#FINOALLAFINE

Profanacja czy arcydzieło?

Prezentacja nowego herbu Starej Damy wywołała ogromne poruszenie nie tylko wśród fanów Juventusu. Trudno przejść obok niego obojętnie, a jego odbiór wywołuje skrajne emocje. Od oburzenia po zachwyt…

Juventus po raz kolejny zaskakuje. Tym razem poza boiskiem. W Narodowym Muzeum Nauki i Technologii w Mediolanie im. Leonarda Da Vinci prezydent Andrea Agnelli zaprezentował nowe logo klubu, które już od lipca zastąpi obecny herb. Prace nad projektem trwały dwa lata. Nowe dzieło miało zaskoczyć i efekt ten udało się projektantom zrealizować z przytupem…

Co to jest?

Nowy herb zaskakuje. Jest minimalistyczny, nowoczesny, futurystyczny. Bardzo wysoko oceniony przez specjalistów do spraw marketingu, którzy widzą w nim ogromny potencjał. Bardzo nisko przez kibiców, ceniących klasykę i tradycje. Co przedstawia?
Tendencja do wykorzystywania pierwszej litery nazwy klubu wzrastała od kilku lat. Tak narodziły się J-Stadium, J-Museum czy J-Medical, a klubowa maskotka to… “Jay”. Teraz litera “J” jest wiodącym elementem nowego herbu. Marketingowcy zapewniają, że jest to hołd oddany wielkiemu Giovianniemu Agnellemu. “Kiedy czytam gazetę, a w niej rubrykę z finansami lub inną niezwiązaną ze sportem, mój wzrok i tak zawsze kieruję w stronę każdej litery “J”. Serce od razu bije mocniej, wywołując wielkie emocje” – powiedział przed laty Adwokat.
Litera “J” po raz pierwszy pojawiała się na koszulkach Juventusu w latach 40. Trzeci komplet meczowy składał się z czarnych spodenek i białych koszulek z długim rękawem, z dużą czarną literą na ich środku. W drugim komplecie, na czarnych koszulkach widniała z kolei mniejsza litera “J” na piersi. Była też motywem przewodnim na wielu współczesnych projektach odzieży, na dresach treningowych czy koszulkach przeznaczonych dla kibiców.
Drugim elementem nowego logo są trzy pasy. Biały, czarny oraz ponownie biały, które tworzą wspomnianą literę “J”. Jest to nawiązanie do biało-czarnych barw i pasów, które towarzyszyły logo w jego poprzednich odsłonach. Trzeci element to tarcza, podobna do tej, którą umieszcza się za zdobycie mistrzostwa Włoch. Właśnie w taki kształt układa się całość herbu.

Logo nie posiada żadnych dodatkowych elementów. To ideogram, wyrażający swoją treść bez użycia liter. Współcześnie posługuje się nim pismo chińskie i właśnie chęć otwartości m.in. na rynek azjatycki był bez wątpienia jedną z kart przetargowych projektantów. Podobne zabiegi wykonują największe firmy na świecie. Microsoft, Pepsi, Mastercard… W świecie futbolu to pionierski pomysł.
Nowe logo to nie tylko znak. To spójna i dobrze przemyślana strategia identyfikacji wizualnej klubu rodem z najlepszych światowych agencji. To zbiór kształtów, fontów, figur. “Oglądaliśmy prezentacje wielu możliwości wykorzystania tego logo. Myślę, że to wielkie otwarcie Juve na inny świat. Jest innowacyjne, świeże i podkreśla naszą chęć podboju mediów cyfrowych. To przełomowy moment” – przyznał wiceprezydent Starej Damy i legenda klubu, Pavel Nedved. Czy jednak zabieg rodem z wielkich korporacji przystoi klubowi z tak bogatą historią? – pytają kibice.

Nie pierwsza taka rewolucja

Nowe logo zastąpi herb, który był symbolem Juventusu od 2004 roku. Rebranding sprzed 13 lat również oceniony został jako odważne posunięcie, chodź był tak naprawdę jedynie odświeżeniem poprzedniego herbu. Wprowadzenie nowoczesnych, zaokrąglonych kształtów, ograniczenie kolorów i uproszczenie logo sprawiły, że nabrało ono świeżości i współczesnego wyglądu. Już wtedy wśród kibiców nie brakowało opinii, że herb to świętość i zmieniać go nie można. A przecież zmiany, większe lub mniejsze, towarzyszyły drużynie Starej Damy od początku jej istnienia.
Niemal przez całą historię herb Juventusu składał się z trzech niezmiennych elementów wtopionych w tzw. dwuosiowy owal. Tymi elementami było siedem pasów, cztery białe i trzy czarne, nazwa drużyny oraz motyw zaczerpnięty z herbu miasta – byk z koroną.

Z biegiem lat zmieniały się nieco kształty oraz kolory. Pierwszy herb otoczony był ozdobną ramką, w której znajdowało się klubowe motto: “Non coronabitur nisi legitime certaverit” (z łac. nie otrzymasz korony, jeśli nie walczyłeś zgodnie z zasadami). W latach 20. obok czarnego, dominującymi kolorami były niebieski oraz złoty. Później stosowano herb czarno-biały, by w latach 90. wprowadzić do niego kolor żółty, a także dwie gwiazdy symbolizujące ilość zdobytych mistrzostw kraju.
Najodważniejszą zmianę wprowadzono w 1979 roku. Z herbu zniknęły wszystkie wspomniane wcześniej elementy, a zastąpił je wizerunek “rozproszonej” zebry w towarzystwie gwiazdy symbolizującej osiągnięcie liczby dziesięciu mistrzostw. Motyw zaczerpnięto z ikony zaprojektowanej przez dziennikarza Carlo Bergoglio w 1928 roku. Herb ten towarzyszył Starej Damie przez dwie dekady, uzupełniony w międzyczasie o drugą gwiazdę. Była to rewolucyjna zmiana, którą możemy porównać do tej, której właśnie jesteśmy świadkami.

Bez herbu też dobrze

Wielu kibiców zarzuca klubowi, że herbu, który tak dumnie piłkarze prezentują na koszulkach drużyny ze 120-letnią historią, nie można ot tak po prostu zmienić. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że Juventus niemal od zawsze grał… bez herbu na trykotach meczowych. Na koszulkach, prócz wspomnianej litery “J”, pojawiały się jedynie tarcze za zdobycie scudetto, Coppa Italia czy gwiazdy. W późniejszych latach pojawiło się logo producenta oraz sponsora, ale herb na koszulce zadebiutował dopiero w 1994 roku na wyjazdowych, niebieskich trykotach.
Rok później herb pojawił się na biało-czarnej koszulce, jednak w minimalistycznej wersji. Niewielkich rozmiarów logo umieszczono pod kołnierzem z przodu koszulki. Ten sam zabieg zastosowano w koszulkach niebieskich, w których później Bianconeri pokonali w rzymskim finale Ajax i sięgnęli po puchar Ligi Mistrzów.
Rok później logo powiększono, ale umieszczono je na rękawkach. W obecnej formie, herb na piersi koszulek domowych i wyjazdowych pojawił się dopiero w 1999 roku, na ostatnich trykotach firmy Kappa. Rok później Bianconeri podpisali umowę z firmą Lotto i już każdy kolejny producent umieszczał herb na piersi.

Co dalej?

Duma wielu kibiców Starej Damy, zwłaszcza w Europie, została nadszarpnięta. Na forach internetowych oraz w mediach społecznościowych przeważają negatywne komentarze. Kibice czują się zdradzeni, oszukani, nawołują do bojkotu meczów i żądają wycofania zmian. Prezentacja nowego logo nieprzypadkowo jednak miała miejsce już w styczniu. Fani będą mieli teraz pół roku na to, aby przyjąć zmiany, być może przyzwyczaić się do nowego wizerunku czy nawet go zaakceptować.

Pracowników klubu czeka z kolei mnóstwo pracy. Oni również mają około sześciu miesięcy, aby ruszyć z projektem z wysokiego… “J” i do wprowadzanych zmian przekonać kibiców oraz wycisnąć z nich maksimum korzyści. Pomysł Starej Damy jest bez wątpienia innowacyjny i bezprecedensowy. Stworzony dla pieniędzy, to nie ulega wątpliwości. Czy słuszny? Czy wyprzedza swoją innowacyjnością piłkarską epokę? Czy pomoże przeskoczyć Bianconerim na kolejny “level”, a może nawet wyprzedzić światową czołówkę? Fanom nie pozostaje nic innego, jak tylko zaakceptować zmiany i wierzyć, że odpowiedź na zadane pytania będzie twierdząca, a nowy herb nie okaże się profanacją, a arcydziełem.

Autor: DeeJay

Dołącz do redakcji JuvePoland! Dla każdego fana Juve znajdzie się miejsce!

Subskrybuj
Powiadom o
7 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Informacja zwrotna
Zobacz wszystkie komentarze
Maly
Maly
5 lat temu

bardzo ciekawe spostrzeżenie – z herbem na piersi gramy mniej niż 20 ze 120 lat więc nawet jakby nic nie było nie powinno być powodu do płaczu bo i tak każdy nas powinien rozpoznać po 3 gwiazdkach

lipa
lipa
5 lat temu

http://www.football-italia.net/97024/juventus-discard-their-identity – polecam ten wpis, szczególnie dla tych, którym zmiana się podoba.

jurson09
jurson09
5 lat temu

@lipa a czego ten tekst że sport italia dowodzi? To subiektywna ocena autora jak każda inna. Rozumiem że się pod nim podpisujesz po zgadza się z twoim poglądem ale nadal niczego on nie dowodzi.

Odnosząc się natomiast do tekstu DeeJay’a dobra robota. Fajny tekst dobrze uargumentowany. Ja równie szybko jestem zdania że czas oceni ten projekt. Jeśli to ma wynieść Juventus do finansowej elity to jestem w stanie zaakceptować fakt że samo logo osobiście średnio mi się podoba. Ale nie krytykuje zarządu za ten ruch bo nikt nie jest w stanie w tym momencie ocenić we wszystkich aspektach tego ruchu.

rado
rado
5 lat temu

Ja już “przebolałem” tą zmianę… nie mam jakoś wielkiego sentymentu do formy takich średniowiecznych herbów jaki mieliśmy ostatnio. Jak pokazuje grafika herby zmieniały się ciągle, każdy odpowiadał swoim czasom i obecny też ma te cechy. Parę dni po tej prezentacji te nowe logo nawet mi się podoba. Jeśli ta forma przyniesie dodatkowe korzyści dla klubu będę podwójnie zadowolony. Nie widzę jakoś wielkiego oderwania od tradycji, są nasze biało-czarne barwy, jest “J”, jak dla mnie jest ok.

suchyboy
suchyboy
5 lat temu

Mieliśmy herb, mamy logo. No cóż, takie czasy… 🙁

Max Allegri
Max Allegri
5 lat temu

Niesamowite jak bardzo ludzie boją się prostych zmian i przywiązują się do tych nieistotnych szczególików. Zaraz ktoś pewnie powie, że co gdyby godło Polski zmieniono?! Odpowiedź je prosta- zmieniony by je kolejny raz.
Real usunął krzyż z herbu jak ich kupił szejk i pewnie teraz ich kibice wylewają łzy nad tym jak to odebrano im historię do dwóch ostatnich pucharów europy 😉
Znaczek jak i poprzedni sprzeda się i za miesiąc nikt o tym nie będzie pamiętał. Klub to historia, a nie znaczki. Koszulki zmieniamy co roku i jakoś nikt nie robi tragedii z tego powodu…

bulixonn
bulixonn
5 lat temu

ja to mam dylemat bo mam tatuaż na szyi herbu Juve he to pozostaje mi po drugiej stronie zrobić nowy 😛 a tak poważniej to może zniknie z koszulek strojów itp ale na pewno nie zniknie z trybun i nie wierze żeby ludzie za pół roku się przyzwyczaili ale też wierze w powagę naszego zarządu i przy dużych protestach kibiców które mam nadzieje nie znikną to znajdą jakiś kompromis tak samo jak będzie wyglądać nowe logo zamiast tego co wisi na samej górze trybuny?! delikatnie mówiąc komicznie a sam widok tego herbu budzi respekt u przeciwników i szkoda że piłkarze nie będą mogli szczerze wypowiedzieć się co myślą bo na pewno takiemu Dybali się nie spodobał