#FINOALLAFINE

“Wyjazd do Stanów to także inwestycja w kontekście przyszłości w Juve. To zawsze była historia miłosna”

Fot. Ettore Griffoni / Shutterstock.com

Davide Lippi, prywatnie syn Marcelo, zawodowo – agent piłkarski, reprezentujący interesy m.in. Giorgio Chielliniego, rozmawiał dziś z dziennikarzami Tuttosport o przyszłości swojego podopiecznego, ich wzajemnych relacjach oraz latach spędzonych w Juventusie.

Kiedy poznał pan Giorgio Chielliniego, którego od lat pan reprezentuje?

Pierwszy raz zobaczyłem go na boisku podczas Mistrzostw Europy U-16 w Anglii w 2001 roku. W tamtej reprezentacji występowali wówczas Giorgio, Pazzini, Aquilani, Lodi…

Jakie zrobił na panu wrażenie?

Świetne. Giorgio już wówczas wyróżniał się pod względem aspektów fizycznych. Grał jako lewy obrońca i zupełnie dominował po tej stronie boiska. Obejrzałem mecz, poczekałem aż jego rodzice opuścili stadion i uciąłem sobie pogawędkę z jego mamą. To był mój pierwszy kontakt z jego rodziną.

Od tego momentu rozpoczęła się wasza wspólna zawodowa droga…

Docenialiśmy się wzajemnie. W tamtym czasie pracowałem w GEA (firmie doradczej z branży sportowej, powiązanej z rodziną Moggich – przyp.red.) i to z nimi Giorgio podpisał umowę. Kiedy wybuchła afera Calciopoli rozmawiałem z każdym z moich piłkarzy. Wyjaśniłem im, że na pewien czas zostanę pozbawiony licencji i że są wolni i mogą znaleźć sobie dowolnego innego agenta. Chiellini pokazał wtedy, że jest osobą, za jaką go uważałem – nie porzucił mnie. Dwadzieścia dwa lata… Razem dorastaliśmy – on stał się wielkim mistrzem, ja w 2007 roku razem z Carlo Dianą założyłem Reset Group, którego Giorgio stał się kamieniem węgielnym.

Łączy was także głęboka przyjaźń

Olbrzymia przyjaźń i wzajemny szacunek. Wzruszam się, kiedy mówię o Giorgio… Mówi mi zawsze, że poza jego babcią jestem jedyną osobą, która patrząc na niego mówi: “Jaki jesteś piękny!“. Giorgio jest wyjątkowy, czyni kompletnymi wszystkich, którzy go otaczają. To kluczowa postać, jedna z niewielu osób, która jest zawsze przy mnie, gdy tego potrzebuję. Rozmawiamy ze sobą o wszystkim i nie ma w tych dyskusjach banałów, każde jego słowo pozostawia ślad, także ze względu na formę, w jakiej je wygłasza – z uśmiechem, w żartobliwy sposób. To najlepszy człowiek, jakiego poznałem w świecie piłki, jestem dumny z tego, że mogłem go reprezentować i być jego przyjacielem. Wszystko, co zdecyduje się robić w przyszłości, będzie stało na wysokim poziomie.

Co było przeważającym argumentem podczas tych wszystkich rozmów o przedłużeniu kontraktu z Juve?

Pomiędzy Giorgio a Juventusem mieliśmy do czynienia z prawdziwą historią miłosną. Nie było nigdy takiego momentu by ta relacja została poddana w dyskusję. Podczas każdego kolejnego przedłużania umowy Juve zawsze doceniało wartość Giorgio na boisku, jak i poza nim.

W 2007 roku znalazł się jednak o krok od Premier League…

Tak naprawdę największą presję na sprowadzenie Chielliniego wywierał Real Madryt za czasów Mourinho. Pamiętam do dziś telefony od Bronzettiego, fałszywe karty prezesa Pereza. Potem jednak nic z tego nie wyszło, a Real ściągnął Carvalho.

Jakie inne kluby próbowały się z panem kontaktować?

Nasze relacje z Juve były tak silne, że niewielu nawet podejmowało próbę. Prawda, Real przechwalał się, że ma ochotę sprowadzić go do Madrytu. Manchester City i Tottenham wysyłały zapytania, naciskały, rozmawiałem o tym z Giorgio, a on odsyłał mnie do nadawcy.

Wczorajszy wieczór był bardzo emocjonujący…

Udałem się na stadion z plecakiem wypełnionym chusteczkami, pod koniec płakaliśmy już wszyscy. Była z nami rodzina, przyjaciele, ponad sto osób na trybunie. Giorgio był spokojny, ale chyba jeszcze nie docierało do niego to, co się dzieje. Przypomniał mi się ostatni mecz Del Piero – byłem wtedy w moim domu w Viareggio razem z tatą i obydwaj płakaliśmy przed telewizorem.

Teraz Giorgio wybiera się do Stanów, by później wrócić do Bianconerich – w Continassie mają już dla niego przygotowane biurko.

Jest jasne, że z amerykańskich doświadczeń będzie mógł również skorzystać na przyszłość w Turynie. Giorgio zawsze wyrażał chęć zdobycia doświadczenia zagranicą. Jest jednym z niewielu sportowców z wykształceniem w zakresie ekonomii, ma niespotykaną inteligencję. Dla Juventusu to inwestycja, a Juve pozostaje w centrum świata Giorgio. Półtora roku w Stanach pozwoli mu robić wciąż to, co kocha, a jednocześnie zacząć rozwijać przyszłą karierę działacza. Wróci z opanowanym językiem i bagażem doświadczeń.

Uda się pan za nim do Ameryki?

To wielka szansa na rozwój także dla Reset Group. Po tym, jak udało się nam wyprawić wielu sportowców do Chin, Giorgio stanie się pierwszym, którego wyślemy do MLS.

Udało się panu namówić Chielliniego nawet na recytowanie…

Zajmujemy się całokształtem spraw związanych z piłkarzami, także prawami do ich wizerunku i reklamą. Jesteśmy zadowoleni z kampanii reklamowych, ponieważ pokazaliśmy w nich zalety Giorgio – z nim wszystko staje się proste, ze względu na kaliber jego osobowości i jego intelekt.

Gdyby miał pan znaleźć u Chielliniego jakieś wady?

To nie takie proste. Będąc liderem czasami bywa drażliwy i uparty. Ale potrafi wysłuchać innych.

Widzi pan na boiskach innego Chielliniego?

Jest wielu świetnych obrońców, ale znając także zalety Giorgio jako człowieka jest mi ciężko wymienić kogoś, kto by mu dorównał. Z czasem jeszcze się poprawił, a swój rozwój zawdzięcza błyskotliwej inteligencji i zaangażowaniu.

W czym się zmienił?

Na początku kariery grał na lewej obronie, dużo biegając. Dla środkowego obrońcy istotniejsze jest podejście mentalne, pod tym względem rozwinął się dzięki swojej głowie i pokorze, którą zawsze przejawiał. Nikt nie zostaje Giorgio Chiellinim przypadkowo. Wszystko ma zaplanowane – odpoczynek, posiłki, treningi. Był zawsze pierwszym, który pojawiał się na treningu i ostatnim, który wychodził. W swojej głowie był kapitanem już w młodości.

Jakie będą następne kroki?

Pierwszego czerwca odbędzie się pożegnanie z reprezentacją na Wembley. Potem chwila urlopu, ale biorąc pod uwagę, że amerykańskie mercato otwiera się 7 lipca jestem pewny, że od 20 czerwca Giorgio wróci do treningów, ponieważ będzie chciał dołączyć do nowej drużyny w formie.

Dokąd z kolei uda się Paulo Dybala?

Chciałbym, żeby został we Włoszech. Inter może być dobrym rozwiązaniem, Dybala to piłkarz wielkich drużyn.

Miałby zająć miejsce Lautaro?

Albo Sancheza.

Jakie będzie letnie mercato?

Ciekawe. Szczególnie po tym, jak w ostatnich latach wiele rzeczy pozostawało w sferze fantazji, bo nie było na nie środków. A także przedwczesne – prawdziwa jazda zacznie się po zimowym mundialu.

Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
Informacja zwrotna
Zobacz wszystkie komentarze