Arthur: Na początku trochę cierpiałem
Hiszpańska Marca przeprowadziła wywiad z Arthurem. Brazylijczyk opowiedział m.in. o rywalizacji z Barceloną w Lidze Mistrzów i trudnych początkach w Juventusie.
Jak wyglądały przygotowania do ostatniego meczu w fazie grupowej Ligi Mistrzów?
“Długo analizowaliśmy Barcelonę, to zasługa sztabu, który poświęcił dużo czasu na analizę mocnych i słabych stron przeciwnika. Wiedzieliśmy już co testować na treningach, a także, co wydarzy się w meczu. Barca gra zawsze w poszukiwaniu bramki, idzie do przodu, co naturalnie zostawia miejsce z tyłu” – przyznał na początku 24-latek.
“Czy pytano mnie o coś na ich temat? Tak, powiedziałem, że to silna drużyna, która utrzymuje się przy piłce dłużej od nas. Pochwały należą się sztabowi za znakomitą analizę przeciwnika”.
Wrażenia z wygranego rewanżu na Camp Nou?
“Chcieliśmy zająć pierwsze miejsce w grupie, co wymagało trzech bramek. Wierzyliśmy w to, chociaż wiedzieliśmy, że będzie to trudne, ale za każdym razem, gdy Juve stawia sobie cel, wie, że dzięki jakości składu może go osiągnąć”.
Czym zespół różnił się od tego z pierwszego meczu?
“Mieliśmy inną mentalność. Wiedzieliśmy, że jeśli zagramy z Barceloną twarzą w twarz, możemy to zrobić. Zagraliśmy z większą intensywnością, szczególnie w pierwszych 30 minutach. Weszliśmy w spotkanie silni mentalnie, kluczem była właśnie zmiana podejścia”.
Co piłkarz sądzi o swojej dotychczasowej przygodzie w Juve?
“Świetnie się tu odnajduję, zostałem bardzo dobrze przyjęty i jestem szczęśliwy. Przydarzyło mi się to samo, kiedy przybyłem do Barcelony. Spotkałem graczy, którymi grałem na PlayStation, a teraz miałem ich przede mną: Cristiano, Buffon, Bonucci, czy Chiellini, oni wszyscy są legendami”.
Z kim pomocnik ma najlepszy kontakt?
“Ciężko jest wybrać jednego. Są tutaj Danilo i Alex Sandro, dwaj Brazylijczycy, których znałem już z reprezentacji. Są również Dybala, Bentancur i Morata, z którymi rozmawiam po hiszpańsku. Z kolei z Cristiano komunikujemy się po portugalsku. Nie można zapomnieć o weteranach, którzy reprezentują włoską mentalność. Wszyscy podchodzą do pracy bardzo poważnie i wyciskają z siebie ostatnie krople potu”.
Czy jednak początki w nowym klubie były łatwe?
“Kiedy tu przybyłem, na początku trochę cierpiałem, ponieważ sposób gry jest inny. Miałem szczęście, że spotkałem trenera, który grał na tej samej pozycji. Pomaga mi i mówi co robić, a czego nie. Ma doświadczenie, więc nie pozostaje mi nic innego, jak skupić się i słuchać. Dokładnie tłumaczy, czego od nas oczekuje i świetne analizuje rywali”.