#FINOALLAFINE

Wielki blef Allegriego

Niedzielny wywiad Maxa Allegriego dla Sky Sport zaowocował licznymi komentarzami we włoskich i zagranicznych mediach. Ciekawie zinterpretował wypowiedzi szkoleniowca dziennik Il Foglio, uznając je za blef człowieka inteligentnego i gotowego na powrót do pracy trenerskiej.
Wypowiedzi trenera możecie przeczytać w artykule “Allegri: włoski futbol musi zakasać rękawy” i w zbiorze cytatów. Polecamy również felieton, w którym opisujemy “Jakim trenerem jest Allegri“.

Pełny tekst felietonu

Massimilano Allegri zawsze był szczęściarzem. O tym, że pojawi się w Sky Sport wiadomo było od kilku dni, ale po porażce Juventusu z Benevento stała się ona wydarzeniem, którego nie można było przegapić. W końcu obie drużyny trenowane są dziś przez byłych piłkarzy, z którymi Allegri zdobył swoje pierwsze w karierze scudetto – w 2011 w barwach Milanu. Jak mawiają niektórzy, brak jest najbardziej dotkliwą formą obecności. Fach “odpoczywającego szkoleniowca”, pozostawanie w boksach obiecując bądź grożąc powrotem pasuje do tego obrazu. Kto boi się Massimiliano Allegriego? Kto chce, by wrócił? Kto za nim tęskni?

Allegri ma dziś 53 lata. Znajdując się u szczytu kariery zatrzymał się przed przejazdem kolejowym, jak Begnini i Troisi zanim znaleźli się we Frittole (w filmie Non ci resta che piangere – przyp. red.). Nie do końca ogolona głowa, już bez trudnej do opanowania grzywy, przez którą stał się obiektem żartów Berlusconiego w Milanello. Coraz szczuplejsza sylwetka, koszula slim fit, uśmiech na wszystkie 32 zęby, który momentami przeradza się w sardoniczny wybuch śmiechu w stylu Jokera, sprawiając że powątpiewasz w dobrotliwość większości jego wypowiedzi, w których mówi o innych, o Interze, Juventusie, Pirlo (który “robi kawał dobrej roboty“).

Poker face

Allegri ewidentnie ma na utrzymaniu rodzinę i nie chce zamykać przed sobą żadnych drzwi. Blefuje więc, rzuca aluzjami nie zatapiając w nikim ostrza, przechodzi do anegdoty o rybnej osterii, w której, jak wielu innych bajarzy, ukrywa perłę prawdy. Moment oświecenia nadchodzi w okolicy kwadransa po północy, gdy opowiada jak zakazał zawodnikom podawania w tył do bramkarza po swoim debiucie w Juventusie w starciu z Chievo, gdy okazało się, że Buffon był przy piłce przez minutę i 39 sekund. Nie tłumaczy, dlaczego, nie ma potrzeby, porozumiewawcze śmiechy osób obecnych w studiu usuwają wszelkie wątpliwości. Opowiadam wam to – myśli Allegri, w tym momencie zwyciężający przy pokerowym stoliku – bo trzeba było bym wam to opowiedział.

Allegri sprzedaje nam banały?

Osobiście ni mnie ziębi ni grzeje narracja prezentowana chcąc nie chcąc w ostatnich dwóch latach przez Allegriego. Już “piłka nożna jest bardzo prosta” nie było niczym więcej niż banałem, takim samym jak frazy typu “Sassuolo nigdy nie przegrywa(szczególnie, że od tamtej pory Sassuolo przegrywało często). Allegri nie roztacza przed sobą aury filozofa, jego wypowiedzi często są kulawe, a akcent z Liworno, zauważam bez satysfakcji, pasuje bardziej do stołu bilardowego niż audytorium kongresu. Ale w przeciwieństwie do wielu kolegów po fachu, Allegri nie sprawia wrażenia, jakby chciał ci coś sprzedać – pragnie wyjaśnić, jak wyglądają sprawy z jego punktu widzenia. Jeśli się nie zgadzasz – nie ma problemu, nadal jesteśmy przyjaciółmi. Oczywiście, jako że jest człowiekiem przebiegłym, świetnie bawi się obserwując jak jego przeciwnicy dostają szału po zdaniach typu “Ja także nie wiem, jak wykonuje się zawód trenera“. Gra jest jego słabością – nie tylko rozumiana jako rywalizacja na torze wyścigowym czy w kasynie, także jako gra uwodzenia. Trik polega na tym, że go nie widać. Jak ten człowiek, który wypluwa z siebie truizmy na miarę Petera Sellersa w Wystarczy być, zdobył sześć tytułów mistrzowskich, z czego pięć z rzędu, a praktycznie wszystkie z olbrzymią przewagą nad kolejnym w klasyfikacji zespołem?

One angry men

Prawdziwy Allegri to ten z gniewną miną, który na jednej z konferencji prasowych wskazał na białą piłkę, by zademonstrować dziennikarzom, jak wyglądały twarze zawodników Juventusu przez starciem w Lidze Mistrzów, zanim on pojawił się, by ich uspokoić. Allegri od słynnego monologu, w których ze skwaszoną miną i urażoną dumą tłumaczył coś dziennikarzom. Allegri, który w niedziele pojawił się w Sky Sport deklamuje gładkie frazy, wie, na jakich klawiszach zagrać. Nie przykłada palca do plagi “konstruowania od dołu”, jak czyni wielu jego skupionych na wyniku naśladowców, sieroty po swoim wieszczu. Wydaje się być jak Begnini, który wziął na warsztat Boską Komedię albo tekst konstytucji. Przesadza w wychwalaniu wielkich piłkarzy, Nesty, Chielliniego, Ibry, Robinho, Ronaldinho, prześlizgując się nad faktem, że tego Ronaldinho sam odesłał po trzech miesiącach. Kryje się za pozorem pokory – “najlepszy trener to taki, który czyni najmniej szkód, trener jest dobry jeśli wygrywa“. To proste. A on wygrywa, sześć tytułów mistrzowskich, z czego pięć ciągiem.

Allegri to czysty destylat sprytu i umiejętności radzenia sobie, tak na ławce, jak i w telewizyjnym talk-show. Udaje, że jego myśli biegną w tym samym kierunku, jakiego aktualnie wymaga mecz lub debata, jednak w rzeczywistości decyzje należały do niego. Właśnie dlatego na boisku jest najlepszym włoskim trenerem, żyje swoim fachem jak ludzie morza, pod żaglami czy na pontonie. Improwizuje, dokonuje genialnych zmian, które przypomniały o sobie wszystkim oglądającym przeciętny występ w wykonaniu Andrei Pirlo w niedzielę. Ten ostatni wystawił od pierwszej minuty wszystkich czterech ofensywnych zawodników, którymi dysponował, naiwnie spodziewając się, że to wystarczy do natychmiastowego zamknięcia meczu. Kiedy stało się przeciwnie i Benevento wyszło na prowadzenie w połowie drugiej części meczu nie miał już nikogo świeżego, kogo mógłby wpuścić na boisko i odwrócić losy meczu.

Allegri często powtarzał, że w kiepskich sytuacjach zawsze lepiej mieć na ławce Dybalę czy Pogbę, ponieważ w piłkę gra się w czternastu (a dziś nawet w szesnastu). W beczce miodu, którą Allegri (niepowstrzymywany zresztą przez prowadzących, jedynie Sandro Piccinini próbował na początku uzyskać od niego jakąś niewygodną odpowiedź) wylał w trakcie niedzielnego programu, znalazły się jednak krople gorzkiej jak dziegć prawdy. Nie były to rzeczy niesłychane – szkoleniowiec żyje wrażeniami i musi radzić sobie z nieoczekiwanym. Jest antytezą opierania się na wcześniejszych badaniach, teorii które prowadzą do kolejnych teorii. Pytasz go o “jego piłkę”, a on odwraca kota ogonem opowiadając o piłkarzach, podstawach techniki, szybkości podań największych gwiazd zagranicznych drużyn, o tym jak ważne jest prawidłowe oddawanie piłki, o tym jak Messi przyjmuje bądź wykonuje podania z prędkością stu kilometrów na godzinę, tak że zanim podstawisz nogę, piłka już ją ominęła. Znieczula rozmowę i pewnie zawodzi rozmówców, którzy chcieli już zobaczyć, jak magicznymi nabojami strzela w kierunku Agnellego i Paraticiego. Allegri mówi tylko, że piłka jest prosta, że jest “jak szary garnitur, który nigdy nie wychodzi z mody“, że miał farta wynajdując 4-2-3-1, ustawienie z którym doprowadził Juventus do finału w Cardiff. Jeśli ktoś jest dobry, to inni, ale też tylko do pewnego momentu.

“Nawet Van Gaal nie zmienił DNA Manchesteru United”

Który inny szkoleniowiec z Serie A miałby jaja, by tak mocno umniejszać swoją pracę? A Allegri w Serie A wygrał sześć razy scudetto, z czego pięć z rzędu. Ale tak nie jest. Allegri wcale tak nie myśli. Makiaweliczny Toskańczyk wie, że taka rola przypadła mu obecnie do odegrania, jeżeli chce powrócić do gry. Musi udawać niegroźnego w szczegółach, wspaniałego w ogóle. Możliwe, że ostatnio, dręczony nudą lockdownu spędzonego na oglądaniu starć pomiędzy jakimś Benevento i Fiorentiną poczuł się nieco ignorowany przez świat calcio. Świat przyzwyczajony do myślenia w kategoriach wielkich systemów i dlatego spychający trenerów jak Max wolących korzystać z bieżącej sytuacji do limbo, w którym znajdują się jacyś Ranieri czy inny Bellardini, służący jedynie do wyciągania z tarapatów drużyn, które w nie właśnie popadły. Nie wierzcie pozorom – Allegri udaje potulnego, ale gdy już myślisz, że masz go na smyczy, szarpnie cię w stronę, która niedostępna jest dla wszystkich innych. A jednak w jednej sprawie jest szczery – pochwała prostoty nie oznacza sprzeciwu wobec złożoności, a jedynie wobec nadmiernemu komplikowaniu. W niedzielę Massimiliano Allegri kolejny raz pokazał, że jest człowiekiem inteligentnym. I pokaże to znowu.

Przetłumaczyła: dhoine

Dla lepszego zrozumienia tego felietonu, dobrze zapoznać się z wypowiedziami trenera, które możecie przeczytać w artykule “Allegri: włoski futbol musi zakasać rękawy” i w zbiorze cytatów. Polecamy również felieton, w którym opisujemy “Jakim trenerem jest Allegri“.

7
Dodaj komentarz

Zaloguj się żeby komentować
4 Wątki komentarzy
3 Odpowiedzi
0 Subskrybenci
 
Najaktywniejszy komentarz
Najciekawsze odpowiedzi
6 Autorzy komentarzy
AlamarSnakeakaDzarooMaly Ostatni autorzy komentarzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Poke
Użytkownik
Poke

Jestem bardzo ciekawy jak sie potoczy ta sytuacja. Niby nic wielkiego , niby tylko zbieg okolocznosci. Ale jednak….

Dzaroo
Użytkownik
Dzaroo

Ciezko zintepretowac intencje autora tekstu. Niby chwali, by pozniej pisac rzeczy pokroju ze Allegri kreci beke ze wszyskich dookola. Allegri to urodzony trener, musisz byc inteligetny, sprytny, pomyslowy, czasem nonszalancki, musisz umiec odegrac czasem jakas role chocby na konferecjach by zwiesc rywala, a tez i nieobliczalosc sie przydaje na tym stanowisku. Allegri moim zdaniem to wszystko ma, ale czy to zle o nim swiadczy? moim zdaniem wrecz przeciwnie, czyni go profesorem w swojej dziedzinie.

Dziwnie sie to czytalo.

Maly
Użytkownik
Maly

Ciekawy tekst. Fajnie autor zauważył, że Allegri po prostu plecie dyrdymały (jak o Ronaldinho), zapomniał go jednak wypunktować przy podaniach 100km na godzinę bo to za jego kadencji Juventus zaczął podawać z prędkością 10km/h. Nie ma też o tym to wybijanie piłki zamiast rozgrywanie od tyłu stało się znakiem rozpoznawczym jego Juve (laga na Mandzukicia) ale rozumiem, że uwielbienie do Maksa czasami nie pozwala spojrzeć na grę a jedynie na wyniki (w słabej lidze).

W samym wywiadzie zabrakło tez pytania dlaczego przez 3 lata od oferty z Realu nie miał żadnej innej. Why Max why?

aka
Użytkownik
aka

Hmm? a może dlatego, że nie mieliśmy Messiego czy Ronaldinho o którym wspominasz? Alegro zbudował drużynę w oparciu o piłkarzy, których posiadał i zrobił to fenomenalnie. Ludzie pluli jadem, że słaby styl itp. Teraz to jest słaby styl – od 2 lat, a co gorsze to notujemy coraz gorsze wyniki. Ja wcale nie uważam aby za Allegriego był kiepski styl. Dał nam znacznie więcej spektaklów niż wychwalany Sarri razem z Pirlo do tej pory. W tamtym momencie wystarczyło wzmocnić środek pola i prawdopodobnie znowu zagralibyśmy w finale LM, ale lud i finanse chciały jego odejścia.
PS. W przeciwieństwie do wielu nie uważam również aby Inter mógł już otwierać szampana.

Snake
Użytkownik
Snake

Stary skończ z ziołem, odfunąłeś.

Alamar
Użytkownik
Alamar

zgadzam sie, takze z tym ze styl nie byl napewno gorszy od tego Sarriego czy Pirlo. Poza ostatnim zdaniem bo Inter moze spokojnie otwierac.

Alamar
Użytkownik
Alamar

Dobry trener nie zdradza media swojego sposobu na sukces a w wypowiedziach gra mentalnie zeby podbudowac lub zmobilizowac zawodnika/zawodnikow a nie mowia cala prawde, teraz przyjzycie sie wypowiedzia niektorych trenerow, jakby chcieli mediai wszystkim udowodnic ze sie jednak znaja na rzeczy…

Najnowsze aktualności

Locatelli nie wystarczy?

Tacchinardi: Wierzyłem w Sarriego

Kozłowski przykuł uwagę

Jak wykorzystać kartę Ruganiego?

9,5 mln prowizji dla agentów piłkarzy Juve

Buffon: Wiem co mnie czeka w Serie B

“Bez scudetto zostanie pożegnany”

Spotkanie Juve-Sassuolo

Bez niespodzianek w grupie śmierci

37 Campioni D'Italia