Strona główna » Aktualności » Ostatnia kolejka, ostatnie nerwy. Zanim znów osiwiejemy – dziękujemy
Ostatnia kolejka, ostatnie nerwy. Zanim znów osiwiejemy – dziękujemy
Juventus kończy sezon w atmosferze dalekiej od komfortowej, ale niezależnie od tego, co wydarzy się dziś na boisku, jedno pozostaje niezmienne: JuvePoland dalej nadaje. Dziękujemy, że byliście z nami przez kolejny sezon pełen nerwów, ironii, rozczarowań i tej samej naiwnej nadziei, że jeszcze może być pięknie.
Fot. Grzegorz Wajda / WajdaFoto, JuvePoland
Dziś ostatnia kolejka sezonu. Juventus musi wygrać, liczyć na potknięcia rywali i prawdopodobnie jeszcze na korzystny układ planet, chwilową utratę przytomności przeciwników oraz interwencję sił, które w ostatnich latach raczej omijały Turyn szerokim łukiem. Sytuacja jest, delikatnie mówiąc, daleka od komfortowej. Skład nie porywa, atmosfera nie rozpieszcza, a perspektywa wieczoru z Juventusem znowu przypomina bardziej badanie odporności psychicznej niż rozrywkę dla ludzi, którzy po całym tygodniu chcieliby po prostu odpocząć.
Ale niezależnie od tego, co wydarzy się dziś na boisku, chcemy Wam podziękować. Za obecność. Za komentarze. Za wspólne przeżywanie tego sezonu. Za to, że wciąż tu jesteście, choć ten klub od dawna robi bardzo dużo, żeby sprawdzić, gdzie dokładnie leży granica ludzkiej wytrzymałości.
Większość naszej społeczności to już dorośli faceci z pracą, rodzinami, kredytami, dziećmi, obowiązkami i codziennymi problemami. Normalny człowiek miałby dość. My uznaliśmy jednak, że do pełni szczęścia brakuje nam jeszcze nerwowego śledzenia Juventusu, analizowania tabeli do ostatniej kolejki i liczenia, czy ktoś inny przypadkiem nie potknie się na tyle uprzejmie, żeby uratować nam Ligę Mistrzów. Bo przez te lata przeżyliśmy z tym klubem naprawdę wiele. Wielkie mecze, wielkie drużyny, wielkie rozczarowania, degradacje, procesy, odjęte punkty, kompromitacje, przebłyski nadziei i klasyczne juventinismo w wersji: „może tym razem będzie inaczej”.
Dlatego z Ligą Mistrzów czy bez niej – nie przestajemy nadawać.
Dalej będziemy tu siedzieć. Dalej będziemy pisać. Dalej będziemy wspólnie udawać, że jesteśmy rozsądni, po czym znowu damy się nabrać na jedno dobre 20 minut, jeden ciekawy transfer albo jedno zdanie trenera na konferencji. Mamy nadzieję, że po dzisiejszym meczu – niezależnie od nastrojów – widzimy się w podobnym składzie w nowym sezonie. Bo gdzieś pod tą warstwą ironii, zmęczenia i środków uspokajających wciąż tli się to samo, kompletnie naiwne marzenie: że znowu może być pięknie.
Chyba dlatego, że nadal są w nas te same dzieciaki, które kiedyś grały w piłkę pod blokiem, na trzepaku, między garażami albo na krzywym boisku, w koszulce Juventusu z targowiska. Trochę starsze, bardziej zmęczone i z większą wiedzą o tym, jak bardzo ten klub potrafi człowieka sponiewierać – ale jednak wciąż te same.
Jeśli chcecie wesprzeć dalsze prowadzenie JuvePoland, możecie postawić nam wirtualną kawę. Serwis, jak wiadomo, nie utrzymuje się sam – a koszty są wysokie, szczególnie w kategorii: hosting, rozwój strony i farmakologiczne łagodzenie skutków oglądania Juventusu.
Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę!

Tym, którzy już nas wsparli – serdecznie dziękujemy.
I co by się nie działo, zawsze FORZA JUVE!