Strona główna » Aktualności » Kto wybierze nowego prezesa FIGC? Serie A ma mniejszą siłę niż amatorzy
Kto wybierze nowego prezesa FIGC? Serie A ma mniejszą siłę niż amatorzy
Guglielmo Buccheri z La Gazzetta dello Sport wyjaśnia mechanizm wyboru nowego prezesa włoskiej federacji i pokazuje, kto tak naprawdę rozdaje karty.
fot. @ figc
Guglielmo Buccheri na łamach La Gazzetta dello Sport analizuje, jak wygląda proces wyboru nowego prezesa FIGC i dlaczego Serie A ma w nim ograniczoną siłę. Włochy idą do urn – ale te, które funkcjonują wewnątrz struktur piłkarskich: w gabinetach, na najwyższych szczeblach klubów, na boisku i na ławkach trenerskich. 22 czerwca powtórzy się rytuał o niemałej wadze, ale dostępny dla bardzo wąskiego grona: 274 delegatów odda łącznie 516 głosów, zgodnie z zasadą ważenia, czyli “wagą”, jaka przypisana jest każdej z sześciu części systemu włoskiego futbolu.
Serie A, Serie B i Lega Pro – czyli profesjonalna piłka – dzielą między sobą 36% głosów: 18% przypada klubom najwyższej ligi, 6% drugiej, a 12% trzeciej. Największy udział mają jednak amatorzy: liga kierowana przez Giancarlo Abete dysponuje aż 34% głosów. Związki piłkarzy i trenerów mają odpowiednio 20% i 10%. Taki podział sił został wprowadzony po reformie statutu w listopadzie 2024 roku, nie bez kontrowersji i rozczarowania. Serie A domagała się, by trzy ligi profesjonalne miały łącznie 50% głosów – bezskutecznie.
22 czerwca środowisko piłkarskie spotka się w jednym z rzymskich hoteli, by spróbować wyjść z kolejnego kryzysu. W pierwszym głosowaniu wymagane będzie poparcie trzech czwartych głosów, w drugim – dwóch trzecich, a w trzecim wystarczy zwykła większość. Waga poszczególnych grup będzie więc kluczowa dla każdej możliwej koalicji i scenariusza, zwłaszcza jeśli do wyborów stanie więcej niż jeden kandydat.
W ostatnich latach wybory były formalnością: Gravina uzyskiwał odpowiednio 97,2%, 73,4% i 98,7% głosów. Ostatnie realne pojedynki sięgają 2017 roku, kiedy Carlo Tavecchio wygrał z Andreą Abodim stosunkiem 54 do 46%, oraz 2014 roku, gdy pokonał Demetrio Albertiniego. Decydującą rolę zazwyczaj odgrywają amatorzy i Lega Pro. Jeśli osiągną porozumienie, wynik wyborów jest w praktyce przesądzony. Dlatego każdy kandydat, aby w ogóle móc wystartować, musi uzyskać poparcie co najmniej jednej z tych grup.
Brak porozumienia oznacza ryzyko wprowadzenia zarządu komisarycznego. Taka sytuacja miała miejsce w 2018 roku, gdy brak zgody między przedstawicielami piłkarzy, amatorów i Lega Pro doprowadził do interwencji CONI i powołania komisarza. Delegatami lig zawodowych są prezesi klubów, natomiast przedstawiciele piłkarzy i trenerów wybierani są przez swoje środowiska na czteroletnie kadencje. Amatorzy delegują swoich reprezentantów zgodnie z własnym systemem.
Na 40 dni przed wyborami kandydaci muszą oficjalnie zgłosić swoją kandydaturę i program. Choć Serie A nie ma wystarczającej siły, by samodzielnie przeforsować swojego kandydata, chce – po ponad 20 latach – przynajmniej wskazać nazwisko, wokół którego można zbudować wspólny projekt.