Pijany i szalony

Jego nazwisko pojawia się niemal za każdym razem, kiedy dziennikarze tworzą jedenastkę najgorszych transferów Starej Damy w XXI wieku. Choć stracił fortunę sięgającą ponad 14 milionów dolarów i z trudem wiąże koniec z końcem, niczego w swoim życiu nie żałuje.

Akcja rozgrywa się w Prado. Dzielnicy ponad 1,3 milionowego urugwajskiego Montevideo. Niemal w sercu stolicy, w pajęczynie ulic, na rogu jednego z tysięcy skrzyżowań. Przed niewielkim, nadgryzionym zębem czasu budynkiem, leżą skrzynie z owocami. Z zielonych ścian opada tynk, przed wejściem stoją plastikowe krzesełka i wiszą brązowe zasłony. Choć wokół nie ma żadnego szyldu, miejscowi znają to miejsce. To bar La Nueva Lata. “Przychodzę tutaj każdego ranka i pomagam Janet. To córka mojego przyjaciela z rodzinnego Paso del Los Toros. Ludzie mnie tutaj znają, nie dziwią się na mój widok” – rozpoczyna swoją historię Fabian O’Neill.

Przed osiemnastoma laty Luciano Moggi i spółka ściągnęli go do Juventusu za 18 miliardów lirów. W transakcję zostało włączone również wypożyczenie do Cagliari pomocnika Raffaele Ametrano. Na Sardynii O’Neill miał status gwiazdy. W Turynie miał być alternatywą dla nękanego w tamtym okresie przez urazy Zinedine’a Zidane’a. Sam Francuz przyznał wówczas w jednym z wywiadów, że Urugwajczyk to najsilniejszy zawodnik, jakiego kiedykolwiek widział. Po meczu Francja – Urugwaj na mistrzostwach świata w Japonii i Korei Południowej, kiedy z prośbą o zdjęcie z Francuzem podszedł Alejandro Balbi, członek reprezentacji Urugwaju, Zidane powiedział wskazując na Fabiana: “Fenomen to on, nie ja!” O’Neill nie zaliczył jednak na azjatyckim mundialu ani minuty. To był początek końca jego kariery.

Czarodziej z Sardynii

Do Italii trafił w 1995 roku. Wcześniej w Nacional rozegrał 63 mecze, strzelił 15 bramek i sięgnął po mistrzostwo Urugwaju. W Cagliari szybko stał się lokalną gwiazdą i zyskał pseudonim El Mago, czyli Czarodziej. Dzięki dobrym występom włodarze klubu i kibice przymykali oczy na jego niespecjalnie sportowy tryb życia, z którego zawodnik znany był już w czas gry w ojczyźnie. Do czasu. “W 1997 roku spadliśmy do Serie B, a kibice poniszczyli nam samochody. Spotykałem osoby, które wyzywały mnie od pijaków. Rok później wróciliśmy do Serie A, a ci sami ludzie wiwatowali na moją cześć i stawiali mi drinki. Taka jest piłka nożna” – opowiada. Podczas pobytu na zapleczu włoskiej ligi ponownie rozkochał w sobie publiczność meczem z Salernitaną, kiedy aż pięciokrotnie założył “tunel” zawodnikowi rywali, aby wygrać zakład z rodakiem z Juventusu – Paolo Montero. Wspomnianym zawodnikiem Salernitany był Gennaro Gattuso.

W 2000 roku po zawodnika zgłosił się Juventus. O’Neill podpisał kontrakt, ale tak naprawdę nigdy nie uwierzył w swoją szansę. “W Cagliari byłem jednym z najlepszych. W Turynie stałem się jednym z wielu. Wiedziałem, że konkurencja jest bardzo duża. Z drugiej strony do dziś jestem dumny, że mogłem grać i trenować u boku Del Piero, Izaghiego, Zidane’a czy Davidsa” – wyznaje były piłkarz.

Zakończenie kariery

W drużynie Juventusu O’Neill spędził półtora roku. Rozegrał w sumie 20 spotkań ze średnią 37 minut na mecz. Niewiele. Z drugiej strony miał okazję mierzyć się m.in. z Interem, Fiorentiną i Romą, a także zaliczyć występy w czterech meczach Ligi Mistrzów. W styczniu 2002 roku został włączony w transakcję przeprowadzki do Turynu Davide Baiocco i wylądował w Perugii. Tam do końca sezonu zaliczył dziewięć meczów i strzelił jednego gola. Choć O’Neill i Baiocco nigdy nie zagrali w jednym klubie, we wspomnianej na wstępie jedenastce żurnaliści często zestawiają ich obok siebie w linii pomocy.

Późniejsze powroty do Cagliari i Nacional okazały się totalnym nieporozumieniem i zakończyły karierę zawodnika w wieku 30 lat. Na jej rozwój przez cały czas miał alkohol. “Pewnego dnia obudziłem się i zorientowałem, że jestem w barze. Wokół mnie leżała sterta butelek i krzesła na stolikach. Był kwadrans po dwunastej, pół godziny później miałem mecz na stadionie Centenario. Przyjechałem spóźniony i na ogromnym kacu. Mówili na mnie pijany i szalony” – wspomina.

Ponad tysiąc krów

Życie nie rozpieszczało go od najmłodszych lat. Od ósmego miesiąca życia mieszkał z babcią, ponieważ rodzice nie mieli pieniędzy na jego utrzymanie. Jako dziecko sprzedawał choripany, rodzaj hot-dogów, pod jednym z domów publicznych w Paso del Los Toros. Był ulubieńcem pracujących tam prostytutek, od których nie stronił później w dorosłym życiu. Pod koniec kariery na jednej z aukcji kupił pod wpływem alkoholu 1104 krowy za 250 tysięcy dolarów. Wylicytował wszystkie dostępne wówczas zwierzęta. “Miałem około 14 milionów dolarów i straciłem wszystko. Moje byłe kobiety są bogatsze ode mnie. Pławiłem się w luksusach, a teraz żyję wśród wielu innych włóczęg takich jak ja. Nie przeszkadza mi jednak bycie biednym, nigdy nie chciałem być po stronie bogatych. Mam na tyle, żeby się napić. Mogę jeść codziennie ryż z jajkami” – przekonuje. “Miałem kiedyś wielu fałszywych przyjaciół, którzy zostawili mnie, kiedy straciłem pieniądze. Teraz wiem kto jest ze mną na dobre i na złe, komu mogę ufać i na kogo liczyć. Jedyną kobietą, którą kiedykolwiek tak naprawdę pokochałem, jest moja trzecia żona” – zapewnia.

W 2016 roku nadużywanie alkoholu zaprowadziło O’Neilla na stół operacyjny. Z uwagi na problemy z pęcherzem żółciowym jego rozbrat z alkoholem miał potrwać co najmniej 3 lata. Były zawodnik wytrzymał miesiąc. Obecnie w Montevideo mieszka wraz ze swoją matką, żoną Andreą, która utrzymuje rodzinę i 15-letnim synem Favio, który jest piłkarzem młodzieżowych grup Nacional. Ma także dwie córki. “Może powinienem zadzwonić do mojego byłego agenta? Nie lubię pracować, ale mógłbym zostać na przykład skautem. Tylko bez garnituru i krawata, nigdy ich nie tolerowałem. Pozwoliłoby mi to spłacić długi. Nie żałuję niczego, co się stało. Jeśli miałbym wybór, poszedłbym drugi raz tą samą drogą. Gdzie widzę siebie za 10 lat? Nie patrzę w przyszłość, żyję z dnia na dzień. Jeśli dalej będę pił tak, jak do tej pory, to pewnie nie dożyję tych kolejnych 10 lat” – uważa O’Neill.

Jeśli będziesz miał okazję być w Montevideo to nie wykluczone, że świeże owoce spod zielonego budynku sprzeda Ci pijany mężczyzna, którego Zinedine Zidane uważał za najsilniejszego zawodnika świata.

Autor: DeeJay
Źródło: www.unionesarda.it, www.sofoot.com

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę JuvePoland!

Subskrybuj
Powiadom o
22 komentarzy
oceniany
najnowszy najstarszy
Informacja zwrotna
Zobacz wszystkie komentarze
22
0
Jesteśmy ciekawi Twojej opinii, zostaw proszę komentarz!x

Lub zaloguj się za pomocą: