#FINOALLAFINE

Z nieba z hukiem na ziemię!

UWAGA: Poniższy tekst może zrujnować morale tych, którzy do tej pory zachwycali się sezonem w wykonaniu Juventusu. Jeśli należysz do tej grupy, lepiej przejdź od razu do ostatniego akapitu. Jeśli jednak jesteś gotów stawić czoła temu artykułowi, czytaj dalej…

Cóż, więc oto jesteśmy – praktycznie w połowie sezonu 2010/2011. W pierwszej rundzie czekają nas jeszcze co prawda mecze z Parmą i Napoli, ale z ogólnego punktu widzenia chyba trzeba już przyznać, że połowa za nami. W przeciwieństwie do wielu innych, osobiście nie podchodzę do dotychczasowych poczynań Juventusu zbyt entuzjastycznie.

Dwanaście miesięcy temu, dokładnie wtedy, praktycznie wszyscy prosili o zwolnienie Ferrary z powodu beznadziejnych wyników osiąganych przez Juve. Do tego życzyliśmy sobie, żeby wykopani zostali Elkann i Blanc, a na ich miejscu pojawił się “znawca” piłki, ktoś pokroju Agnellego. Dwanaście miesięcty temu mieliśmy na koncie 30 punktów zarobionych po 17 rozegranych meczach… i skończyliśmy przygodę z Ligą Mistrzów na trzecim miejscu w grupie, plasując się za Bayernem Monachium i Bordeaux. Z pewnością była to jakaś podstawa do pomyślenia o rewolucji w klubie.

Dzisiaj mamy na koncie 31 punktów po 17 rozegranych meczach… i skończyliśmy przygodę z Ligą Europejską na trzecim miejscu w grupie, plasując się za Manchesterem City i Lechem Poznań. Mimo to z zadowoleniem przyglądamy się temu, jak poczynają sobie nasi piłkarze, mamy prezydenta który zna się na piłce, a szefostwa nie tylko nie chcemy wykopać z klubu, a wręcz wychwalamy ich pod niebiosa, bo przecież uratowali nasz Juventus od dalszego podążania w bezdenną nicość!

Gdzie tkwi różnica? Cóż… po pierwsze zgromadziliśmy więcej punktów (o JEDEN więcej)… i możemy marzyć o scudetto, bo o ile rok temu byliśmy 10 punktów za Interem, dzisiaj jesteśmy “jedynie” 5 za Milanem… tak jakby szansa na podjęcie rękawicy w walce o tytuł była zasługą nas samych, a nie miernego poziomu ligi, który ewidentnie stacza się po równi pochyłej. Przez ostatni tydzień z różnych względów nie miałem możliwości obejrzeć pełnych trzech meczów Juventusu. Obejrzałem 45 minut spotkania z Lazio w pubie Naviglio Grande w Mediolanie, a potem pierwszą połowę meczu z City i drugą połowę spotkania z Chievo. Cóż mogę powiedzieć… Jeśli naszym celem w tym sezonie jest trzymanie widzów w napięciu do samego końca oraz sprawianie, by kibice byli niepewni wyniku do końcowego gwizdka, flagując to wszystko hasłem “dobrego widowiska” – to jesteśmy na dobrej drodze. Faktem jednak jest, że wolałbym oglądać drużynę, która dosyć wcześnie potrafi wywalczyć dobry rezultat bramkowy, a potem mądrze kontrolować go przez resztę spotkania. Wolałbym oglądać to, aniżeli drużynę tracącą głupie bramki zaraz na początku meczu albo zaraz po zdobyciu goli przez siebie.

Czego jednak można oczekiwać po drużynie złożonej z elementów pochodzących z ekip z prowincji? Ano niczego innego, jak tego, że będzie ona drużyną “prowincjalnej” jakości, o “prowincjalnej” mentalności, osiągającą “prowincjalne” rezultaty. Stąd bowiem wyszli Del Neri, Marotta i Paratici: z prowincji. Zwykli oni budować drużyny piłkarskie i kierować nimi z “prowincjalnego” punktu widzenia – oznaczającego, iż każdy skalp zdarty w ważnym spotkaniu to niemal trofeum, którego zdobycie należy świętować, a możliwość samego konkurowania z innymi jak równy z równym należy uznać za cel sam w sobie. Sytuacja, w której budujesz drużynę na bazie wypożyczeń z innych klubów i opcji “na dzisiaj”, ale nie masz pomysłu na to, skąd wziąć pieniądze, by móc je zamienić na transfery definitywne oraz sytuacja, w której próbujesz grać twardziela wobec piłkarza, któremu potem musisz lizać tyłek kiedy tylko pojawią się problemy kadrowe – to niezbyt pozytywne obrazy widoczne w naszym klubie.

Weźmy za przykład ostatni mecz z Chievo. W porządku, czerwona kartka była ewidentnym błędem sędziego, ale drużyna pokroju Juventusu, która ma pretendować do tytułu mistrzowskiego – o czym tak chętnie trąbią Marotta, Del Neri i Agnelli – nie powinna chyba pakować dziewięciu swoich piłkarzy w pole karne, wykopując piłkę na oślep i mając nadzieję na to, że siłę swojego ataku oprą na kilku kontratakach, czyli jak na ironię najlepszym, co wychodziło w tym dniu Krasiciowi, choć i tak podanie byłoby lepszą opcją od strzału, który oddał. To jest właśnie ta “prowincjalna” mentalność – podobnie jak decyzja o zdjęciu Krasicia i Pepe, by wypuścić na murawę dwóch obrońców na kilka minut przed końcem, jak by Pepe nie miał dać rady dograć tych kilkudziesięciu sekund, a Traore miał przez ten czas odmienić obraz gry. Owe dwie zmiany pomogły jedynie dodać kolejne minuty do całego meczu… dając więcej czasu przeciwnikowi na wyrównanie. Koniec końców grając w sumie siedmioma obrońcami, w tym Sorensenem, który zawalił przy bramce Pelissiera (ale zaraz, gdzie byli wówczas trzej środkowi?), tracimy prowadzenie. Na szczęście po wszystkim wszyscy jesteśmy zadowoleni z postawy drużyny, woli walki oraz mentalności zwycięzców! W końcu drużyna zagrała w dziesiątkę przeciwko silnemu Chievo z Werony na wyjeździe! Cóż za niebywałe osiągnięcie! Drużyna z prowincji faktycznie miałaby w takiej sytuacji powody do dumy i skoków z radości, ale Juve?…

“Prowincjalna” drużyna zrozumiale może cieszyć się również z tego, że choć odpadła z Ligi Europejskiej, nie poniosła w tym turnieju żadnej porażki. Nie wiedziałem, czy śmiać się, czy płakać, kiedy słyszałem, jak Marotta i Del Neri mówią dziennikarzom, że są dumni z poczynań drużyny w Lidze Europejskiej, że zagrali na miarę tego turnieju, że co prawda odpadliśmy ale odchodzimy z podniesionymi głowami, bo tak naprawdę w pierwszych meczach mieliśmy problemy kadrowe, a drużyna cały czas jest w budowie, do tego jak na nieszczęście nie byliśmy w stanie skorzystać z usług Quagliarelli i Aquilaniego. Obudźmy się! Mówimy o JUVENTUSIE, a nie Sampdorii czy Udinese. To, co osiągnęliśmy w tym sezonie w Lidze Europejskiej, jest dla nas prawdziwym UPOKORZENIEM. Nie zdołaliśmy wygrać choćby jednego meczu, nie umieliśmy pokonać nawet Salzburga… Nie zdołaliśmy zrobić tego, co nawet bez Aquilaniego i Quagliarelli w składzie mieliśmy obowiązek osiągnąć! Nie mówię już nawet o tym, że podpisując kontrakty z tymi piłkarzami, Marotta i Paratici wiedzieli, na co się piszą. Graliśmy bez Salihamidzicia i Grosso, idiotycznie odsuniętych od składu po to, by uszczęśliwić kibiców, oraz śmiesznie przywróconych wówczas, gdy okazało się, że nie mamy już kim grać. Do tego dopóki nie wykopiemy spod ziemi 26 milionów euro, dopóty o Aquilanim i Quagliarelli w następnym sezonie możemy tylko pomarzyć!

Sześć punktów w sześciu rozegranych meczach czyni nas drugą najgorszą drużyną tegorocznej edycji Ligi Europejskiej. Do tej pory mamy więc za sobą 23 mecze: 17 w Serie A i 6 w Europie. Jeśli przyjmiemy, że koniec końców liczą się liczby i wyniki, zobaczmy, co otrzymamy: spośród tychże 23 spotkań przegraliśmy “tylko” 2, co nie jest złym wynikiem. Z drugiej jednak strony wygraliśmy tylko 8 spotkań, remisując kolejnych 13! Czy zwycięstwo w co trzecim meczu to aż tak genialne osiągnięcie? Spośród 17-stu meczów Serie A wygraliśmy 8, 7 zremisowaliśmy i 2 przegraliśmy. Czy drużyna, która wygrała niecałą połowę rozegranych spotkań, jest pretendentem do scudetto? Śmiem twierdzić, ze jeśli liga nie byłaby ostatnio na tak miernym poziomie, nie gralibyśmy nawet w Lidze Europejskiej. Jeśli porównamy pewne liczby, dojdziemy łatwo do wniosku, że powtarzamy poprzedni sezon: póki co wygraliśmy 8 z 17 meczów, jesteśmy więc na podobnej drodze, co rok temu, kiedy to w 38 spotkaniach odnosiliśmy zwycięstwo jedynie 16 razy. Jedyną różnicą jest ta, że teraz zamiast przegrywać, remisujemy. Nie zmienia to jednak faktu, że nadal osiągamy “prowincjonalne” wyniki, takie, które uszczęśliwiłyby każdą ekipę środka tabeli, dla której sukcesem jest samo pokonanie Milanu czy Lazio. Prawdziwie ważnym pytaniem jest: jaką mamy korzyść z pokonania obu tych zespołów, w obliczu jedynie dwóch zwycięstw, porażki i trzech remisów, osiągniętych w sześciu meczach rozegranych przeciwko drużynom z końcowych siedmiu miejsc tabeli ligowej? Mało tego, do tej pory nie udało nam się wygrać trzech meczów z rzędu!

Jeśli cokolwiek ma być znakiem, że jesteśmy drużyną opartą o walkę i determinację, ducha zwycięstw i tego typu rzeczy, to pewnie będzie to fakt, iż wydajemy się być zabójczy wyłącznie z kontrataków oraz jeśli przeciwnik zostawi nam wystarczająco sporo miejsca na rozegranie piłki. Na szczęście poprawiliśmy nieco grę przy stałych fragmentach gry. Poza tym rzadko strzelamy, kiedy przeciwnik ciasno zewrze szyki obronne. Nie mamy z przodu Cavaniego czy Boriello (żeby nie wspomnieć o Ibrahimoviciu), którzy kosztowali 15 milionów euro, mamy jednak Martineza, na którego wydaliśmy prawie 13 milionów, któremu daleko do przed chwilą wymienionych. Nie chcę nawet myśleć, że nie zdołamy wywalczyć miejsca w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów, bo wówczas oznaczałoby to dla nas naprawdę poważne problemy finansowe, co wiązałoby się z nie mniejszymi kłopotami przy budowaniu składu… I choć media trąbią, że Juventus żyje i może walczyć z Milanem o scudetto, trzeźwo patrzący na całą sytuację dostrzegają, że możemy skończyć ten sezon na drugim miejscu w tabeli równie dobrze, jak na siódmym czy ósmym. Jesteśmy bowiem w połowie sezonu, a do żadnego z tych miejsc nie jest nam daleko. Osobiście wolałbym, żeby Milan ostatnio pokonał Romę, ponieważ wolę mieć Milan daleko przed sobą, niż Romę depczącą po piętach. Wolałbym, żebyśmy byli 8 punktów za Milanem ale 5 przed Romą, niż 5 za Milanem i tylko 2 przed Romą. Czemu? Ponieważ nasz zespół ma granice, których nie potrafi pokonać i luki których nie zdołamy wypełnić nawet w trakcie zimowego mercato. I choć dziennikarze mówią i piszą o Gilardino, Pazzinim, Benzemie, Bendtnerze czy innych “topowych” napastnikach, “prowincjalna” mentalność co poniektórych skaże nas na to, że na wiosnę będziemy grać jakimś Floro Floresem, którego wymienimy za Lanzafame.

Oczywiście w obliczu tego wszystkiego na stołku prezydenta klubu mamy jednak Agnellego, w związku z czym każdy kibicujący Juventusowi jest szczęśliwy i nikt nie ośmieli się go skrytykować, tak jakby to nazwisko czyniło piłkarskim ekspertem, lub fakt, że dorastało się przy Giraudo i Moggim, czyniło człowieka ich wierną kopią. Jeśli przebywanie w środowisku Moggiego miałoby czynić kogokolwiek znawcą futbolu, to Secco powinien swym geniuszem bić Agnellego na głowę! Osobiście nie jestem przekonany, czy Agnelli jest w ogóle lepszy od Secco. Agnelli przyszedł do klubu i obwieścił wszem i wobec, że są tu pieniądze do wydania… tymczasem rzeczywistość sprowadziła nas brutalnie do parteru. Agnelli zapowiedział wszem i wobec walkę o odzyskanie tego, co odebrano nam cztery lata temu, co rzecz jasna poprawiłoby morale klubu i jego kibiców. Faktem jednak jest, że póki co nie osiągnął niczego z zapowiadanych rzeczy: nie mamy piłkarzy, nie mamy pieniędzy, nie mamy zwycięstw. Agnelli, zamiast patrzeć w przód i walczyć o zwycięstwa, próbuje patrzeć wstecz i grać na emocjach kibiców. Deklaracje, za które niegdyś na Elkannie i Blanku nie zostawiano suchej nitki, dzisiaj stały się do zaakceptowania tylko dlatego, że wypowiedział je sam Andrea Agnelli…

Tak to już jednak jest: bez względu na “prowincjonalną” mentalność i podejście, dopóki pewne rzeczy wypowiada prezydent pochodzący z rodziny bliskiej Juventusowi, dopóty jest to w porządku i nie można tego krytykować. Jeśli powie, że upokarzająca postawa w Lidze Europejskiej nie jest upokorzeniem – to należy uznać ją za walkę do samego końca. Jeśli remis z Chievo nie jest upokorzeniem, a duchem zwycięstwa w obliczu gry w osłabieniu – to podnieśmy głowy i kroczmy naprzód! Cieszmy się widowiskiem i ekscytujmy się nim do samego końca!

Tak czy inaczej… wesołych świąt i szczęśliwego nowego roku 2011… pełnego wszystkiego, czego życzycie sobie i swoim rodzinom.

Autor: James Sultana

Źródło: własne

Subskrybuj
Powiadom o
113 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Informacja zwrotna
Zobacz wszystkie komentarze
Maly
Maly
11 lat temu

gra napawa optymizmem a nie wyniki… i to tyle w tym temacie

Łukasz
Łukasz
11 lat temu

Defetysta.

Pluto
Pluto
11 lat temu

Nie ukrywam, że punkt widzenia autora jest mi bliski. Świetnie podsumował naszych prowincjonalnych zarządców z piątym akapicie, i jeszcze ten tekst o Floro Floresie… mam takie same odczucia i obawy.
Jeśli cofamy się cały rok wstecz to wspomniałbym także o serii nieudolnych i fatalnych decyzji na najwyższym szczeblu, którymi nas w tym czasie uraczono. Od rezygnacji z Hiddinka po odpuszczenie Cassano.
I na litość boską przestańcie powtarzać jak katarynki, że to przecież w budowie, nie wolno oceniać itp. To, że mamy nowego dyrektora sportowego nie znaczy, że należy wszystko zaorać, zaczynać od zera i następne trzy lata powtarzać tekst o odbudowie klubu.

Pluto
Pluto
11 lat temu

Skrajny subiektywizm, zero merytorycznej argumentacji, dziecinne próby budowania swojego autorytetu a to wszystko okraszone podwórkowym slangiem. Psycho napisz, w której to szkole redagujesz gazetkę.

jaro10
jaro10
11 lat temu

nie zgadzam się i wręcz nie chce mi się pisać dlaczego, zresztą inni zrobili to w jakimś stopniu za mnie… chyba w tym wypadku większość ma rację

marcinek
marcinek
11 lat temu

Cel artykulu wykonany! Budzi emocje, brawo. Sama tresc pisana bez glowy nie zgadzam sie praktycznie ze wszystkim. Jak znajde czas to napisze cos wiecej.

pakman
pakman
11 lat temu

Prowincjonalny artykul … gdyby np taki Vicek – strzelil ze 2 – 3 gole wiecej teraz juz bylibysmy na 1 miejscu no gora punkt za Milanem – i popatrzcie jakby wtedy wygladala sytuacja … 3 gole … i nie mowie tu o supersnajperze typu Villa …. nie oczekujcie w styczniu zadnych mega-transferow bo takich nie bedzie … wroci Amauri jest Fabio , Alex i VI. Co ma zrobic Marotta ? Oddac Vicka za 4 mln Euro (??) , Amauriego za 2(do AEK??!!) i Bendtnera kupic ?? Przeciez on nie potrafi grac w pilke !! … chyba ze sie od konara odbije to wpadnie :/ ojjj …….. Di Vaio bylby o niebooooo lepszy . Optymistycznie patrzac – 2-3 miejsce to chyba szczyt mozliwosci Juve chyba ze …. Wiara czyni cuda !! Ja wierze.

andrzo
andrzo
11 lat temu

Artykuł jest dość emocjonalny i nieco krytyczny, ale może troche optymizmu:) po 1, porównajcie skład z zeszłego sezonu z obecnym.Nowy bramkarz, 2 obrońców, 3 nowych pomocników,i nowy atak (Iaquinta tak jakby nie grał) to jest kompletna przebudowa drużyny,i potrzeba czasu na efekty.Po 2 błędem było za późne ściągniecie FQ i Aquillaniego.Jakby grali w LE to myśle że wyszlibyśmy z grupy. A Del Neri to trener przejściówka, jak sytuacja się ustabilizuje to wróci albo Lippi albo Capello 🙂
pozdr.

Allen76
Allen76
11 lat temu

smutne, ale prawdziwe niestety.

kolarz15
kolarz15
11 lat temu

Litosci co za belkot doczytalem do polowy i juz nie moglem dalej czlowiek mial trudny dzien i wylewa swoj zal ot co

kolarz15
kolarz15
11 lat temu

Mialem juz sobie darowac ale jednak napisze ,skoro to jest taka beznadziejna liga , ktora stacza sie w dol po rowni pochylej to jak to sie stalo ze Milan potrafi zremisowac z Realem , ktory nie oszukujmy sie gra kosmicznie ( oczywiscie ktos mi napisze 5-0 z barca ale barca to jest drozyna ktorej nie da sie pokonac grajac ofensywnie na nia dziala tylko autokar w polu karnym i hamskie kontry plus sporo szczescia)jak to jest ze Roma wygrywa z Bayernem jak to jest ze aktualnym najlepszym zespolem globu jest Inter , mam wrazenie ze autor napisal to patrzac przez pryzmat LE do ktorej drozyny z Wloch mialy podejscie olewatorskie , widzac ze grajac na maksa w Lidze gdzie jest niebywaly tlok sa w stanie dostac sie za rok do LM , z ktorej plynie prawdziwa kasa (przynajmniej ja tak to widze)no i na tle tych drozyn jest Juventus drozyna ktora odnotowala do tej pory najmniej porazek w lidze (2) drozyna ktora z Milanem wygrala na San Siro ktora z najlepsza drozyna globu zremisowala w Mediolanie drozyna ktora potrafila zremisowac z City w 2 kolejce LE gdzie wszystko bylo jeszcze sprawa otwarta oczywiscie te remisy to nie jest jakis wielki powod do dumy , nie dla Juventusu ale pokazuja progres w drozynie bo mam wrazenie ze rok temu to z takimi City byly by baty 3-0 minimum. O tym gadaniu cos z prowincja to wogule nie ma co sie wypowaidac bo to wstyd ze cos takiego ktos pisze , jak to powiedzial ktos wyzej Alex Zambrotaa i Camor tez byli z prowincji zreszta takich przykladow jest setki . Co do transferow to tez jakis belkot moim zdaniem ta metoda nie jest zla wyporzyczamy zawodnika dajemy mu pograc sprawdzamy go jesli sie sprawdzil mamy opcje pierwokupu jesli sie nie sprawdzil albo polamal sobie nogi dziekujemy proste co do dalszej czesci tekstu sie nie wypowiem bo jzu nie doczytalem

@D@$
@D@$
11 lat temu

Niby liczba punktów podobna, ale różnica jest taka, że tu porażki przyszły na początku, potem gramy z ustabilizowaną formą, mam nadzieję, ze będzie coraz lepiej… A z Ferrarą było odwrotnie, 4 wygrane, dopiero potem kłopoty bez nadziei na światełko w tunelu. Z resztą prawdziwy kryzys przyszedł “dopiero” po odpadnięciu z LM, 1:4 z Bayernem było początkiem klęski.
“Sześć punktów w sześciu rozegranych meczach czyni nas drugą najgorszą drużyną tegorocznej edycji Ligi Europejskiej.” – bzdura, chyba, że patrzyłeś tylko na zespoły z trzecich miejsc…
Z tym strzelaniem z kontry to też nieprawda, akurat nawet mi tego brakowało.
Ogólnie artykuł napisany ładnym językiem, ale nie ze wszystkim się zgadzam, choć trochę tłumi faktycznie nasz entuzjazm. W Sumie jak zagramy rundę rewanżową tak samo, tylko zamiast porażek z Bari i Palermo będą wygrane, to może być w maju/czerwcu bardzo szczęśliwi, ale to tylko dywagacje…
Nie wiem tylko czemu porównujesz Secco do Agnelliego zamiast do Marotty, coś nie te stanowiska.
Tego Chievo akurat bym się tak nie czepiał, w 10 to i lesze zespoły bardziej desperacko się bronią, a zmiany w koncówce były trochę taktyczne, trochę spowodowane mielizną na ławce (głównie obrońcy tam byli).
Poziom ligi? No nie wiem, kwestia sporna, czy liga jest mocniejsza, gdy mamy 2-3 potentatów którzy leją wszystkich (lata tak było i chyba jest dalej w Holandii), dyskutowałbym.

@D@$
@D@$
11 lat temu

*możemy … *lepsze – sorki za błędy.

@D@$
@D@$
11 lat temu

@RSelevan – to ja już wolę takiego co coś stwarza, lepiej wykorzystać w meczu 1 na 4 setki niż 0 na 0.

bramek
bramek
11 lat temu

Ten wasz lament jest w pełni nie uzasadniony. Znajdźcie mi klasowego menegara i trenera który by przed tym sezon podjął się poprowadzenia Juve. Byliśmy wrakiem ze starymi przepłacanymi piłkarzami.

Mówicie o punktach tylko różnica jest taka że Juve w tym sezonie się rozpędza, a 12 miesięcy temu po rewelacyjnym starcie z każdym meczem zwalniało obroty. Więc porównywanie tych dwóch meczów pozostawia wiele do życzenia.

Dziwi mnie że autor wyciąga wnioski po trzech ostatnich meczach, które nie da się ukryć że nie były najlepsze, no ale niestety mamy wąską kadrę i każda kontuzja owocuje tym że musimy się męczyć.

Artykuł bardzo subiektywny, aczkolwiek pokazany w ciekawym świetle. Myślę że ludzie którzy oglądali poprzedni i obecny sezon ewidentnie widzą różnicę.

Po za tym najgorsze jest to że Wasze myślenie jest strasznie płytkie, że wg. Was wszystko da się naprawić jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Nie wiem czy pamiętacie Barcelone z przed 10 lat ?? może ciut więcej jak była średniakiem w lidze hiszpańskiej. Dajcie ludziom trochę czasu do pracy, ludziom którzy chcą pracować i mają plan na Juve. Bo przyjść na gotowe to nie jest sztuka, sztuką jest ulepić coś z niczego. Niestety ale przed tym sezonem byliśmy taką rozbitą nicością…

typkens
typkens
11 lat temu

Niektórych faktów nie da się podważyć, ale to porównanie do zeszłego sezonu mi tu nie pasuję. W ciągu ostatnich lat opuściłem może po 1 meczu per sezon i widzę okiem amatora, że różnica w grze jest i to zauważalna. Czasem brakuje nam szczęścia, ale gra nam się lepiej.

howik
howik
11 lat temu

Heh Trabilem juz o tym od dawna!! Kur!! MY jestesmy JUVE!!! a nie jakas miernota!!

rAdZioO
rAdZioO
11 lat temu

niestety taka jest prawda

koki90
koki90
11 lat temu

A może wszyscy zapomnieli, że przy takiej przebudowie drużyny na piękną grę jak za najlepszych czasów trzeba będzie jeszcze trochę poczekać ? Że mamy w budowie nowy stadion, który pochłonął ogromne środki finansowe ?
Słaby poziom ligi pod pewnymi względami może nam pomóc w odbudowie, otóż jak autor zauważył mamy wysoką pozycję, mimo rezultatów jak typowy średniak. Ale gdyby taka sytuacja się utrzymała, to możemy liczyć na często występy w LM, co da korzyści finansowe, co z nowo otwartym stadionem będzie stopniowo wzbogacać klub i pozwoli na solidne wzmocnienia.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że przez tak mierny poziom ligi zapewne w tej LM będziemy wypadać zapewne tak jak teraz w LE, ale jakieś plusy w tej sytuacji też można znaleźć 🙂

yanquez
yanquez
11 lat temu

autor tekstu to imbecyl. Dla niego nie ma różnicy między pasmem 17meczów bez porażki, a serią kilku żenujących porażek. Co z tego że punktowo wychodzi podobnie? Obecna postawa daje nadzieje na dobre wyniki w niedalekiej przyszłości… Rok temu była nadzieja na GH…

Mateys
Mateys
11 lat temu

Szczerze powiedziawszy, artykul jest napisany w taki sposob, ze mozna by go zamienic na opowiadajacy “o szklance w polowie pelnej”:
– Nie przegralismy ani jednego meczu w LE (a nie tylko Juve traktowalo gre w tym pucharze jako kare, patrz Atletico czy Borussia).
– Mamy najskuteczniejszy atak w lidze.
– Tracimy mniej bramek niz w zeszlym sezonie.
– Mamy w skladzie wielu MLODYCH zawodnikow, ktorzy moga stanowic o sile Juve przez nastepne sezony.
– To ze remisujemy badz wygrywamy z druzynami znajdujacymi sie w poblizu nas w tabeli, powoduje, ze nie sa nam w stanie odskoczyc. Dlatego te 31 punktow jest w tym sezonie bardziej wartosciowe niz 30 z poprzedniego sezonu.
itp. itd.

Przykladow mozna mnozyc, a na kazdy argument autora bylbym w stanie odpowiedziec przeciwwaga.

Gotti
Gotti
11 lat temu

Ten artykuł to stek bzdur. Jeśli autor nie widzi poprawy gry drużyny i potencjału jaki w tym sezonie pokazujemy to nie powinien temu klubowi kibicować, bo gra jest o niebo lepsza niż jeszcze pół roku temu.
Transfery bardzo dobre, a jakieś bzdurne porównania na temat tego ile mamy teraz punktów a ile było rok temu są śmieszne, bo sezon jest sezonowi nie równy.

sharikk
sharikk
11 lat temu

Amen

ONLY ALEX
ONLY ALEX
11 lat temu

artykuł bez zbędnych emocji? gość wylał wszystkie swoje gorzkie żale, wychodzi na to że w Naszej drużynie na lepsze się nic nie zmienia, same złe rzeczy, no ale zawsze najlepiej jest skrytykować, bo to ludzie lubią czytać, jegomość obejrzał po jednej połowie ostatnich meczów i chce się na ich temat wypowiadać, to że Marotta ma prowincjonalne myślenie to można sie po trochu zgodzić ale nie zapominajmy że nie sponsoruje Nas żaden szejk czy inny abramowicz, a przed sezonem po raz kolejny wymieniono pół drużyny, najbardziej czego Nam teraz potrzeba to stabilizacji, mieć trzon drużyny i potem ją stale wzmacniać a nie wymieniać, za Moggiego też były gorsze momenty, niektórzy chyba jeszcze pamiętają gdy kupowali piłkarzy typu Kovacevic i tez odpadalismy w grupach europejskich pucharów, za ich kadencji udało się zbudować dwa razy naprawdę silną ekipę, Lippiego a potem za Capello ale też trwało to latami

deszczowy
deszczowy
11 lat temu

Chyba pierwszy raz w życiu zgodzę się z Małym. Gra napawa optymizmem, a co do wyników… hm.

Z Chievo mieliśmy trochę pecha, bo za kartki nie mógł zagrać nasz najlepszy w tym sezonie środkowy pomocnik. Poza tym czerwona kartka.

Autor zapomniał chyba jednak o tym, że w ubiegłym sezonie męczyliśmy się niebywale, stosując taktykę, która nam kompletnie nie leżała. Mieliśmy nieudacznych trenerów i dyletantów na górze, kupujących nieudacznych piłkarzy i płacących im jakieś chore pieniądze.

Można sobie mówić, że DN i Wszechoki budują prowincjonalną drużynę, ale ta prowincjonalna drużyna, w przetrzebionym składzie pokazała Milanowi, gdzie jego miejsce. A z resztą – do czołówki tracimy jakieś grosze. Jest to do odrobienia.

Może wielu z was na mnie zwymiotuje, ale ten sezon jest NAPRAWDĘ przejściowym sezonem. W odróżnieniu od bełbotów Blanca i Secco. Budowana od podstaw drużyna, nowi działacze, nowe plany i nowe wytyczne. I wcale nie jest to drużyna prowincjonalna. Gdyby nie wysrane przepisy FIGC mielibyśmy dziś napastnika, albo obrońcę z prawdziwego zdarzenia.

Nie popadajmy w przygnębienie.

juzeks
juzeks
11 lat temu

100 % prawdy !! kto w 2005 by sie zadowolil remisen w veronie ?
teraz zarzad zadowolony zawodnicy tez nie ma mentalnoci w tej druzynie aby to nie wyszlo na koniec sezonu ze LE

juzeks
juzeks
11 lat temu

19-moim zdanime zmienilo sie to ze juve zaczelo oszczedzac i kupowac zawodnikow bez ambicji !!!

JuventinoPS
JuventinoPS
11 lat temu

Kompletnie nie zgadzam się z tym artykułem, myślę, że Autor mógłby sobie podać rękę z Ferrarą, który w ostatnim newsie zaznaczył, że sezon pod Jego wodzą ‘może nie był taki zły’.

jarmel
jarmel
11 lat temu

hahaha to nazywacie artykułem? Co to ma w ogóle być?
Co z tego, że nasza gra jest naprawdę ładna a i wyniki przyzwoite, zawsze znajdzie się jakiś typowy polaczek, który wszystko widzi na czarno i tylko krytykuje.

kicab
kicab
11 lat temu

ta i forza zawodnicy na miare wielkiego juve jakimi sa melo amauri itp jea…….

rado
rado
11 lat temu

Nie wierzę!!! Tyle czasu czekałem, aż znajdzie się ktoś z trzeźwym spojrzeniem na rzeczywistość!!! I w końcu jest!!! Nie wiem kim jest James Sultana ale prezentuje dokładnie ten sam pogląd na suytuację Juventusu jaki mam osobiście – beznadziejne pasmo klęsk i porażek trwa, zmieniają się tylko nieudacznicy, którzy to firmują. Prawda jest taka, że jeśli się chce osiągać wielkie wyniki to się zatrudnia trenera pokroju Lippiego albo Capello a nie te zera, chce się wygrywać to się zetrudnia managera, który wygrywa (np. Moggi) i pilkarzy światowej czołówki jak to zrobił Galliani w 2 dni w Milanie (Robinho, Ibra, Boateng itp) a my mamy Sorensena, Mottę i na litość boską jakiegoś pepe…

rado
rado
11 lat temu

Juventus teraz to takie drugie Udinese, nic więcej, właśnie dlatego że mamy “prowincjonalnych” działaczy i trenerów. Juve różni się tylko tym, że ma podobno więcej kibiców, ale i tak z każdym rokiem coraz mniej…

fazzi
fazzi
11 lat temu

niestety gorzka prawda, ewidentnie brakuje nam jakości w drużynie

alex_KiNiO
alex_KiNiO
11 lat temu

Dawno żaden artykuł nie wywołał tylu komentarzy. Szczególne brawa dla autora za to.

Ale co do tekstu. Jest sporo z czym się nie zgadzam. Przede wszystkim: porównywanie sezonu obecnego z poprzednim. Rok temu mieliśmy MEGAtransfery Diego (po czym wszyscy sikali) i Melo. Do tego Grosso, Cannavaro, Caseres… Przed sezonem był wielki BUM na walke o Scudetto. I jak było? Wiemy doskonale. bo zaje*ście poprzedni sezon czujemy nadal “w kościach”.
Przed tym sezonem było sporo zmian, ale wszyscy mówili, że w tym sezonie liczy się awans do LM. Nikt nie mydlił oczu walką o mistrzostwo, i powtarzane było, i jest nadal, że drużyna jest w budowie. Że cel nr.1 to awans do LM i po tym (głownie po $$ z tego) będzie dalszy etap “budowy drużyny” czyli odpowiednie transfery.
Do tego dodam, że słowo “prowincjonalne” w tym artykule mi się wręcz przejadło. Jeśli nasi piłkarze to są z prowincji, jeśli Marotta jest z prowincji i tak samo DN jest z prowincji, a liga jest tak słaba, że tylko dlatego jesteśmy tak wysoko no to sorry. Jak dla mnie jest to wręcz naciągnięte stwierdzenie….

centek
centek
11 lat temu

trudno sie nie zgodzić

Delle_Alpi
Delle_Alpi
11 lat temu

Nie zgadzam się, ponieważ autor nie dodał ile Ferrara miał pieniędzy na transfery! Że grał właśnie w LM i stąd lepsza sytuacja finansowa, że przejął drużynę z 3 ligi.

A jaki burdel zastali panowie Del Neri i Marotta?!

Nie mieli kasy na transfery i wiele trzeba było zwolnić kontraktów.

I za Ferrary płonął stadion, nie było atmosfery, była katastrofa jeśli chodzi o kontuzje i przygotowanie fizyczne.

Transfery były dużo mniej udane.

Teraz trzeba czekać na miejsce premiowane LM, jeśli się nie uda ucierpią finanse i transfery, chociaż, jeśli się nie uda, wtedy Juve chyba będzie robiło transfery na kredyt, o czym nawet nie chcę myśleć. Ponieważ Juve musi być w LM, żeby być wielkie i nie rozmienić się na drobne.

Tekst mówi, jak jest ciężko, zgadzam się i też się martwię żeby była 1st trójka, nie popadam w euforie bo wiem ile nam brakuje. Dlatego cieszyło mnie odpadnięcie z ligi europejskiej… wiem, że to groteskowe, ale sytuacja tego wymaga, jesteśmy państwem okresu przejściowego i trzeba nam tego zjednoczenia i atmosfery, a ta w tej słabej lidze może nas ponieść, aż do scudetto (choć grozi nam widmo miejsc 4-6).

Będzie dobrze, wystarczy dograć ten sezon i poczekać na nowe podstawy ekonomiczne- LM i stadion i prestiżowe zarazem, a Juve będzie przyciągać, bo będzie też atmosfera.

Jedyny problem, że tak ja wspomniał autor już 26 baniek na przyszłe mercato zostało praktycznie wydane, a jeszcze ew. Pepe kosztuje te 2,5 co sezon.

Delle_Alpi
Delle_Alpi
11 lat temu

< nie z 3 ligi tylko z pierwszej trójki ligi>

Delle_Alpi
Delle_Alpi
11 lat temu

Bartek88 | 21.12.2010 | 15:01:38

Zgadzam się z Tobą, ale uważam, że pomimo tej dobrej roboty, może być ciężko o miejsce premiowane LM, ale może być też scudetto.

to trochę taki silly seazon…

Forza Juve!

LM Witaj!

beton1
beton1
11 lat temu

To ze tyle zespołów liczy się w walce o mistrzostwo to chyba świadczy o wyrównanej lidze a nie że jest ona kipska. W hiszpani tylko dwa zespoły sie liczą i to ma być dobra liga, zawsze jestem tylko ciekaw która z tych drużyn strzeli więcej bramek 4,5,6…. Jeśli chodzi o europejskie puchary to włoskie drużyny grają dno ale nie tylko juve ale i milan, inter, napoli, palermo. Jeszcze długo będziemy czekac na 3 drużyny w 1/2 LM, ale real i tak zawsze z nami przegrywa;)

blackadder
blackadder
11 lat temu

Różnica jest mimo wszystko taka że w tamtym sezonie zaliczyliśmy dobry początek, potem trochę się załamało a jak się skończyło to już lepiej nie wspominać.
W obecnym sezonie zaczęliśmy słabo, co niektórzy mogą sobie tłumaczyć wymianą połowy kadry oraz kiepskimi nastrojami po poprzednim sezonie, ale pan Sultana wie lepiej. Zawodnicy sprowadzeni przez Marottę w większości się sprawdzają, a dzięki Delneriemu oglądamy najlepszą jakościowo piłkę od kilku lat.

aras191
aras191
11 lat temu

ze wszystkim się zgadzam Świeta Prawda

smazczyk
smazczyk
11 lat temu

Ten artykuł to kompletne nieporozumienie – suche liczby. Tu nie ma co porównywać. Autorowi proponuję spojrzeć obiektywnie na styl gry drużyny w tym sezonie i obejrzeć kilka meczy z poprzedniego sezonu. Widać, że artykuł napisany pod wpływem negatywnych emocji po meczu z Chievo, które przyznam i mnie mocno wkurzył.

szczypek
szczypek
11 lat temu

pierdu pierdu

FlooZwT
FlooZwT
11 lat temu

Co tu dużo mowic sporo w tym prawdy ehh

Juve od awansu do serie a stacza sie niestety w składzie mamy moze 4 klasowych piłkarzy Del Piero ktory ma juz 36 lat Buffon kontuzjowany według mnie o klase lepszy niż Storari Melo który ma duży potencjał i może Krasic reszta to przeciętni zawodnicy bo Aquilani to zawodnik któremu raz na jakis czas wyjdzie mecz taka prawda

Potrzeba nam klasowego menagera bo Del Neri mi sie osobiscie nie podoba … ale mam nadzieje że bedzie lepiej że Juve wróci na salony i że znowu bedziemy liczącą sie siłą na świecie cierpliwosci
ja wierze

FORZA GRANDE JUVENTUS!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Krzychu89
Krzychu89
11 lat temu

coś w tym jest…

Daro_87
Daro_87
11 lat temu

Dajcie spokój z tymi dennymi “artykułami” pseudo znawców którzy oglądają po pół meczu i chcą błyszczeć znajomością gry Juve. To jest zwykła paplanina rozgoryczonego kibica a nie obiektywne dziennikarstwo. Ten tekst nie zasługuje nawet na nazywanie go ARTYKUŁEM !

Daro_87
Daro_87
11 lat temu

aha i jeszcze to:
“Osobiście wolałbym, żeby Milan ostatnio pokonał Romę, ponieważ wolę mieć Milan daleko przed sobą, niż Romę depczącą po piętach. Wolałbym, żebyśmy byli 8 punktów za Milanem ale 5 przed Romą, niż 5 za Milanem i tylko 2 przed Romą.” – PRZECIEŻ TO PROWINCJONALNE MYŚLENIE 😀 haha

Olo24
Olo24
11 lat temu

Trudno się z tym co powiedziałeś zgodzić a no dlaczego??

Jak sam mówisz “prowincjonalność” widzę że masz problem z rozumieniem tego słowa… ale nie będę tłumaczył Ci tu na forum bo wyjdziesz na mądrzejszego niż jesteś…

Owszem Juve nie gra porywającej piłki ale tak naprawdę nigdy nie grało…

Co do sezony zeszło rocznego i tego rocznego zeszły sezon to dominacja INTERU* i przebudzenie w końcówce ROMY

Juve z Diego “który miał być gwaizdą” okazał się miernotą która w włoskiej piłce nie może się odnaleźć

Ten sezon jest jak powiedział Moggi to dla Juve sezon na przygotowanie się do walki w przyszłym sezonie…

Czepiasz sie “Prowincjonalnych” transferów ale tak naprawdę Juve nie miało nic do zaoferowania. Przypomnę Ci iż Juve grało w pucharze Europy a nie Lidze Mistrzów czyli zarobki spadły o 50% jak nie mniej do tego trzeba było zlikwidować duże kontrakty które osłabiały strukturę finansową…
Kontynuując nie mieliśmy do dyspozycji pełnego składu wiec graliśmy młodymi i obiecującymi zawodnikami którzy w przyszłym sezonie mogą posłużyć za karty przetargowe…

Do tego dodam że w Juve pojawiło się 13 nowych Twarzy a szczerze już długi okres czasu nie widziałem tak drastycznej jego przebudowy…

Ktoś przypomniał że mamy skład który jest młody średnia wieku w zeszłym sezonie wynosiła blisko jak nie ponad 30 lat teraz jest to zaledwie 26 o ile mnie pamięć nie myli…

Zgadzam się natomiast z Tym że dobrze nie jest ale wole marne 1-1 po grze która jakoś wygląda niż 0-3 po braku jakiejkolwiek chęci do gry…

Dybala 4ever
Dybala 4ever
11 lat temu

Porównania z poprzednim sezonem są nie na miejscu, bo tam nawet Juventus nie umiał walczyć nie ważne czy strzeliliśmy jako 1 gola , albo nam strzelili gola to przeważnie dostawaliśmy łupnia.
W tym sezonie przynajmniej jak stracimy jako 1 gola to przynajmniej nie wtapiamy: z Sampą przegrywaliśmy-skończyło się remisem, z Lechem ze stanu 0-2 umieliśmy wyjść na 3-2, z Salzburgiem nie wtopiliśmy, z Ceseną było 0-1 – wygraliśmy 3-1, z Violą 0-1 ale nie wtopiliśmy , może to nie są powody do skakania z radochy, ale przynajmniej nie wtapiamy meczów jak w tamtym sezonie, więc progres jest oczywiście. Jak Scudetto nie wygramy, to nikt nie będzie płakać, najważniejsze jest odzyskanie LM. Z tą Romą też gościu pojechał, oni też mają zawahania formy, także po drodze też stracą jakieś pkt. Ten gościu wylewa same pomyje , a to jest najłatwiejsze do robienia zawsze. Mógłby poczekać do końca sezonu z tym swoim felietonikiem prowincjonalnym.

MRN
MRN
11 lat temu

Niestety napisana sama prawda…ale z tą Ligą Europejską nie zgadzam, się…
Generalnie tekst dobry bo wypocin naszych nie da się w ogóle czytać…