się gdzie po sezonie wyjedzie Paulo Dybala, młoda gwiazdka z Palermo.

Kiedyś znawcy amerykańskiego tenisa mawiali, że mają niezwykle utalentowanych graczy, ale gdy przychodzi co do czego, gdy rozpalają się światła na korcie centralnym, gdy kibice zasiadają na swoich krzesełkach ich głowy zawsze są zwrócone w stronę tych dwóch wielkich. Pete Samprasa i Andre Agassiego. I tak jest z włoskimi kibicami oni nie patrzą na Balotelliego czy Verattiego oni wciąż zerkają na Pirlo, Buffona czy Tottiego. I w przeciwieństwie do bohatera “Paragrafu 22” lotnika Yossariana, który cały czas bał się o swoje życie, włosi nie powinni bać się o swoją ligę. Serie A się podniesie, ale tylko wtedy gdy zachowa swój charakter, bo za to przez lata ją kochaliśmy i nienawidziliśmy. Za to, że nie była klonem ligi angielskiej czy hiszpańskiej i nie powinny zmienić tego nawet petrodolary!

Autor: Michał Słania

Dołącz do redakcji JuvePoland! Dla każdego fana Juve znajdzie się miejsce!

Subskrybuj
Powiadom o
9 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Informacja zwrotna
Zobacz wszystkie komentarze
Łukasz
Łukasz
7 lat temu

Fajny tekst, dobre analogie do znakomitej (!) książki.

PS Literówka – IbrahimovicIa, nie “Ibrahimovica”

wloski
wloski
7 lat temu

A teraz już mówi się gdzie po sezonie wyjedzie Paulo Dybala, młoda gwiazdka z Palermo. – po pierwsze nie płakano by za nim, bo to nie jest jeszcze gwiazda w tak błyszcząca jak Kaka, Zlatan czy Silva, po drugie wszystko wskazuje, że jego kariera będzie się rozwijać u nas i będzie wśród mistrzów, by dojrzeć i ciągnąć ten klub za uszy jak teraz Tevez, po trzecie… Juventus napędza powolutku tą ligę, widać to po obecnym sezonie, gdzie Włosi w końcu zaufali Lidze Europy…

filipoj
filipoj
7 lat temu

Fajny tekst, świetne analogie, dobrze się go czytało. Pisz więcej.

Nihlo
Nihlo
7 lat temu

tekst fajny, ale ortografy aż kłują po oczach – nie można by tego poprawić?

friss
friss
7 lat temu

@pussykillerxxl

Co jak co, ale Milanowi należy się trochę szacunku. W przeciwieństwie do merdaczy 😉

Radgos
Radgos
7 lat temu

Interesujący artykuł i ciekawe porównania.
“Platiniego czy Bońka. Którzy nie tylko kopali tam…” – dziwna ta kropka 😉

Wojtek
Wojtek
7 lat temu

“A teraz już mówi się gdzie po sezonie wyjedzie Paulo Dybala, młoda gwiazdka z Palermo.”

Kiedy był pisany ten art? ;D

drekar
drekar
7 lat temu

nie wiem jak bedzie to wygladac z tymi wlascicielami za granicy, bo patrzac na wlasciciela Interu wczoraj to wygladal jak Kim dzong un (mozliwe ze ma identyczny charakter), i pewnie tez wplaci duzo kasy i zrezygnuje , Roma dostala duzo kasy na transfery teraz juz takich hucznych nie robi i nie widac zeby im tak bardzo pomogli ci nowi wlasciciele, zeby sie nie skonczylo tym ze odejda wlasciciele i kluby spadno do 4 ligi jak Rangers .

pussykillerxxl
pussykillerxxl
7 lat temu

“Aż żal patrzeć jak zespoły z takim wyrazistym rodowodem piłkarskim jak AC Milan, czy Inter Mediolan błąkają się po środku tabeli niczym bezpańskie kundle” – jaki żal?! Aż serce się raduje gdy widzi sie mediolańskie kluby na należnym im miejscu.. ;-DDD