Lippi: Czeka nas mniej nudny sezon
Dzisiejsze wydanie La Stampa prezentuje wywiad z Marcello Lippim (na zdjęciu), który przyznaje, że nadchodzący sezon ligowy zapowiada się na bardziej wyrównany. Jego zdaniem Juventus nadal pozostaje jednak faworytem do sięgnięcia po scudetto, a kibice Bianconerich powinni ze spokojem obserwować poczynania klubu na rynku transferowym.
Jaki sezon nas czeka?
Mam wrażenie, że może on się okazać mniej nudny. Dla Juventusu zwyciężanie stało się aż zbyt proste.
Bianconeri pozostają jednak faworytem do tytułu, prawda?
Tak, ale nie powiększyli swojej przewagi. Rywale dokonują wielu transferów, także tych wielkich, a to dobry znak, świadczący o przebudzeniu. Otwarcie mercato należało jednak do Juventusu, który wcale nie miał wielkich potrzeb. Jest to potwierdzenie umiejętności zarządu, działającego z wyprzedzeniem i z jasnymi ideami.
Allegri nie będzie miał jednak Pirlo i Teveza. To ważni piłkarze.
Juventus jest przyzwyczajony do zmian także po triumfach. Rozmawiałem z Andreą w piątek, jest zmotywowany i zadowolony. Ujmę to w ten sposób – cieszę się, że Amerykanie będą mogli z bliska podziwiać jego wielki talent i te rzuty wolne, które unoszą się i nagle opadają.
A co myśli pan o Apaczu?
Wybory Teveza wydawały się bardzo jasne. Nie podobało mi się, gdy w pewnym momencie zaczęło mówić się o Atletico Madryt. Wraca jednak do Boca, więc wszystko jest w porządku.
Nadal mówi się o kolejnym wielkim transferze z klubu, Vidalu lub Pogbie. Czy to nie byłoby za dużo?
Nie mieszam się. Pamiętam tylko, że zaraz po tym, jak wróciłem do Juve w 2001 rok, Umberto Agnelli zadzwonił do mnie i powiedział: “Musimy sprzedać Zidane’a”. Nie przyjąłem tego zbyt dobrze, ale on dodał: “Wszystko zainwestujemy”. W efekcie wzięliśmy Buffona, Thurama i Nedveda – nie poszło aż tak źle. Zostawmy te sprawy tym, którzy się na nich znają.
W międzyczasie do Juventusu przyszło już sporo nowych piłkarzy. Ocena?
Pozytywna. Khedira to mistrz świata z wielkim doświadczeniem. Dybala ma fantastyczne umiejętności i gdy nieco wzmocni się fizycznie, możemy spodziewać się po nim wielkich rzeczy. Mandżukić to typ napastnika, jakiego brakowało – ma lepszego nosa do goli od Llorente.
A Zaza?
Bardzo mi się podoba – potrafi się poruszać i znaleźć sobie miejsce.
Dzięki Ruganiemu udaje się utrzymać niespotykaną w czołówce ilość Włochów.
Tak, Juventus pozostaje największym wsparciem dla reprezentacji. Triumfuje także z tego powodu – uczucie przynależności i tożsamości jest kluczowe.
W Serie A jest coraz mniej Włochów, nad czym lamentuje Conte.
Biedny Antonio, naprawdę. Oglądanie drużyn pełnych obcokrajowców jest smutne. Mam nadzieję, że nowe przepisy odnośnie składów to zmienią, chociaż i bez nich widzę pewien pozytywny trend.
Jaki?
Reprezentację U-21, która w końcu ma wielu graczy z Serie A. Na ostatnich mistrzostwach Europy byli bardzo silni, a możliwość osiągnięcia dobrego wyniku stracili podczas słabych 20 minut, co nie zmienia mojej oceny.
Wróćmy do Juve. Są silniejsi czy słabsi niż miesiąc temu?
Poczekałbym do końca mercato. Marotta i Paratici, cały czas czujni, sprowadzą kogoś jeszcze. Uważam, że Allegri chce trequartistę.
Co do Allegriego, spodziewał się pan takiego przejęcia obowiązków po Conte?
Max w bardzo dobry sposób kontynuował pracę Antonio, wprowadzając przy tym swój spokój i inną organizację, był wartością dodaną.
Jego Juventus należy do europejskiej czołówki?
Juventus znów jest doceniany, każdy wie ile jest wart. Zawsze powtarzam, że aby się rozwijać, trzeba grać wielkie mecze. Te nadeszły w poprzedniej edycji Ligi Mistrzów.
Teraz pomówmy o rywalach we Włoszech. Roma wciąż oczekuje. Dziwi to pana?
To może być jakaś strategia, mercato jest bardzo długie.
Napoli postawiło na Sarriego.
Podoba mi się stawianie na Włochów – graczy i trenera, którzy wiedzą co robią. Sprawią, że zespół będzie tracił mniej goli – w poprzednim sezonie strzelili tylko o dwa mniej od Juventusu, ale stracili o 30 więcej. Z takimi liczbami nie można wygrywać.
Mediolańskie kluby mocno działają. Milan nie dokonał jednak ruchów w defensywie, a tracił tyle, co Napoli.
Tak, ale Mihajlović mocno chce Romagnoliego – wie, że czegoś mu brakuje.
Mancini przeprowadza rewolucję.
Podczas pierwszych miesięcy w Interze wyklarował swoje idee, następnie dokonał dużych zmian, by zacząć na nowo.
Dużo dzieje się też w Toro.
Podążają odpowiednią, inteligentną ścieżką z włoskim szkieletem opartym o Venturę, wspaniałego trenera. Jego zespoły tracą ważne elementy, ale wciąż grają dobrą piłkę. To mój rówieśnik, kolega z Primavery Sampdorii.
Ale on, podobnie jak o trzy lata starszy Reja, wciąż zasiada na ławce.
To dobrze, ale nie brakuje mi Serie A ani codziennego życia trenera klubowego. Zamknąłem ten rozdział z ogromną satysfakcją.
Czyli kończy pan karierę?
Jeszcze nie, zostawiam drzwi otwarte do pracy w reprezentacji, ale mam poważne wątpliwości – te silne stawiają teraz na rodzimych szkoleniowców.