“Pokażcie jaja!” Stadion wygwizduje Juventus. Ocaleni tylko Yildiz i… Morata

Po porażce z Como cierpliwość kibiców Starej Damy definitywnie się wyczerpała. Allianz Stadium zamienił się w arenę gwizdów, frustracji i ostrych przyśpiewek. La Gazzetta dello Sport opisuje wieczór pełen rozczarowania, w którym najbardziej oklaskiwanym piłkarzem był… były zawodnik Juventusu.

fot. @juventus.com

Po kolejnej bolesnej porażce Juventus musi mierzyć się nie tylko z problemami sportowymi, ale również z rosnącą frustracją własnych kibiców. Matteo Nava na łamach La Gazzetta dello Sport opisuje atmosferę, jaka panowała na Allianz Stadium po przegranej 0-2 z Como.

Ogłuszające gwizdy, chóralne okrzyki frustracji i kilka obelg. A przecież pod koniec stycznia Juventus dochodził do przekonania, że mimo wszystko ingerencja w kadrę nie będzie aż tak konieczna, biorąc pod uwagę ciągłą i postępującą poprawę gry zespołu oraz nowy horyzont nakreślony przez zarządzanie Luciano Spallettiego“.

Dziennikarz podkreśla, że zaledwie trzy tygodnie później nastroje są diametralnie inne: “Teraz, po 21 dniach lutego, kibice zdają się przeżywać smutne deja vu, doświadczane i przeżywane na nowo w ostatnich latach w domu Bianconerich. I znów gwizdy na Allianz Stadium, wyczerpanym przez skład wciąż inny, ale cyklicznie będący zakładnikiem powracających słabości, technicznych i charakterologicznych“.

Szczególnie wymowny był moment, gdy największe owacje zebrał… były napastnik Juventusu: “W meczu przeciwko Como przegranym dwoma golami najbardziej oklaskiwanym i wychwalanym przez publiczność gospodarzy był… Alvaro Morata. Owacja dla byłego napastnika Juventusu, pozornie u schyłku kariery, jest symboliczna dla kibiców klubu żyjącego dawnymi triumfami, w przeszłości zbyt odległej w czasie i trudnej do odtworzenia z nowymi twarzami“.

Zdaniem Navy drużyna zawiodła już po 11 minutach: “Stadion próbował pchnąć swoich zawodników do przodu, zdradzony jednak po 11 minutach przez bałagan, który doprowadził do gola Mergima Vojvody. A potem seria niecelnych podań, chaos w fazie bez piłki i brak jakiejkolwiek wyraźnej konstrukcji gry aż do zarysowania najgorszego występu zespołu od momentu, gdy na ławce zasiadł Luciano Spalletti“.

Gwizdy spadły niemal na wszystkich: “Stopniowo gwizdy kibiców dosięgły każdego: od niepewnego Michele Di Gregorio przy pierwszym golu, przez nieskutecznego Loisa Opendę – wygwizdanego przy zmianie – po zwykle Teuna Koopmeinersa, którego odrodzenie rozkwitło i zwiędło przy wtorkowym dublecie w domu Galatasaray“.

Jedynym zawodnikiem oklaskiwanym z przekonaniem był Kenan Yildiz, choć i on nie zdołał odmienić losów spotkania. Po końcowym gwizdku tradycyjny spacer piłkarzy pod Curva Sud zamienił się w wylanie frustracji trybun: “Ogłuszające gwizdy spadły na piłkarzy ubranych w czarno-białe barwy, ale trudno zliczyć, ile obelg posypało się na grupę Spallettiego, skoro już w trakcie meczu chóralne ‘chcemy wygrać’ zmieniło się w bezlitosne ‘pokażcie jaja’“.

W Turynie cierpliwość wyraźnie się kończy. Kibice Juventusu nie zamierzają godzić się z przeciętnością, która na początku lutego znów stała się codziennością. A wszystko to na cztery dni przed rewanżem baraży Ligi Mistrzów z Galatasaray – spotkaniem, w którym potrzebny byłby rozpoczynający się na trybunach a kończący na boisku cud, by umożliwić coś, co dziś wydaje się niemożliwe.

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę JuvePoland!

Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
oceniany
najnowszy najstarszy
Informacja zwrotna
Zobacz wszystkie komentarze
0
Jesteśmy ciekawi Twojej opinii, zostaw proszę komentarz!x

Lub zaloguj się za pomocą: