Strona główna » Aktualności » Juventus musi odzyskać 55 milionów. Mercato będzie szyciem na miarę
Juventus musi odzyskać 55 milionów. Mercato będzie szyciem na miarę
Juventus przygotowuje mercato pod presją finansową. Według Tuttosport celem władz klubu jest odzyskanie 55 milionów euro do końca miesiąca, przede wszystkim z powodów kasowych, a nie samej potrzeby generowania plusvalenzy. W tle są pieniądze z funduszy IMG, brak Ligi Mistrzów i konieczność dużej sprzedaży.
Juventus po sezonie bez awansu do Ligi Mistrzów musi zacząć od finansów. Tuttosport pisze o mercato typu “taglia e cuci“, czyli szyciu i cięciu jednocześnie: klub chce przebudować kadrę, dać Luciano Spallettiemu drużynę zdolną do rywalizacji, ale równocześnie musi szukać gotówki i ograniczać koszty. Według dziennika wewnętrznym celem Bianconerich jest odzyskanie 55 milionów euro do końca miesiąca. Nie chodzi wyłącznie o plusvalenzę, choć około 30 milionów mogłoby pomóc w domknięciu obecnego roku obrachunkowego. To przede wszystkim kwestia płynności i gotówki.
Dodatkowy oddech może dać Juventusowi część z około 300 milionów euro, które mają trafić do klubów Serie A po ugodzie z IMG, firmą przez lata zajmującą się sprzedażą zagranicznych praw telewizyjnych ligi. Sprawa ciągnęła się od 2019 roku, gdy włoski urząd antymonopolowy stwierdził istnienie porozumienia ograniczającego konkurencję, które miało obniżyć wartość praw sprzedawanych poza Włochy w latach 2008-2018. Po latach sporu Lega Serie A zaakceptowała ugodę, a pieniądze mają zostać wypłacone klubom do końca czerwca. Według Tuttosport swoją część tej puli otrzyma również Juventus, co nie zastąpi koniecznych sprzedaży, ale może poprawić bieżącą płynność klubu przed letnim mercato.
Lepsza drużyna i lepsze konta
Problem polega na tym, że Juventus musi działać na dwóch frontach. Pierwszy cel to zbudowanie drużyny, która pozwoli Spallettiemu realnie rywalizować o powrót do Ligi Mistrzów. Drugi to poprawa bilansu. Cel dojścia do równowagi finansowej najprawdopodobniej zostanie przesunięty o kolejny sezon, na rozgrywki 2027/28.
Powód jest oczywisty: w kolejnym roku obrachunkowym zabraknie wpływów z Ligi Mistrzów. Dlatego Juventus musi pilnować każdego szczegółu. Tuttosport przypomina też o ograniczeniach UEFA. Klub pozostaje w rozmowach z Nyonem w sprawie ugody, która miałaby zamknąć wcześniejsze deficyty. W praktyce Bianconeri muszą przedstawić listę zawodników o niższych kosztach niż ta z lutego. Tu nie ma taryfy ulgowej.
Spallettiemu miał zostać jasno wyjaśniony ten mechanizm. Nie ma to oznaczać prostego “zaniżenia ambicji”, ale inny sposób prowadzenia mercato. Juventus chce dotrzymać sportowych obietnic, ale nie uniknie dużej sprzedaży.
Bremer, Vlahović i nowy napastnik
Najbardziej oczywistym przykładem pozostaje Gleison Bremer. Tuttosport pisze o kwocie około 50 milionów euro, a niekoniecznie o pełnej klauzuli w wysokości 58 milionów. Taka sprzedaż mocno pomogłaby Juventusowi finansowo.
Drugim elementem układanki jest Dusan Vlahović. Według dziennika “nie” Serba wobec propozycji Juventusu oznacza dla klubu oszczędność, którą w Continassie wyceniają na 40 milionów euro. Gdyby doszło do przedłużenia umowy, Bianconeri i tak liczyli na ograniczenie kosztów o 30-40% względem obecnego poziomu. Skoro porozumienia nie będzie, powstaje przestrzeń do inwestycji w nowego napastnika.
Na tej liście pojawiają się Randal Kolo Muani i Alexander Sorloth. Juventus chce sprowadzić środkowego napastnika, ale najpierw musi policzyć, ile realnie uda się odzyskać z rynku.
Tuttosport podaje, że obecny rok obrachunkowy zamknie się kosztami rzędu 360 milionów euro. Za rok klub powinien zejść w okolice 320 milionów. Do tego potrzebne będą sprzedaże zawodników, których wartość księgowa jest niska w porównaniu z potencjalną ceną rynkową, ale także cięcia w mniej widocznych obszarach. Juventus to nie tylko pierwsza drużyna, ale maszyna złożona z 538 pracowników i wielu współpracowników.
To lato nie będzie więc klasycznym mercato marzeń. Będzie raczej próbą jednoczesnego łatania budżetu, budowania drużyny i odzyskiwania wiarygodności. W Turynie chcą zacząć od nowa, ale tym razem nie mogą sobie pozwolić na mercato oderwane od arkusza kalkulacyjnego.